Przeczytaj w weekend

Najciekawsze filmy w konwencji found footage

Found footage to technika filmowa stylizowana na amatorskie nagranie dokumentalne, zrealizowane przez bohaterów, którym zazwyczaj przytrafiło się coś złego. Przyjrzyjmy się najciekawszym przedstawicielom tego gatunku.

Found footage to technika filmowa stylizowana na amatorskie nagranie dokumentalne, zrealizowane przez bohaterów, którym zazwyczaj przytrafiło się coś złego. Przyjrzyjmy się najciekawszym przedstawicielom tego gatunku.

Wiktor Fisz
Wiktor Fisz

Dzięki znamionom produkcji dokumentalnej obraz zyskuje naturalistyczną stylistykę, mającą za zadanie uwiarygodnić zdarzenia z ekranu. Gatunkiem filmowym, który najczęściej posługuje się tą formą, jest oczywiście horror. Dzięki temu straszenie może być bardziej sugestywne i rzeczywiste. Zdarzają się też inne gatunki, które sięgają po found footage, bardzo często w celu eksperymentu. Poniższe zestawienie przedstawia moim zdaniem najciekawsze i najbardziej oryginalne propozycje nakręcone w tej konwencji.

The Blair Witch Project

Od tej produkcji po prostu trzeba rozpocząć. Blair Witch Project nie jest z pewnością prekursorem gatunku, ale zdecydowanie najważniejszą pozycją w poniższym zestawieniu. Film ten spopularyzował found footage i zainicjował prawdziwą modę na tę stylistykę. Fabuła jest znana chyba każdemu. Trójka studentów wyrusza do miejscowości Burkittesville, aby nakręcić film dokumentalny o legendzie wiedźmy z Blair. Wkrótce bohaterowie gubią się lesie i stają oko w oko z prawdziwym koszmarem. Obraz z 1999 roku był naprawdę straszny i robił duże wrażenie. Z pewnością miał na to wpływ fakt, że technika paradokumentalna nie była wtedy jeszcze tak popularna, w związku z czym widzowie byli zaskakiwani tak niezwykłą formą, zwłaszcza że w konwencji horroru sprawdziła się ona doskonale. Straszenie było bardzo subtelne, nieoczywiste - głosy w ciemności, ślady w lesie, dziwne znaki. Tego typu zabiegi mocno kontrastowały z popularnymi slasherami i historiami o duchach, które przejadły się już dawno fanom horroru, często ocierając się o pastisz. Blair Witch Project wraz z konwencją found footage uruchomił wyobraźnię widza, inspirując się tym, co nas naprawdę niepokoi. Nie są to obrzydliwe potwory i sceny gore, ale złowrogi cień na ścianie, ledwo słyszalny szept za plecami czy niezidentyfikowana poświata w oddali. Niestety twórcy najnowszej odsłony, Blair Witch, zapomnieli o spuściźnie prekursora, umyślnie rezygnując z tego, co było jego siłą i wartością. Tym samym skierowali się w stronę komercyjnego kina grozy, powielając nie najlepsze standardy. Wielka szkoda, bo działają w ten sposób na niekorzyść marki, która wniosła bardzo dużo do współczesnej kinematografii.

(Rec)

Sukces Blair Witch Project zapoczątkował swoistą modę na horrory paradokumentalne. Niestety większość z nich prezentowała bardzo niski poziom artystyczny, skupiając się tylko na próbach przestraszenia widza za wszelką cenę przy pomocy utartych schematów. Wśród tych wszystkich słabszych propozycji wyróżnić należy hiszpański [Rec], który doczekał się kolejnej części oraz serii amerykańskich remake’ów. O ile następne odsłony nie wnosiły nic nowego do stylistyki found footage i prezentowały się raczej nijako, to pierwsza część zdecydowanie zasługuje na uwagę. Ekipa filmowa towarzyszy strażakom podczas akcji ratunkowej w jednej z hiszpańskich kamienic. Wkrótce budynek zostaje odcięty od świata, a wewnątrz zaczynają dziać się przerażające rzeczy. [Rec] przede wszystkim charakteryzuje europejska stylistyka, która stanowi oddech od amerykańskich tendencji w kinie grozy. Jest po prostu inaczej. Poza tym film został bardzo dobrze zrealizowany - reżyseria stoi naprawdę na wysokim poziomie. Found footage działa tutaj trochę w inny sposób niż w Blair Witch Project. Klimat budowany jest podobnie, ale konwencja skupia się przede wszystkim na pokazaniu stanu permanentnego zagrożenia, chaosu i niebezpieczeństwa. Finalnie obraz jak żaden inny paradokument trzyma w napięciu. Duże wrażenie robi też niesamowita końcówka, będąca złowrogim zwieńczeniem koszmaru.

Paranormal Activity

Paranotmal Activity to zdecydowanie najbardziej popularna seria filmów korzystających z techniki paradokumentalnej. Można by rzec, że w tym wypadku mamy do czynienia z wręcz podręcznikowym wykorzystaniem formy found footage. Seria składa się z sześciu filmów; każdy z nich przedstawia współczesną historię nawiedzonego domu i mieszkającej w nim rodziny. Cechą charakterystyczną Paranormal Activity jest powolne budowanie napięcia, subtelne sygnały istnienia zjawisk paranormalnych i posiłkowanie się cechami charakterystycznymi dla opowieści o nawiedzonych domach. Niestety jedynie pierwsza część wnosiła oryginalność i pomysłowość do gatunku. Kolejne przestały budować klimat, pojawiały się dłużyzny i powielane schematy z poprzednich części. Twórcy skupiali się raczej na technikach nagłego przestraszenia widza niż na eksperymentowaniu z formą paradokumentalną. Coraz większa liczba kamer umieszczanych w nawiedzonych domach wręcz niszczyła estetykę found footage i sprawiała, że Paranormal Activity oglądało się jak tradycyjny horror, a jako standardowy obraz grozy nie był on w stanie obronić się zupełnie, bo jego siła tkwiła właśnie w formie.

Cloverfield

Found footage to nie tylko klasyczne kino grozy. Doskonałym przykładem jest Projekt: Monster, film wyprodukowany przez J.J. Abramsa. To zdecydowanie najlepszy obraz w tym zestawieniu, zarówno pod względem wykonania, jak i fabuły. Nowy Jork zostaje zaatakowany przez gigantycznego potwora. Grupa przyjaciół, która dopiero co bawiła się na szalonej imprezie, musi teraz walczyć o przetrwanie. Film skupia wątki katastroficzne, przygodowe, SF i survivalowe. Ten miks gatunków zaskakująco dobrze sprawdza się w konwencji found footage. Dzięki obserwowaniu akcji z perspektywy bohaterów widz jest w samym epicentrum przerażających wydarzeń i momentami ma wrażenie, jakby w nich uczestniczył. Akcja toczy się bez przerwy – nie ma czasu na refleksje. Taki zabieg tylko potęguje estetykę paradokumentalną. Z pewnością wielka w tym zasługa niezwykle zdolnego reżysera, ale duży budżet (jak na projekty paradokumentalne) też zrobił swoje. Koniec końców powstała fenomenalna produkcja, która dziś może zaliczać się do klasyki gatunku. Zdecydowanie pozycja obowiązkowa.

Project X

A teraz coś z zupełnie innej beczki - jedyna klasyczna komedia w tym zestawieniu, choć słowo „klasyczna” nie do końca tu pasuje. Dzika, nieokiełznana impreza w konwencji found footage? Dlaczego nie! Projekt X przedstawia historię trójki znajomych, którzy pod nieobecność rodziców jednego z nich urządzają w domu balangę. W pewnym momencie wszystko wymyka się spod kontroli i kończy ulicznymi zamieszkami. Całość nakręcona jest w stylistyce paradokumentalnej i sprawdza się to wyśmienicie. Poza tym film jest naprawdę zabawny i ogląda się go z prawdziwą przyjemnością. Dzięki found footage czujemy się jak uczestnicy tej imprezy i aż chce się podczas seansu sięgnąć po coś procentowego. Wyśmienita zabawa.

End of Watch

Bogowie ulicy to dość mocne kino akcji z Jakiem Gyllenhaalem w roli głównej. Towarzyszymy dwóm młodym policjantom podczas patrolu na ulicach Los Angeles. Obserwujemy ich, kiedy wykonują rutynowe czynności i rozwiązują większe intrygi. Akcję śledzimy przez obiektyw policyjnej kamery oraz dzięki podręcznym urządzeniom, których używają nasi bohaterowie, ale także przez normalne ujęcia. Film bowiem jest kombinacją found footage z tradycyjną. Konwencja w tym przypadku inspiruje się popularnymi w Stanach Zjednoczonych serialami dokumentalnymi o pracy służb mundurowych. Potęguje ona też elementy dramatyczne i obyczajowe, bo policjanci są bliskimi przyjaciółmi i rozmawiają między sobą o wszystkim. Finalnie wyszedł ciekawy eksperyment, który dowodzi, że konwencja paradokumentalna sprawdza się również w gatunkach sensacyjnych.

Chronicle

Konwencję paradokumentalną dla swojego obrazu wybrał również Josh Trank, reżyser Kroniki z 2012 roku. Pomysłowe połączenie kina młodzieżowego i superbohaterskiego dało wiele nowych możliwości na rozwój formy found footage. Fabuła nie jest skomplikowana – trójka przyjaciół, na skutek paranormalnego zdarzenia, zyskuje niezwykłe moce. Film opowiada o tym, w jaki sposób z nich korzystają i do czego w końcu to ich prowadzi. Jest zabawnie, dramatycznie i przede wszystkim widowiskowo. Szkoda tylko, że przedstawiana historia z czasem traci charakterystyczne cechy techniki paradokumentalnej, zbliżając się mocno do standardowej formy fabularnej. W pewnym momencie widz zapomina, że ogląda film found footage, bo całość prezentuje się po prostu zbyt tradycyjnie.

Strony:
  • 1 (current)
  • 2

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV