Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
6/10

„Wkraczając w pustkę”: Filmowe wyzwanie – recenzja

Szczególną właściwością kina jest uwodzenie widza, skłanianie go do nieprzerwanego oddawania się filmowym doznaniom. Zdarzają się jednak produkcje, które rzucają odbiorcy wyzwanie, wystawiając na próbę jego wytrzymałość i przyzwyczajenia. Tak jest w przypadku ostatniego dzieła Gaspara Noé, Wkraczając w pustkę, które już od pierwszych chwil skłania do jak najszybszego zakończenia seansu.

Wkraczając w pustkę to przede wszystkim filmowe wyzwanie, ale wspomniana chęć zakończenia seansu nie jest bynajmniej wadą filmu. To, co może początkowo zniechęcać widza do oglądania, stanowi istotę metody twórczej francuskiego reżysera. Noé wywodzi się bowiem z kręgu francuskich filmowców określanych mianem ekstremistami, co dobrze oddaje charakter ich działalności. Szokują, przekraczając wszelkie bariery obyczajowe, i eksperymentują z formą filmową, co niejednokrotnie skazuje ich filmy na funkcjonowanie w kinowym podziemiu. Niemniej twórca Nieodwracalnego, chociaż odpowiada wizerunkowi filmowca skandalisty oraz eksperymentatora, zdołał wyprowadzić swoje dzieła z festiwalowej niszy i dotrzeć do szerszej publiczności. 

Konsekwentne utrudnianie i udziwnianie odbioru filmu obecne jest już od pierwszych sekund projekcji. Napisy początkowe, krzykliwe i nieznośnie migoczące, zostają zaprezentowane przy kakofonii dźwięków odtwarzanych w częstotliwości wyjątkowo nieprzyjaznej dla ludzkiego ucha. To, co następuje później, też nie należy do klasyki kina.

Czytaj także: T-Mobile Nowe Horyzonty 2014 – szczegóły nowej sekcji ALE KINO+

W zasadzie cały film złożony jest z zaledwie jednego ujęcia, przerywanego jedynie kilkoma retrospekcjami, ale i tutaj zachowana jest swoista ciągłość. Ciągłość spojrzenia. Świat przedstawiony bowiem oglądamy oczami głównego bohatera – Oskara. Niezależnie od wydarzeń, jakie go spotykają, łącznie ze śmiercią w wyniku postrzału, film narzuca odbiór z jego perspektywy. Najpierw jako młodego dilera narkotyków działającego w mrocznych dzielnicach Tokio, a następnie, już po tragicznej śmierci, jako lewitujące ciało astralne przemierzające największą aglomerację miejską świata. Największą, a zarazem zepsutą i wrogą, rozświetloną mdłymi, hipnotyzującymi neonami.

Pośmiertna wędrówka Oskara to, jak zostaje zasugerowane na początku filmu, wizualizacja śmierci, a także stanu, w jakim po niej utrzymuje się dusza. Ma to być zgodne ze wskazówkami zawartymi w Tybetańskiej Księdze Umarłych, którą bohater zgłębiał jeszcze za życia. Ta atrakcyjna interpretacja zdaje się być zaledwie pretekstem do przyjęcia niezwykłej perspektywy, a chociaż wszystko odbywa się zgodnie z wykładnią buddyjskiej filozofii, to sam film zachęca do odczytania go nie tylko w ujęciu filozoficzno-teologicznym. Próbując sklasyfikować wizualną i dźwiękową warstwę filmu, można by pokusić się o stwierdzenie, że są one utrzymane w poetyce narkotycznych oparów. W połączeniu z przyjętą perspektywą pierwszoosobową powoduje to skojarzenia z kinem atrakcji, swoistą teledyskowością, a także wywołuje wrażenie zbliżone do tego, które odczuwamy w trakcie grania w gry wideo. Zapominamy wówczas o buddyzmie i motywie śmierci, ciesząc się samym doznaniem wizualnym. Film Noégo wyzwala rzadko spotykane odczucia, czyniąc z kina nie tylko pożywkę dla umysłu, ale także dla ciała. Wystawia na próbę główne zmysły, raz będąc nieznośnym, jak na początku seansu, a raz wręcz rozkosznym. Zasadne wówczas zdaje się założenie, że reżyser dokonał jedynie zobrazowania odlotu narkotycznego – jaki by on nie były – redukując treść do tego jednego doświadczenia. Można by nawet pokusić się o próbę określenia, pod wpływem jakich substancji można zapewnić sobie takie przeżycie, ale wówczas zapomnielibyśmy, co stanowi istotę twórczości autora. Wykorzystanie medium filmowego do przedstawienia wszelkich odchyleń i stanów – czy to sansarycznej wędrówki duszy, czy najzwyczajniejszych hajów – zdaje się być jego celem, co potwierdza status kina jako narzędzia najwierniej oddającego ludzkie odczucia.

Czytaj także: Znamy program 14. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty

Na szczęście nie chce ona symulować uczuć, ale je wywoływać. Stąd reżyser sięga po jeden z najstarszych schematów kinowych – melodramatyczny. Historia miłości między siostrą Oskara i jego przyjacielem odpowiada losom bohaterów wcześniejszych filmów Noégo. Jest to miłość taka jak świat, który widzimy w filmie – brudna, zakazana, nieraz zwulgaryzowana oraz naznaczona traumatycznymi doświadczeniami. A jednak zwycięska, bowiem powołująca na świat nową istotę, a przez to pozwalająca na dopełnienie się cyklu życia i śmierci. Nieco naiwna opowieść o miłości w zdeprawowanym świecie każe przypuszczać, że reżyser pozwala sobie na swoiste szyderstwo, również z widza. Wydaje się jednak, że jest to coś więcej niż autorska prowokacja.


Wkraczając w pustkę dziś w ale kino+ o 23.00.

Wkraczając w pustkę

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

W MCU i DCEU starali się…

W sieci pojawiła się lista aktorów, którzy starali się o zupełnie inne role w MCU,…

Piotr Piskozub
-

Teoria – w Avengers: Endgame Tony…

W sieci pojawiła się nowa teoria na temat Avengers: Endgame, według której Tony Stark w…

Karolina Szendera
spoilery
-

Powrót do przeszłości: Zobacz zdjęcia z…

Czas na kolejny artykuł z cyklu, w którym będziemy przybliżać Wam kulisy kultowych filmów. Oto…

Michalina Reda
-

Filmy 2019: premiery kinowe roku –…

Rok 2019 to czas zupełnie nowych premier kinowych. Sprawdźcie, co dobrego wejdzie na ekrany kin…

Adam Siennica
-

Zabójcze maszyny – film jest spektakularną…

Zabójcze maszyny były promowane jako wielki film science fiction. A wychodzi na to, że nikogo…

Piotr Piskozub
spoilery
-

Titans – czy Batman na pewno…

W sieci znalazły się już zdjęcia i opis finałowego odcinka pierwszego sezonu serialu Titans.

Co o tym sądzisz?