Przeczytaj w weekend

Zadzwoń do Saula: sezon 4, odcinek 4 – recenzja

Mimo, że tytułowy bohater nie odegrał znaczącej roli w najnowszym odcinku Zadzwoń do Saula, to przynajmniej pozostałe wątki przyniosły trochę krwawej akcji i napięcia, które zostały podparte znakomitą grą aktorów.

Ocena recenzenta:
8/10

Mimo, że tytułowy bohater nie odegrał znaczącej roli w najnowszym odcinku Zadzwoń do Saula, to przynajmniej pozostałe wątki przyniosły trochę krwawej akcji i napięcia, które zostały podparte znakomitą grą aktorów.

Magda Muszyńska

Magda Muszyńska

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Po śmierci Chucka wydawało się, że Better Call Saul bardziej skupi się na przemianie Jimmy’ego McGilla w Saula Goodmana, a okazuje się, że jak na razie pierwsze skrzypce grają zupełnie inne postacie. Ale to zupełnie nie przeszkadza, ponieważ nawet, jeśli nasz główny bohater chwilowo ma niewiele do powiedzenia z racji jego zawieszenia w prawniczej praktyce, to wątki Mike’a i Nacho doskonale wypełniają ten marazm, również budując tło dla całej historii. Jonathan Banks w roli Ehrmantrauta niesamowicie imponuje tym, jak łatwo potrafi skupić na sobie całą uwagę. Tak było podczas terapii, gdy Mike wyładował się na Henrym wyjawiając jego nieszczere intencje i kłamstwa. Po mimice twarzy i głosie można było wyczuć, jak wzburzony jest ten bohater. Emocje wylewały się z ekranu, a napięcie, które panowało w pomieszczeniu, aż zapierało dech w piersiach. A do tego świetnie tu zagrało zamknięcie sceny, które zostało powtórzone z początkowych minut odcinka. Ale najważniejsze jest to, że ten wybuch irytacji Mike’a można rozpatrywać na wielu płaszczyznach, od tragedii związanej z synem, po kłamstwa, które trawią też jego samego. Nie można również zapomnieć o pracy dla Gusa, z którym odważnie sobie pogrywa. Ich napięta do granic możliwości konfrontacja również wciskała w fotel. Better Call Saul gra na emocjach widzów subtelnie, za pomocą detali, ale robi to niezwykle skutecznie.

Z kolei wątek Nacho przyniósł nam nadzwyczaj dużo akcji, jak na ten serial, a wszystko dzięki braciom Salamanca. Już w Breaking Bad fascynowała ich bezwzględność oraz nieprzeniknione, kamienne twarze morderców. Więc bardzo też cieszy, że w Better Call Saul także mają szansę się pokazać, oczywiście z tej brutalnej i krwawej strony. Natomiast uwagę skupialiśmy przede wszystkim na Nacho, który jako podwójny agent stara się wypełniać polecenia Gusa. Aż bolało od patrzenia na niego tak poobijanego i krwawiącego podczas tej brawurowej strzelaniny, a potem cierpiącego, gdy spotykał się z Fringiem, który realizuje swoje niecne plany jego kosztem. Do tego widząc go w tragicznym stanie nie tylko fizycznym ale też psychicznym na kanapie u ojca, budzą się złe przeczucia, że ten bohater nie ma co liczyć na szczęśliwe zakończenie. Ale dzięki temu, jeszcze bardziej interesuje to, jak potoczą się jego losy i jak daleko będzie musiał się posunąć, aby chronić siebie i swoich bliskich.

Natomiast w nowym odcinku pozornie najmniej działo się w wątkach Jimmy’ego i Kim. Zupełnie nic się nie wydarzyło u McGilla, który rozpoczął pracę, jako sprzedawca telefonów komórkowych i nawet nie miał okazji, aby wykorzystać swoje perswazyjne talenty. Ale pod przykrywką nudy, gdy przyjrzymy się całościowo na odcinek o tytule Talk, wyłania się pewien wspólny motyw. Podobnie jak Mike, Jimmy również wzbrania się od podjęcia rozmowy na temat trapiących go uczuć, które głęboko w sobie skrywa. Aż tak, że podjął nawet pracę, którą stara się sobie urozmaicać w kreatywny sposób. Twórcy budują tutaj grunt pod bardziej znaczące wydarzenia, co nie zmienia faktu, że Jimmy tym razem nie odegrał żadnej znaczącej roli w tym epizodzie, co rozczarowuje. Z kolei Kim również szuka swojego powołania w zawodzie, ale za to rozmowa z sędzią miała bardzo intrygujący, ale też trochę humorystyczny przebieg. Nie dała się zbić z pantałyku i dzielnie kroczy obraną ścieżką, dlatego wzbudza sympatię. Jej wątek przyjemnie wypełnił czas między historiami Nacho i Mike’a.

Better Call Saul w nowym odcinku jak zwykle nie szarżował z szybkością wydarzeń, ale za to zafundował nam trochę brutalnej akcji, a także kilka momentów pełnych napięcia i emocji. A wszystko to było podparte wspaniałą grą aktorów oraz świetnymi dialogami. Co prawda ten epizod nie przyniósł żadnych przełomowych zdarzeń, ale poszczególne wątki wzbudzały ciekawość, płynnie przechodząc między scenami. Mroczna końcówka zapowiada, że wydarzenia mogą w końcu nabrać tempa, a serial przejdzie do konkretów, na co wszyscy cierpliwie czekamy!


Poznaj klawiaturę multimedialną Logitech K400+

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Zadzwoń do Saula

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV