BH90210 - sezon 1, odcinek 3 - recenzja

BH90210 ma określoną konwencję, ale potencjał nie jest wykorzystywany. Ogląda się przyjemnie, ale czy to wystarczy?

Ocena recenzenta:
5/10

BH90210 ma określoną konwencję, ale potencjał nie jest wykorzystywany. Ogląda się przyjemnie, ale czy to wystarczy?

Adam Siennica
Adam Siennica
Tagi:  bh90210 

BH90210 kontynuuje wątek planowanego rebootu, ale cały czas można dostrzec niewykorzystywany potencjał. Gdy twórcy poruszają coś interesującego, wszystko zamknięte jest w ramach bezpiecznej formy. Brak tutaj odwagi, pazura, by ten dystans nie był tylko delikatny, ale większy, przejaskrawiony i mocny. Weźmy za przykład Iana Zieringa, który skomplementował kobietę z ekipy filmowej, dla której pochwalenie jej oczu było obelgą. Takim sposobem poruszono kwestię #MeToo oraz zmiany, jaka zachodzi w świadomości społeczeństwa. Ian to dinozaur lat 90. i choć nie miał złych intencji, nie wie, jak sobie z tym poradzić. Tak jak scenarzyści, którzy dają sztampowe i oczywiste rozwiązania, nie wykorzystując potencjału satyrycznego tego wątku.

Podobnie zresztą wyglądają interakcje pomiędzy bohaterami. Dobrze się ich razem ogląda, a poruszane problemy pokazują, że nie jest to idealna grupa ludzi. Spotkanie z Carol Porter podczas sesji (przyjemny i nawet zabawny epizod) doskonale podkreśla różne przywary i niesnaski. Szkoda więc, że szybko twórcy się z tego wycofali i potencjalne konflikty, nieporozumienia znikają, jakby w sumie ich nie było. Gdzieś te dobre pomysły szybko się rozmywają, tak jakby sami aktorzy nie chcieli być kontrowersyjni lub ukazani w złym świetle. Nawet wspomniana kwestia Iana, który zapija zdradę żony, czy Jasona, który odkrywa zdradę swojej, zostaje rozwiązana w ciągu jednego odcinka.

Czasem widać, że coś jest ukazywane w krzywym zwierciadle, z jakimś pomysłem, jak np. wątek Shannen Doherty w Peru, która jest specyficzną osobą ratującą świat. Czasem jednak twórcy idą w moralizatorski i płytki ton, jak kwestia orientacji seksualnej Gabrielle, która jest jednym z bardziej ciekawszych i niewykorzystanych pomysłów. Zastanawiający jest wątek stalkera Briana, który wciąż jest nierozwinięty i zaledwie zarysowany. Wydaje się mieć ścisły związek z przerażającymi lalkami, ale znów - ogólniki, powierzchowność i gdy trzeba w końcu ruszyć ten temat, twórcy rozwlekają historię, nie racząc zaangażować widzów w jej śledzenie. Zresztą tak samo zbytecznym wątkiem wydaje się ochroniarz Jenny, która patrzy na niego przychylnym okiem.

BH90210 to serial stricte dla fanów Beverly Hills, 90210. Nostalgia, sentyment i odwołania (w tym przypadku do kultowego zdjęcia obsady) działają odpowiednio i naprawdę ogląda się to po prostu przyjemnie. Ot, taki guilty pleasure, czyli wiemy, że nie jest to za dobre, ale rozrywka jest całkiem niezła. Mimo wszystko, ta obsada i fani zasługują na więcej.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV