This Is Us: sezon 1, odcinek 2 – recenzja

Pilot This Is Us pozostawił widzów z pozytywnym zaskoczeniem, ale też niepewnością, czy dalsze odcinki mu dorównają. W drugim tygodniu emisji twórcy udowadniają, że mieli pomysł nie tylko na wstęp, ale i na rozwinięcie sezonu.

Ocena recenzenta:
8/10

Pilot This Is Us pozostawił widzów z pozytywnym zaskoczeniem, ale też niepewnością, czy dalsze odcinki mu dorównają. W drugim tygodniu emisji twórcy udowadniają, że mieli pomysł nie tylko na wstęp, ale i na rozwinięcie sezonu.

Kinga Pacak
Kinga Pacak
Tagi:  this is us 

Twist z pierwszego odcinka został bardzo dobrze wykorzystany. Stworzył całkiem inną historię, niż spodziewaliśmy się na początku, i sprawił, że wydarzenia z przeszłości oraz teraźniejszości sprawnie się przeplatają. Jedne są dopełnieniem drugich, dzięki czemu powstaje niezachwiana całość. W wydarzeniach z przeszłości posuwamy się kilka lat naprzód, oglądamy pełną rodzinę Jacka i Rebekki, poznajemy ich ośmioletnie już dzieci, śledzimy chwile radości i smutków. W wydarzeniach z teraźniejszości zaś dalej możemy oglądać historie, które rozpoczęły się w poprzednim odcinku, a których obserwowanie dostarcza solidnej dawki przyjemności.

Rzeczami, które na szczęście nie zostały utracone po pilocie, są klimat i sposób prowadzenia fabuły. Na tych aspektach zależało mi najbardziej, a twórcy i w drugim odcinku posługują się nimi z niezwykłą wprawą. Całość opowiedziana jest w inteligentny sposób, który nie tylko zmusza do myślenia, ale też daje pewną lekcję. Wciąż też możemy rozkoszować się klimatem, który wywołuje solidną dawkę ciepła na sercu. Muszę tutaj koniecznie przywołać moment recytacji rymowanki „The Big Three”, który będzie chyba należał do moich ulubionych momentów w tym serialu. A może będzie jeszcze powracał jako swego rodzaju znak rozpoznawczy?

Bardzo ciekawie też została rozwinięta osobowość postaci. Twórcy na ich przykładzie pokazują, że życie nie zawsze jest różowe, czasem przychodzą też gorsze chwile, z których trzeba nauczyć się znaleźć wyjście. Widzimy też inny przekaz, a mianowicie, że nie ma ludzi dobrych czy złych. Bardzo wyraźnie zarysowuje się charakter bohaterów. Poznajemy ich bliżej i mamy okazję wyrobić sobie zdanie na temat każdego. Tak więc z Kate przeżywamy wzloty i upadki, śmiejemy się i płaczemy. Chrissy Metz potrafi naprawdę doskonale oddać emocje i przeżycia, a jest to rzeczywiste do tego stopnia, że mamy wrażenie, jakoby dotyczyło nas samych. Podobnie też Randall staje się tym dobrym gościem, którego po prostu nie można nie polubić. Jedynie wątek Kevina i jego aktorskie problemy niezbyt przypadają mi do gustu. Rozumiem sens takiego poprowadzenia historii, ale jednak ten wątek jest już nieco oklepany.

Na sam koniec odcinka dostaliśmy coś, na co wielu cicho liczyło, ale tak naprawdę nikt nie sądził, że twórcy This Is Us znów zrobią to tak sprawnie. Mowa oczywiście o zwrocie akcji może jeszcze bardziej szokującym niż ten z pilota. Poprzeczka została podniesiona jeszcze wyżej. Myślę, że taka bomba w każdym odcinku jest raczej mało realna, więc jestem tym bardziej ciekawa, jak twórcy dalej poprowadzą całą produkcję. Drugi odcinek nie odbiegał poziomem od pierwszego. Dalej zachwycał ciepłem, prawdziwością i prowadzeniem akcji. Oby tak było dalej!

Źródło: Zdjęcie główne: NBC

The Big Three

Co o tym sądzisz?

naEKRANIE Poleca

naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Richard Dean Anderson

Richard Dean Anderson

ur. 1950, kończy 70 lat

Sonita Henry

Sonita Henry

ur. 1977, kończy 43 lat

Jack Reynor

Jack Reynor

ur. 1992, kończy 28 lat

Jeanne Moreau

Jeanne Moreau

ur. 1928, kończy 92 lat

Ewen Bremner

Ewen Bremner

ur. 1972, kończy 48 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV