Vice versa - recenzja książki

Vice versa to kontynuacja Post scriptum, humorystycznej fantasy Mileny Wójtowicz. Sprawdzamy jak wypada książka.

Ocena recenzenta:
9/10

Vice versa to kontynuacja Post scriptum, humorystycznej fantasy Mileny Wójtowicz. Sprawdzamy jak wypada książka.

Jeśli twoja szefowa, mistrzyni BHP, jest strzygą, co rusz grożącą ci śmiercią, chyba że zapchasz ją toną słodyczy, a jej wspólnik - półinkubem, który za pomocą mnóstwa lawendowych świeczek i zdrowego jedzenia bardzo stara się nie inkubować, przy czym w drodze do pracy lub na studia śledzą cię dziarskie staruszki w gołębich szarościach, to, drogi czytelniku, właśnie utożsamiłeś się z główną bohaterką Vice versa Mileny Wójtowicz, Żanetą Wawrzyniak, której nerwy w powyższej powieści zostaną wystawione na poważne wyzwania. Kolejne, o ile ktoś zna pierwszą część przygód opisanych przez autorkę w Post scriptum.

Warto sięgnąć po oba tomy, bo wciągają czytelnika bez reszty, bez ceregieli pakując w świat osób nienormatywnych (patrz, niekiedy uważanych za monstra, a w każdym razie za istoty nie z tego świata), doskonale koegzystujących z ludźmi „normatywnymi”, co w końcu musi przyznać nawet emerytowana łowczyni potworów, niejaka Ludmiła Wawrzyniak, brzeski odpowiednik któregoś z braci Winchesterów. Na marginesie – składam wielkie podziękowania autorce za nawiązania do serialu Supernatural i ogólnie, wszelkie inne referencje kulturalne, oraz podkreślenie mocy piosenek Dawida Podsiadły.

Vice Versa - okładkaŹródło: Jaguar

Jeżeli ktoś lubi urban fantasy, jakże polskie okoliczności przyrody, miasteczko Brzeg, cudownie zarysowane postacie pierwszo- i drugoplanowe, zwariowane poczucie humoru lub historie pisane z werwą i przytupem, powinien koniecznie sięgnąć po twórczość Mileny Wójtówicz, a po Post scriptum i Vice versa zwłaszcza. Prócz wyżej wzmiankowanej chudziutkiej strzygi kochającej się w stylistyce gotyckiej, półinkuba, starającego się zostać lawendowym chochlikiem, Żanety, także nie do końca ludzkiej, bo posiadającej w antenatach dziada borowego oraz bardzo starszej łowczyni potworów, w Vice versa spotkamy także radosną szamankę, irytującego, acz niezwykle przyjacielskiego gnoma, zmorę w ludzkiej postaci, wilkołaki, a także ogromnego, złotego cusia. I ludzi, z których niektórzy okażą się przesympatyczni, a inni gorsi od tak zwanych potworów.

Jestem niezwykle mile zaskoczona jakością powieści mniej lub bardziej urban fantasy, które ostatnimi czasy spływają spod pióra utalentowanych autorek – Anety Jadowskiej, Marty Kisiel, Martyny Raduchowskiej i Mileny Wójtowicz. Każda z wymienionych autorek ma swój niepowtarzalny styl. Nie dublują się, nie powtarzają, po prostu tworzą własne uniwersa i robią to doprawdy w cudowny, warty podkreślenia sposób. Oby wszystkie nurty polskiej fantastyki rozwijały się w podobny sposób - a niektóre, i owszem, nie narzekajmy, tak właśnie się rozwijają.

Wracając do Vice versa Mileny Wójtowicz, wydawnictwo Jaguar po raz kolejny postarało się o całkiem przyzwoitą, choć nieco sztampową okładkę i poprawny skład, jednak nie przebijające skrzącej się humorem, miejscami lekkiej, a miejscami ciut poważniejszej treści, która obroniłaby się sama, nawet wydana na szarym papierze pakowym. Albowiem Vice versa Mileny Wójtowicz świetnym urban fantasy jest. Toteż z przyjemnością czekamy na trzecią część opowieści o brzeskich nienormatywnych i ich ludzkich przyjaciołach, w międzyczasie lubując się częścią drugą i na wszelki wypadek, patrz kryzys psychiczny lub nieopanowane wybuchy śmiechu, zaopatrzywszy się w pobliskiej cukierni w odpowiedni zapas słodkości.

Źródło: fot. Jaguar

Vice versa

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV