Przeczytaj w weekend

Powrót do przeszłości: Zobacz zdjęcia z planu filmu Super Mario Bros.

W tym roku film Super Mario Bros. obchodzi swoje 25. urodziny. To doskonała okazja, by przyjrzeć się temu, jak powstawała ta... wyjątkowa produkcja.

W tym roku film Super Mario Bros. obchodzi swoje 25. urodziny. To doskonała okazja, by przyjrzeć się temu, jak powstawała ta... wyjątkowa produkcja.

Nie da się ukryć, że Mario to jedna z najpopularniejszych postaci znanych z gier wideo. Sympatyczny bohater zadebiutował w grze Donkey Kong z 1981 roku, ale szybko otrzymał swoją własną serię, która nadal żyje i ma się dobrze. Kolejne jej części są świetnie oceniane przez krytyków, a ich premiery są dla fanów małym świętem. Nic więc dziwnego, że kilkukrotnie podejmowano się prób przenoszenia tego bohatera i jego towarzyszy do świata filmu i seriali. I o ile seriale animowane z Mario nie powinny nikogo dziwić, o tyle już pomysł stworzenia filmu aktorskiego od początku wydawał się wyjątkowo kuriozalny...

W roku 1993 swoją premierę miał film Super Mario Bros., który opowiadał o przygodach tytułowych braci. Pierwsze komplikacje pojawiły się jeszcze przed jego debiutem. Początkowo planowano stworzenie kolejnej animacji, która miała trafić do kina w 1991 roku. Z czasem zdecydowano się jednak na film aktorski. Wczesna wersja scenariusza odbiegała jednak od tego, co otrzymaliśmy w wersji finalnej i była znacznie bliższa materiałowi źródłowemu. Ostatecznie historia skupiła się na postaciach tytułowych braci Mario i Luigiego, którzy trafiają do alternatywnego świata, w którym dinozaury wyewoluowały w nową, podobną do ludzi rasę. Zadaniem bohaterów jest zaś, co dość oczywiste, uratowanie księżniczki.

W formie tekstowej nie brzmi to jeszcze tak dziwnie - może poza humanoidalnymi dinozaurami. Wystarczy jednak zapoznać się ze zdjęciami z planu lub jej fragmentami, by zauważyć, jak szalony był to pomysł. Przedstawiony świat jest tu bardzo mroczny, nie brakuje tu również scen, które nijak nie kojarzą się z kolorowym światem stworzonym przez Nintendo. Wystarczy tu wspomnieć chociażby o niepokojącej scenie uwodzenia Daisy przez Koopę, czy wizycie bohaterów... w nocnym klubie.

A wszystko to w końcowej wersji filmu. Tu warto bowiem wspomnieć, że ton historii został w pewnym momencie dość mocno złagodzony, by bardziej nadawał się dla młodszych widzów. To zresztą zupełnie osobna kwestia - wspomina się, że scenariusz Super Mario Bros. był regularnie modyfikowany, na tyle często, że aktorzy z czasem przestali dziwić się i przejmować tym, że zmieniał się on praktycznie z dnia na dzień.

I o ile Mario i Luigi, po założeniu kolorowych kostiumów, wyglądają dość podobnie do swoich pierwowzorów, o tyle już design pozostałych postaci potrafi momentami naprawdę przerazić. Koopa, Yoshi czy Goomby wyglądają tu jak potwory z horrorów i prawdopodobnie przyczyniły się do wielu bezsennych nocy wśród młodszych widzów, którzy mieli okazję zobaczyć ten film. Zobaczcie zresztą sami, jak prezentował się tu sympatyczny Yoshi.

Tu jednak trzeba jednak pochwalić ekipę, bo chociaż Yoshi nijak nie przypomina bohatera z gier, to jego animatroniczna lalka z filmu robiła wrażenie pod względem zastosowanej technologii. Podobno na planie pojawiali się nawet ludzie z ekipy odpowiedzialnej za efekty specjalne w filmach Stevena Spielberga, by przyjrzeć się pracy osób odpowiedzialnych właśnie za Yoshiego.

Rolę głównego bohatera miał otrzymać Danny DeVito lub Bruno Kirby. Aktorzy nie byli jednak zainteresowani tym projektem. W Mario chciał wcielić się natomiast Tom Hanks, jednak ostatecznie twórcy zdecydowali się na Bob Hoskins, uznając, że jest on bardziej dochodowym aktorem. I tu ciekawostka - Hoskins, przyjmując rolę, nie miał pojęcia, że ma to być film na podstawie gry wideo. Dowiedział się o tym dopiero później, dzięki rozmowie ze swoim synem, który pokazał mu też grę na swoim Super Nintendo.

Praca na planie nie należała do przyjemnych. W 2007 roku, John Leguizamo (Luigi), przyznał w swojej autobiografii, że zarówno on, jak i Hoskins, nienawidzili pracować nad tym filmem i często upijali się, żeby jakoś przeżyć kolejne dni na planie. Podobne zdanie ma też Dennis Hopper, czyli filmowy król Koopa (którego rolę odrzucił Arnold Schwarzenegger).

Szczerze - ten film to był koszmar. Reżyserią zajmował się mąż i żona z obsesją na punkcie kontroli, którzy nic nie mówili, zanim nie podjęli decyzji. Miałem pojawić się na planie na 5 tygodni, a spędziłem ich tam 17.

Jeszcze ostrzej na temat prac przy Super Mario Bros. wypowiedział się Bob Hoskins, wcielający się w głównego bohatera. W wywiadzie z The Guardian całe doświadczenie przy tworzeniu filmu nazwał "pieprzonym koszmarem". Kilkukrotnie podkreślał on również, że jest ot najgorszy film przy jakim pracował. Okazuje się jednak, że jego syn, Jack Hoskins, jest fanem tej produkcji i jak sam przyznaje - wcześniej był zbyt mały, by zrozumieć negatywne recenzje, teraz zaś kompletnie się nimi nie przejmuje.

Dość pozytywne zdanie na temat filmu ma też Shigeru Miyamoto, legendarny japoński twórca gier i ojciec postaci Mario.

Ostatecznie był to całkiem zabawny projekt, w który włożono dużo pracy. Mam jednak żal o to, że film próbował trochę zbyt mocno zbliżyć się do tego, czym były gry z Mario Bros. W tym sensie, że stał się on filmem o grze wideo, a nie interesującym filmem samym w sobie.

I trudno się tu z Miyamoto nie zgodzić, bo pod pewnymi względami był to film pionierski. Wcześniej pisaliśmy o zaawansowanym technologicznie Yoshim, ale również cyfrowe efekty specjalne zasługują tu na uwagę - choćby z tego względu, że była to pierwsza produkcja, w której wykorzystano Autodesk Flame, aplikację, która dziś jest standardem w branży.

Praca na planie była nie tylko trudna dla aktorów, ale i... niebezpieczna. W sieci można znaleźć sporo wzmianek o licznych wypadkach podczas tworzenia filmu - Bob Hoskins złamał palec, został porażony prądem i niemal utonął, zaś John Leguizamo został potrącony przez samochód i złamał nogę.

Film w momencie premiery został zmieszany z błotem przez krytyków i fanów oryginału. Z czasem jednak stał się wśród pewnych osób dziełem kultowym - i trudno się temu dziwić, bo nie da się ukryć, że jest to dzieło przedziwne, ale dzięki temu też i intrygujące. W roku 2012, dzięki staraniom fanów, wrócił on do wybranych amerykańskich kin z okazji 20-lecia. Rok później zadebiutował zaś internetowy komiks, będący kontynuacją historii przedstawionej w Super Mario Bros..

Źródło: imdb.com, smbmovie.com / fot. materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Wkrótce dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV