Repertuar kin Nowość Program TV
 

 

 

Ocena recenzenta:
9/10

Uncanny X-Force: Era Archangela – recenzja komiksu

Uncanny X-Force: Era Archangela to kontynuacja świetnie przyjętej przez czytelników serii. Pozycja obowiązkowa dla fanów mrocznej atmosfery komiksowej, która rezonuje jeszcze w dynamicznej akcji i zagłębianiu się w psychologię postaci.

Źle się dzieje w komiksowym świecie Uncanny X-Force. Choć zagrożenie w postaci Apocalypse’a zostało już wyeliminowane, na horyzoncie pojawiają się jeszcze większe kłopoty: spadkobiercą En Sabah Nura zostaje dotychczasowy kompan tytułowych bohaterów, Archangel. Antagonista z biegiem czasu zaczyna tracić kontrolę nad własnym umysłem, a jedynym ratunkiem jest znajdujące się w równoległym wszechświecie Ziarno Życia. Protagoniści wyruszają więc z kolejną śmiertelnie niebezpieczną misją, przy czym ta podróż po części stanie się dla nich również powrotem do korzeni. W alternatywnej rzeczywistości spotkają bowiem zniekształcone wersje siebie samych i dawnych towarzyszów w walce ze złem. Odżyją wspomnienia, pojawią się sentymenty, jednak mroczna aura całej opowieści będzie nieustannie o sobie przypominać. Nowy świat trawi choroba globalnej wojny, a postapokaliptyczny krajobraz chce przesłonić to, o co de facto bohaterom chodzi: ratowanie przyjaźni i miłości, które giną gdzieś w oparach szaleństwa.

Uncanny X-Force: Era Archangela to drugi tom jednej z najlepszych serii, jakie obecnie ukazują się na polskim rynku – kontynuacja historii ukazanej w Sposobie na Apocalypse’a momentami bije na głowę pierwszą część opowieści. Atmosfera mroku została tu spotęgowana, odbieranie życia pojawia się na kartach albumu z prędkością karabinu maszynowego, wartka, dynamiczna akcja napędza działania X-Force a tytułowej drużynie śmiałków będzie jeszcze towarzyszyć cała plejada znanych i co najważniejsze doskonale wpasowujących się w wielowątkową historię postaci Marvela. Scenarzysta Rick Remender doskonale panuje nad narracją, łącząc mnogość wydarzeń i twisty fabularne z zaglądaniem w psyche bohaterów. Nawet gdy Wolverine, Deadpool, Psylocke, Fantomex, Deathlok i Archangel wypowiadają pozornie banalne słowa, czytelnik będzie miał gdzieś z tyłu głowy wrażenie, że raz po raz zagłębia się w osobowość protagonistów, zanurzając się w ich motywacjach, marzeniach, problemach emocjonalnych i trudnym położeniu życiowym. Twórca nie daje nam choćby chwili wytchnienia – cała akcja gna do finału niczym rozpędzony pociąg. W tej podniosłej atmosferze wciąż jest jednak miejsce na kameralne dramaty i niewybredne żarty, w których przoduje – a jakżeby inaczej – Pyskaty Najemnik.

Rozbudowana warstwa psychologiczna postaci jest być może największą zaletą tego tomu. Widać to bodajże najlepiej na przykładzie sekwencji rozgrywających się w umysłach bohaterów – chwilami granica między rzeczywistością a sferą wyobrażeń będzie się zacierać, z ogromnym pożytkiem dla odbiorcy albumu, rzecz jasna. Remender nieustannie puszcza w naszym kierunku oko, choć w żaden sposób nie zamierza spocząć na laurach i wyłącznie schlebiać naszym gustom. Ciężka atmosfera niejednego czytelnika może bowiem przytłoczyć, jak choćby w scenach ukazujących zemstę Wolverine’a na tajemniczym naziście. Z drugiej strony scenarzyście udaje się znaleźć złoty środek między rozpisaniem interakcji głównych bohaterów a ich działaniami na własną rękę; oba aspekty opowieści są frapujące, dopełniając się jeszcze nawzajem. Gdy trzeba, autor uderza w tonacje emocjonalne czy niekiedy te związane z heroiczną powinnością, by w innych miejscach pokazywać X-Force przez pryzmat zlepku charyzmatycznych indywidualistów. Każdy ma tu swoje zadanie i swoje pięć minut; rozumiemy więc, dlaczego w historii pojawiają się Shadow King, Magneto czy Jean Grey. Remender nie ma choćby jednego słabego momentu – nawet pozbawione kontekstu żartobliwe wstawki Deadpoola wydają się trafiać na swoje miejsce. Warto też zwrócić uwagę na kapitalną szatę graficzną tomu. Album zawiera prace siedmiu różnych rysowników, które zostały utrzymane w czterech odmiennych od siebie stylach. Coś dla siebie znajdą i fani surowej kreski, i zwolennicy bardziej plastycznego podejścia do ukazywania postaci. Plansze umiejętnie ze sobą kontrastują, stając się z czasem intrygującą kroniką świata przedstawionego.

Znasz ten komiks?

Oceń:

0,0

Uncanny X-Force: Era Archangela trzyma poziom tomu otwierającego całą serię. W przeciwieństwie jednak do pierwszej odsłony jej kontynuacja skierowana jest przede wszystkim do miłośników mroczniejszych i poważniejszych klimatów. Nie zmienia to faktu, że mamy tu wciąż do czynienia z jedną z najlepszych pozycji, jakie ukazały się na polskim rynku komiksowym w ostatnim czasie. Dynamika akcji i interakcji między postaciami doskonale kontrastuje w tym tomie z tym, co fabularnie cięższe i bardziej wymagające. Taki już bowiem urok serii Remendera: i jego bohaterowie, i cała opowieść są niejednoznaczne i nie chcą dać się zaszufladkować. A przecież na horyzoncie widać kolejne niespodzianki…

Źródło: Zdjęcie główne: Mucha Comics
 

 

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

MCU – Kto mógłby zagrać X-Men…

Kto mógłby zagrać w MCU X-Men po Avengers: Endgame? Poznajcie najlepsze propozycje fanów.

Michał Kujawiński
Plotka
-

Avatar – czwarta i piąta część…

Avatar Jamesa Camerona doczeka się na pewno 2 i 3 odsłony, ale na razie nie…

Michał Kujawiński
Plotka
-

Nowi mutanci – kolejne opóźnienie? Film…

Premiera filmu Mroczna Phoenix nie jest zagrożona. Inaczej sprawa wygląda z inną produkcją studia Fox,…

Michał Kujawiński
-

Batman Przyszłości z Michaelem Keatonem zarobiłby…

Kevin Smith ponownie podjął temat filmu opartego o komiksy i serial animowany Batman Przyszłości. Stwierdził…

Michał Kujawiński
-

Leslie Jones ostro o kontynuacji Pogromców…

Pogromcy duchów powrócą. Widzieliśmy już pierwszy teaser i choć nie wiele jeszcze wiadomo o kontynuacji,…

Michał Kujawiński
-

Punisher – Jeph Loeb otwarty na…

Jeph Loeb odpowiedzialny za seriale Marvela zdradził, że bardzo liczy na 3. sezon Punishera. Decyzja…

Co o tym sądzisz?