Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
7/10

Cloak & Dagger: sezon 1, odcinek 4 – recenzja

W Cloak & Dagger wciąż trwa geneza bohaterów. Nie ujawnił się jeszcze główny antagonista, a fabule daleko do charakterystycznego dla superbohaterskich opowieści niezobowiązującego mordobicia. Mimo to serial jest bardzo interesujący. Na czym polega jego fenomen?
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Nie w fabule należy szukać klucza do sukcesu Marvel’s Cloak and Dagger. Nie znajdziemy go również w metodach narracyjnych ani w sposobie rozwijania się  protagonistów. Wszystkie te elementy działają jak należy, jednak nie ma mowy o jakichkolwiek fajerwerkach. Tyrone i Tandy poznają swoje moce i siebie nawzajem, podczas rozwiązywania kolejnych mniej lub bardziej znaczących problemów. Całość pokazana jest w dualistyczny sposób. Wydarzenia z życia Tandy, mają swoje odzwierciedlenie w historii Tyrone’a. Różnią się kolorytem i charakterem, ale natężenie emocji jest porównywalne.

Idąc tym tropem, twórcy serwują nam pogłębienie relacji łączących bohaterów z ich bliskimi. Dowiadujemy się między innymi więcej o ojcu Tyrone’a i jego intrygującej przeszłości. Historia Tandy natomiast rozwija postać matki głównej bohaterki i jej nowego chłopaka, który okazuje się nie taki zły, jak mogło się na początku wydawać. Również w śledztwach prowadzonych przez nastolatków można odnaleźć punkty wspólne. U obu bohaterów dochodzi do mocnego zwrotu akcji. Gdy Tandy jest świadkiem morderstwa mężczyzny jej matki, a następnie odkrywa sekrety ukryte w jego biurze, Tyrone wreszcie zdobywa się na odwagę, aby skonfrontować się z policjantem, który postrzelił jego brata. Wątki gliniarza i odnalezionych dokumentów kończą epizod i z pewnością będą miały swoje rozwinięcie w następnej odsłonie. Serial tym samym serwuje nam klasyczny mini cliffhangerwprowadzający nieco napięcia w ostatnich minutach odcinka.

Nastolatkowie robią też progres w kwestii poznania swoich mocy. Mimo że tym razem nie uświadczymy wielu superbohaterskich akcji, dowiadujemy się kilku istotnych szczegółów o umiejętnościach bohaterów. Dobrze, że w serialu wreszcie pojawia się klasyczny płaszcz Cloaka. Trochę po macoszemu twórcy podeszli do właściwości Dagger. Bohaterka świetlnymi sztyletami posługuje się już tak sprawnie jak przyborami kuchennymi. Wątpliwości mogą budzić również jej empatyczne zdolności. Odczytywanie uczuć innych ludzi zostaje przedstawione w mało finezyjny sposób. Bohaterka dotyka narzeczonego swojej matki i po dość naiwnej wizji ma pewność, że jest on dobrym człowiekiem. Co jednak z ciemną stroną mocy? Sama Tandy mówi przecież, że widzi jedynie pozytywne strony człowieka. A co z tymi negatywnymi?

Powyższe kwestie świadczą o pewnej sztampowości serialu. Mimo to ogląda się go bardzo przyjemnie. Co więc jest jego siłą? Po pierwsze warstwa techniczna wciąż stoi na wysokim poziomie. Praca kamery może imponować, dużo zdjęć w serialu wykonywana jest z ręki. Sama oprawa audiowizualna świetnie wprowadza w klimat, budując unikatową atmosferę. W tym miejscu przechodzimy do kolejnej wielkiej zalety odcinka. Nowy Orlean wciąż jest tutaj bardzo sugestywny. Wraz z Tyronem i jego ojcem odwiedzamy pewną społeczność, której rodzic bohatera był kiedyś bardzo ważnym członkiem. Wspólnie z nastolatkiem wkraczamy w baśniowy, miejscami niepokojący świat, pełen tajemniczych przedmiotów, fascynujących rytuałów i intrygujących zaśpiewów.

Kolejną wielką zaletę produkcji stanowi wciąż mocna chemia między bohaterami. W najnowszym epizodzie Tyrone i Tandy odbywają kilka interesujących rozmów. Dialogi oczywiście nie popychają mocno fabuły do przodu, ale dobrze wypływają na genezę bohaterów. Klarujące się różnice między Tyronem i Tandy są właśnie kluczem do sukcesu serialu. Oboje są skrzywdzeni i złamani, mimo że ich sytuacja rodzinna i społeczna jest zupełnie inna. Bohaterowie zaczynają rozumieć łączącą ich więź, jednak do uformowania superduetu jeszcze im bardzo daleko. W tym miejscu nie pasuje jedynie pseudosamobójstwo Tandy, z którego nic istotnego nie wynika. Tego typu motywy, ze względu na przewidywalność, nie generują przecież żadnego napięcia.

Mimo że w najnowszym epizodzie narracja jest nieco szarpana, mamy za sobą kolejny ważny etap rozwoju bohaterów i worldbuildingu. Podobnie jak w poprzednich odsłonach, o fajerwerkach nie ma tu mowy, ale opowieść potrafi zaintrygować. Jest to dość zadziwiające, bo poszczególne wątki nie grzeszą oryginalnością i łatwo przewidzieć, jak zostaną sfinalizowane. Z drugiej jednak strony, sama geneza jest na tyle ciekawa, że mimo iż wiemy, jak się zakończy, nie możemy się doczekać kolejnych jej fragmentów.

Źródło: zdjęcie główne: Freeform

Poznaj recenzenta

Wiktor Fisz
Fan Davida Lyncha, Monty Pythona i H.P. Lovecrafta. Uważa, że sztuka jest jedyną dziedziną życia, w której można sobie pozwolić praktycznie na wszystko. Bardzo nie lubi tradycyjnej telewizji, jest za to wielkim fanem platform SVOD. Gdyby był producentem serialowym, wydałby wszystkie pieniądze na ekranizację książki „Wieki Światła” Iana R. McLeoda. Wciąż próbuje przekonać córkę, że Vaiana jest lepszą animacją niż Król Lew.

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

Koledzy Petera wracają. Spider-Man: Far From…

W sieci pojawiło się nowe zdjęcie z planu produkcji Spider-Man: Far Frome Home.

Piotr Piskozub
-

Na ekranie Tony Stark, a gra…

Jedna z osób odpowiedzialnych za efekty specjalne w MCU zabrała głos na temat najlepszego jej…

Piotr Piskozub
-

Aquaman – reżyser pokazał kadr ze…

Reżyser filmu Aquaman, James Wan, zaprezentował w sieci kadr pochodzący ze zwiastuna produkcji.

Piotr Piskozub
-

Avengers 4 – Kapitan Marvel i…

W sieci pojawiły się nowe fanarty do filmu Avengers 4 - widzimy na nich zarówno…

Michał Kujawiński
-

Bohaterowie seriali animowanych wybierają się na…

Wielu studia ma już dawno za sobą, jedni są w ich trakcie, a jeszcze inni…

Michalina Reda
-

SDCC 2018 – nowe zdjęcia z…

W związku ze zbliżającym się Comic Conem w San Diego, portal Entertainment Weekly udostępnił nowe…

Co o tym sądzisz?