Przeczytaj w weekend

Upalne święta - recenzja filmu

Upalne święta, najnowszy film z Kirstin Davis, miał być oryginalnym pomysłem na film świąteczny. Z jednej strony – trochę jest. Z drugiej, nie mogłam wciąż wyjść z wrażenia, że bardziej pasowałby na kanał Lifetime niż na Netflixa.

Ocena recenzenta:
5/10

Upalne święta, najnowszy film z Kirstin Davis, miał być oryginalnym pomysłem na film świąteczny. Z jednej strony – trochę jest. Z drugiej, nie mogłam wciąż wyjść z wrażenia, że bardziej pasowałby na kanał Lifetime niż na Netflixa.

Anna Mitrowska
Anna Mitrowska
Tagi:  upalne święta 

Na Kate Conrad czekają ciężkie czasy: jej jedyny syn zamierza wyruszyć do college’u, zostawiając ją samą, w pustym gnieździe, z mężem, z którym nie do końca jej się układa. Kate jednak próbuje wziąć to wszystko na dobrą monetę i decyduje, że razem z mężem wyjadą na urlop do Afryki – taka druga podróż poślubna. Niestety, okazuje się, że jej mąż również ma dla niej niespodziankę – chce się rozwieść…

Historia kobiety w średnim wieku, która musi odkryć, co ze sobą zrobić po spełnieniu roli żony i matki to bardzo znany motyw. I teraz wykorzystywany jeszcze raz, w dokładnie takim samym schemacie. Kobieta odchodzi od męża, zmienia swoje życie, poznaje miłość – tak, to samo zobaczycie i w tym filmie. Jednak na szczęście są pewne różnice, które powodują, że ten film jest trochę ciekawszy niż większość z nich.

Na pewno podobała mi się jedna rzecz – nie ma tu złej postaci. Mąż nie jest zdradzieckim chamem, ot, zrozumiał, że ich związek nie ma więcej racji bytu i jeśli może, z chęcią pomoże byłej żonie. Burżuazyjne koleżanki, mimo malutkiej roli, na pewno nie są przygłupie. Również nowy partner nie zaczyna jako okropny cham i bawidamek – to znaczy delikatnie osuwa się o ten stereotyp, jednak nie traci całej sympatii widzów. Nawet postać Kate byłaby całkiem fajna, gdyby nie jedna rzecz – gra Kirstin Davis.

Większość osób odnalazła się w konwencji tego filmu. Rob Lowe jest odpowiednio szorstki i sympatyczny, syn głównej bohaterki to inteligentny student, również po wszystkich aktorach drugoplanowych widać, że się dobrze bawią i robią to naturalnie. Oprócz Davis – u niej wszystko jest sztuczne. Ciężko znieść jej przesłodzony głos, sztuczną mimikę twarzy i reakcje. Najlepiej się ją ogląda, gdy nie musi grać i możemy podziwiać jej urodę i piękne włosy. Przyznam szczerze, że wtedy jej Kate łatwo było polubić. Gorzej, jak Davis już musiała coś powiedzieć. I nie wiem, co tu nie zagrało, bo z jednej strony nie chodzi o postać – oczywiście pani Conrad jest sztampowa, ale jako postać na papierze nadal może być sympatyczna – z drugiej, wiem, że Davis umie grać. Może stwierdziła, że musi z siebie wykrzesać dużo uroku osobistego i przez to wyglądała sztucznie? Nie wiem. Ale tak jak uważam, że w filmach świątecznych pewna sztuczność i głupotki nie przeszkadzają to jednak Davis przekroczyła tę granicę bardzo dawno.

Jednak na szczęście, tak naprawdę rola Davis była ograniczona, w pewnym sensie. Cieszę się, że film zdecydował się jednocześnie wykorzystać znany schemat, a potem jak najdalej od niego uciec. Podróż do Afryki i historia ratowania słoni była strzał w dziesiątkę, a zwierzęcy aktorzy stali się przecudowną atrakcją całego filmu. Rację miał bohater grany przez Roba Lowe’a, że słonie są lepsze niż ludzie. Jakby wyciąć całą historię ludzkich bohaterów i zostawić tylko te piękne stworzenia, film by tylko zyskał. I chyba scenarzyści filmu rozumowali jak ja, świetnie skupiając się na samych zwierzętach i wszystkie sztampowe wątki wokół starali się rozwiązać najszybciej jak to możliwe. Na przykład rywalka o serce Dereka, granego przez Roba Lowe’a – dokładnie już ten schemat znamy, więc jej rólka była wystarczająco krótka, by nadać filmowi jakiś „dramatyzm” (w końcu i tak wiadomo, jak to się skończy) i wrócić do ciekawszego tematu, czyli ratowanie słoni.

Upalne Święta to typowa średniawka, która ma swoje zalety, choć nadal uważam, że bardziej pasuje do kanału Lifetime niż Netfliksa. Są o wiele lepsze filmy świąteczne, jednak jeśli, drogi czytelniku, masz ochotę pogrzać się w ciepłym słońcu Afryki, poobserwować przeurocze słonie i nie musieć skupiać się na fabule – ten film to dobry pomysł. Zwłaszcza że te najgorsze wątki można łatwo przewinąć.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Upalne Święta

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV