Repertuar kin Nowość Program TV

 

 

 

Syn (2017)

The Son

Śr. ocena 7.6

Znasz ten serial? Oceń!

0,0

Zgłoś błąd na stronie

Trailery i materiały video

The Son - trailer 1. sezonu

Najnowsza recenzja redakcji

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Pierwszy sezon serialu Syn dobiegł końca po dziesięciu odcinkach. Finał, jaki zaproponowali nam twórcy, wyróżnia się na tle poprzednich epizodów przede wszystkim tym, jak bardzo jest emocjonalny i krwawy.

Jeszcze tydzień temu wydawało mi się, że finał nie będzie trzymał w napięciu i nie dostarczy większych wrażeń. Poprzednie odcinki przyzwyczajały bowiem do monotonnego i leniwego tempa opowieści. Okazuje się jednak, że bardzo się myliłam – odcinek numer 10 zapewnia dużą dawkę trudnych emocji i zostaje w pamięci na długo – głównie za sprawą przerażającej tragedii i niesprawiedliwości, jaka w każdej minucie uderza w widza z ekranu.

Większość odcinka rozgrywa się w jednym miejscu i czasie – podczas ataku, jaki Eli McCullough przypuścił na rodzinę Pedro Garcii. Cała sekwencja jest wyjątkowo brutalna i krwawa, co jest aż niepodobne do tego serialu. Owszem, bitwy i strzelaniny pojawiały się w poprzednich epizodach, jednak nie w takim natężeniu jak teraz. Nie sposób przejść wobec tej tragedii obojętnie, zwłaszcza, że na naszych oczach cały ród Garciów zostaje wybity. Tym, co porusza jeszcze bardziej, jest świadomość, że to wszystko jest efektem intrygi uknutej przez Eliego. Dla pola ropy zginęli niewinni ludzie, a główny bohater nie ma tak naprawdę nic na swoje usprawiedliwienie.

Syn
fot. AMC

Wcześniejsze działania Eliego bywały niejasne i kontrowersyjne, jednak dopiero teraz wyraźnie widać, iż jest on antybohaterem całej opowieści. I gryzie się to z retrospekcjami, gdzie jako młody chłopak wśród Komanczów kieruje się przede wszystkim sercem i honorem. Nie wiemy jeszcze, w którym momencie życia Eli stał się zimnym draniem – to prawdopodobnie wyjaśni drugi sezon produkcji. Mimo swojej niechęci do bohatera (a w zasadzie tylko do jego starszej wersji), Eli bardzo mnie intryguje. Ubolewam nad tym, że tak naprawdę przez cały sezon obydwa wątki były od siebie tak odległe i nie wydarzyło się nic, co stanowiłoby jakikolwiek punkt zaczepienia między retrospekcjami a fabułą bieżącą. Obydwa tory fabularne Syna ogląda się z poczuciem rozbieżności i równie dobrze wątki jakie prezentuje mogłyby stanowić odrębne i niezależne od siebie historie. Do końca miałam nadzieję, że zacznie się to jakoś zazębiać, dzięki czemu cały serial nabrałby większej spójności i mógłby znacznie bardziej zainteresować. Niestety nic z tego – pozostaje liczyć, że przyszły sezon nadrobi to niedopatrzenie.

Ostatni odcinek przywołał wszystkie postacie, jakie przewinęły się przez cały sezon. To dobrze i właśnie tego oczekiwałabym od epizodu, który pełni rolę podsumowania i finału pewnej części historii. Nie szkodzi, że niektórzy z nich pojawili się na ekranie tylko na chwilę – sam fakt ich przywołania satysfakcjonuje w wystarczającym stopniu, by nie mieć co do tego żadnych zastrzeżeń. Podoba mi się też równowaga, jaka panuje w odcinku finałowym – wszystkie ważne wątki są omówione w równym stopniu i w każdym z nich dzieje się coś istotnego. Do tej pory bywało, że w niektórych epizodach twórcy rezygnowali z przywoływania części postaci, by inne przedstawić z większą szczegółowością, przez co efekt był chaotyczny – teraz wszystko jest dopięte na ostatni guzik i wypada to naprawdę bardzo dobrze. Choć początkowo wydawało się, że tym razem więcej emocji dostarczy historia z Piercem Brosnanem, retrospekcje także przyprawiają o ciarki na plecach, zwłaszcza podczas sceny skalpowania wroga. Bezzasadnym jest szukać czegoś, co wypadło w odcinku źle, bo wszystko grało, jak należy. Tak naprawdę to najlepszy odcinek, jaki pojawił się do tej pory – gdyby poprzednie epizody choć w połowie angażowały emocjonalnie tak, jak ten, cały serial znacznie by na tym zyskał.

Syn
fot. AMC

Finał sezonu jest naprawdę udany. Nie spodziewałam się większego widowiska i takich emocji, w związku z czym jestem pod dużym wrażeniem. Epizod oddziałuje na tyle silnie, że w chwili obecnej nie pamiętam już o poprzednich uszczerbkach i niedociągnięciach, jakie wytykałam serialowi – choć jeszcze tydzień temu nie czułam się bardziej wciągnięta w historię, teraz z chęcią dowiem się, co wydarzy się dalej. Za bieżący odcinek zasłużone 8/10. Cały pierwszy sezon natomiast ma u mnie mocną siódemkę.

Pokaż całą recenzję

Obsada

Eli McCullough
Pete McCullough
Charles McCullough
Jonas McCullough
Jeannie McCullough
Ignacio Garcia

Sezony

Sezon 1:

 

 

Powiązane Artykuły

Adam Siennica
1-

Te seriale powrócą na antenę. Powstaną kolejne sezony

W ostatnim okresie zamówiono kolejne sezony wielu popularnych seriali. Poznajcie tytuły, które będą mieć kolejne…

Dawid Muszyński
1-

Nasz serial jest dziś jeszcze bardziej aktualny. Rozmawiamy z Carlosem Bardemem z serialu Syn

Ostatnio mogliśmy go oglądać w dość nieudanym Assassin’s Creed, a teraz występuje u boku Pierce’a…

Dominik Łowicki
1-

Pierce Brosnan. Bond, który nie dał się zaszufladkować

Agent Jej Królewskiej Mości, wokalista-amator, premier Wielkiej Brytanii, a niebawem charyzmatyczny Eli McCullough w serialu…

Adam Siennica
1-

Seriale na Dzikim Zachodzie. Najlepsze westernowe produkcje

Western nie jest tylko domeną kina. Wybrałem dla Was najlepsze seriale westernowe. Takie, których jakość…

Co o tym sądzisz?

To okno zamknie się automatycznie za 35 sek. [X]
To okno zamknie się automatycznie za 10 sek. [X]