Wampiry: Dziedzictwo: sezon 1, odcinek 7 – recenzja

Wampiry: Dziedzictwo potwierdzają swój solidny poziom w ostatnim odcinku w 2018 roku. I obiecują wiele na przyszłość.

Ocena recenzenta:
7/10

Wampiry: Dziedzictwo potwierdzają swój solidny poziom w ostatnim odcinku w 2018 roku. I obiecują wiele na przyszłość.

Adam Siennica

Adam Siennica

Legacies troszkę trzymają się ckliwej natury wydarzeń pokazanych w odcinku poprzednim. Tam też wskrzeszono Jo, która potem zniknęła. Teraz pojawia się zmarła dziewczyna Rafaela. Jednak tutaj twórcy wykorzystują to świadomie do rozwoju bohatera, który na tym etapie serialu bardzo tego potrzebuje. Dlatego nie jest to tylko dla ckliwości i wyciskania łez. Ma to określony cel, który pozwoli dojrzeć Rafaelowi i zaakceptować wiele rzeczy na temat siebie samego. Tego typu przemyślane zabiegi zawsze procentują. Nawet w tym uniwersum, więc jest to zaleta.

Czuć trochę, że Julie Plec i spółka chcieli się w jakimś stopniu inspirować Hannibalem Lecterem. Takie można odnieść wrażenie podczas spotkań Hope z nekromantą za kratami, który wciąga ją z zaskakująco przyjemną słowną szermierkę. Ta gra okazuje się jasnym punktem odcinka, gdzie - jak się okazuje - wszystkie decyzje złoczyńcy i jego kolejne kroki miały znaczenie. To właśnie jest wielki plus dla scenarzystów, że każde wydarzenie, każde słowo i podjęte czyny doprowadzają do czegoś, co ma fabularną wagę. Oczywiście najbardziej w tym przypadku ma znaczenie manipulacja Hope, by odwrócić uwagę wszystkich od dziewczyny Rafaela, która ukradnie sztylet. Przyznam, że to twist dość nieoczekiwany, ale jak spojrzeć na to z perspektywy - sensowny i naturalny. W końcu dostajemy jakieś odpowiedzi na pytania, co to jest Malivore i o co w ogóle chodzi. A to też jest ważne, że twórcy nie zwodzą widzów i wiedzą, kiedy położyć akcent na ten element.

Istotne też było dojrzewanie Hope, która od finału The Originals nie mogła sobie poradzić ze śmiercią Klausa. To jest wątek, który pod względem emocjonalnym poczują fani całego uniwersum, ale - co też jest znaczącym atutem - serial jest tworzony tak, że nie trzeba znać poprzednich produkcji, by czerpać z niego rozrywkę. Taka równowaga w tym wątku to doskonale pokazuje. A Hope, dowiadując się o tym, co z Klausem się stało po śmierci, w końcu może dojrzeć emocjonalnie, a  to jest ważne w kontekście przyszłych wydarzeń.

Wampiry: Dziedzictwo w sposób zaskakująco makiaweliczny doprowadza do rozwoju fabularnego wątku na ciekawą skalę. Kim jest czarny charakter, który widzimy w końcowej scenie? Jakie znaczenie ma Landon i jego matka? Mamy odpowiedzi, ale są też kolejne pytania. Jeśli ten serial będzie nadal trzymać tak solidny poziom, chętnie będę poznawać kolejne pomysły scenarzystów. Jest dobrze.

Wampiry: Dziedzictwo

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV