Piąta fala (2013)

The 5th Wave

Piąta fala

Czy ludzkość jest w stanie odeprzeć atak obcej cywilizacji, tysiąckrotnie bardziej zaawansowanej niż nasza? Nie.

Wystarczyły cztery fale kosmicznej inwazji, by z siedmiu miliardów ludzi ocalała zaledwie garstka. Rozrzuceni w różne miejsca okupowanej planety walczą o przetrwanie. Od wymarłych miasteczek, przez płonące metropolie, po obozy dla uchodźców i tajne bazy wojskowe – każdy z bohaterów powieści próbuje przetrwać i zrozumieć, co się stało i kim są kosmici, którzy postanowili wymordować całą ludzkość.

Pierwszy tom doskonałej sagi Ricka Yanceya przywodzi na myśl dokonania klasyków literatury i kina science fiction, ale prezentuje całkowicie nowy, świeży obraz konfliktu cywilizacji.

Najnowsza recenzja redakcji

Wspominam o tym fakcie na początku, bo nie od razu jest on taki jasny i klarowny. Oto widzimy główną bohaterkę, Cassie, która ma co prawda szesnaście lat, ale wydarzenia, które ją spotkały, są już całkiem dorosłe. Kosmici zaatakowali ziemię. Nie zrobili tego potężnymi maszynami, robotami czy armadą - wystarczył jeden przeogromny niezidentyfikowany obiekt kosmiczny, który dryfuje nad Ziemią, do tego kilkadziesiąt dronów i przede wszystkim... fale. 

Pierwsza przyniosła ciemność, całkowicie zniszczyła urządzenia elektryczne, wszelkie silniki i zaniepokoiła ludzi. Druga fala przyniosła powodzie i kataklizmy, zatapiając dziesiątki największych miast - zabiła mnóstwo ludzi i odcięła drogę ucieczki. Trzecia zaś przyniosła zarazę i sprawiła, że zostały zaledwie niedobitki ludzi. Czwartak sprowadziła to, co najgorsze - uciszaczy, którzy zabijali całą resztę. Podobno to już wszystko, podobno nie ma nic więcej oprócz agonii i cierpienia, które doprowadzą do końca ludzkość. Podobno... bo właśnie zbliża się piąta fala - wbrew pozorom najokrutniejsza ze wszystkich. 

Początek powieści, a właściwie jej pierwsza część, trzyma w napięciu. Dzięki Cassie powoli dowiadujemy się, co się stało, bo jako czytelnicy zostajemy wrzuceni w wir akcji. Tyle że ta akcja na początku jest bardzo ospała. Przypomina raczej historię survivalową niż poczytną powieść science-fiction. I istotnie, nie uświadczymy tutaj spektakularnych bitew - z czego sam autor nawet kpi - tylko raczej wojnę partyzancką i powolną próbę zrozumienia całej sytuacji. Strzałem w dziesiątkę okazało się pisanie całości z perspektywy szesnastolatki. 

Cassie ma brata Sama, który zostaje uratowany przez żołnierzy, ale przy okazji ci sami "wybawcy" zabijają jej ojca. Jest to najlepszy przykład ilustrujący, co czeka czytelnika: ból, śmierć, cierpienie, stratę, ale i wewnętrzną walkę z samym sobą, siłę i nadziei, która choć ledwie się tli, cały czas gdzieś tam jest. Rick Yancey doskonale wyczuwa nastroje towarzyszące młodym osobom przy czytaniu i stopniowo dawkuje napięcie. Zmienia też często tempo akcji i narrację. Drugim bohaterem jest Zombie - cudem uratowany z zarazy chłopak, który zostaje wcielony do armii mającej powstrzymać najazd obcych. Fort Przystań, ostatni bastion ludzkości, i dzieci - ostatnia nadzieja ludzkości. 

Fabuła jest trudna do opisania, tak żeby nie zdradzać całości, dodam więc tylko, że drogi Zombie i Cassie podążają w podobnym kierunku, ich cele w pewnym momencie stają się zbieżne (choć bohaterowie o tym nie wiedzą), a niemałą rolę w całej historii odgrywa tajemniczy Evan Walker. 

O sile powieści stanowią klisze, schematy i nawiązania. Autor jest niezwykle świadomym pisarzem, który bardzo dobrze orientuje się w trendach popkultury. Jego powieść na pierwszy rzut oka przypomina "Drogę" McCarthy'ego, "Igrzyska śmierci" Collins, a nawet "Intruza" Mayer. Z każdej zaczerpnięto pewne motywy, które bardzo dobrze wykorzystano w odpowiednich momentach. Chcecie więcej? Proszę bardzo! Jeden z najbardziej wymagających dowódców mających skłonności socjopatyczne nazywa się Reznik. Mówi wam to coś? Takich smaczków jest dużo więcej. I przyjemnością jest je wyłapywać. 

Piąta fala ma właściwie jeden słabszy moment - jest to chwila, podczas której Cassie przeżywa swój raczkujący związek. Rodząca się historia miłosna pomiędzy bohaterką a Evanem jest po prostu słabiej napisana, tak jakby autor nie potrafił w najlepszy sposób przekazać uczuć, robiąc to prosto i tanio niczym w "Zmierzchu". Na szczęście nie trwa to długo i szybko wracamy do właściwych wydarzeń. Cieszy natomiast, że jeżeli zmienia się narrator powieści, jest to wyczuwalne w stylu pisania, używanych opisów i języka. 

Piąta fala to doskonała okazja, żeby zająć czymś sobie długie wieczory. 500 stron wypełnionych wartką akcją, świetnymi opisami i ciekawymi pomysłami to najlepsza rekomendacja dla tej książki. Nie mogę się doczekać kolejnych części, aby wiedzieć, co stanie się z ludzkością. Literatura z wysokiej półki godna każdych pieniędzy.

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV