Concrete Genie - recenzja gry

Za stworzenie Concrete Genie odpowiada niewielki zespół Pixelopus. Deweloperów możecie kojarzyć z Entwined – całkiem intrygującej produkcji, która jednak nie spotkała się z uznaniem. Krytykowano przede wszystkim niezbyt wciągającą rozgrywkę i kłopotliwe sterowanie. Jak wypada nowa produkcja tej ekipy?

Ocena recenzenta:
8/10

Za stworzenie Concrete Genie odpowiada niewielki zespół Pixelopus. Deweloperów możecie kojarzyć z Entwined – całkiem intrygującej produkcji, która jednak nie spotkała się z uznaniem. Krytykowano przede wszystkim niezbyt wciągającą rozgrywkę i kłopotliwe sterowanie. Jak wypada nowa produkcja tej ekipy?

Paweł Krzystyniak

Paweł Krzystyniak

Denska to portowe miasto skryte w mroku – zarówno tym dosłownym, jak i symbolicznym. Ulice są puste, szare, a w powietrzu czuć brak nadziei na lepsze jutro. Wyraźnie widać, że miejsce to lata świetności ma za sobą. To właśnie tutaj poznajemy Asha, młodego chłopaka z zamiłowaniem do sztuki. Nastolatek chętnie spędza wolny czas na szkicowaniu, ale nie spotyka się to z aprobatą jego rówieśników. Ci uważają go za dziwaka, odmieńca i regularnie go prześladują. Pewnego dnia młodzieniec odkrywa, że jego dzieła ożywają i postanawia wykorzystać tę wyjątkową zdolność do odmienienia Denski, a być może także zmiany życia nie tylko swojego, ale i innych mieszkańców miasta.

Fabuła

8 /10

Concrete Genie to trzecioosobowa, przygodowa gra akcji, w której większość czasu spędzimy na malowaniu po wirtualnych ścianach, wykorzystując w tym celu magiczny pędzel oraz sterowanie ruchowe przy pomocy kontrolera DualShock. Bez obaw – produkcja Pixelopus nie wymaga od nas żadnych zdolności artystycznych, bo całość opiera się tutaj o korzystanie z gotowych wzorów. Zadaniem gracza jest wybieranie ich ze szkicownika i umieszczanie na budynkach Denski. To bardzo proste, ale też całkiem satysfakcjonujące i efektowne. Jedyny problem może stanowić sterowanie – do tego trzeba się przyzwyczaić i nawet pod koniec gry czasami miałem z tym pewne problemy. Z pomocą przychodzi opcja wyłączenia kontroli ruchem i wykorzystania zamiast tego prawej gałki analogowej, ale i to rozwiązanie nie jest w pełni komfortowe.

Istotną rolę odgrywają też tytułowe dżiny. To stworzenia, które Ash może namalować (również i ich wygląd możemy delikatnie modyfikować – wybierając różne typy ciała, ogony, rogi, uszy itp.), a następnie tchnąć w nie życie. W grze mamy ich trzy rodzaje – ognia, elektryczności oraz wiatru. Każdy typ pomoże nam w innych sytuacjach. Dla przykładu: płonący dżin jest w stanie niszczyć pewne przeszkody, a elektryczny może zasilać skrzynki i przełączniki, otwierając w ten sposób nowe ścieżki.

Obie te mechaniki, czyli magiczne malunki oraz moce dżinów, wykorzystywane są do rozwiązywania zagadek. Trzeba jednak jasno zaznaczyć, że Concrete Genie nie jest grą logiczną i próżno szukać tutaj łamigłówek, nad którymi trzeba faktycznie pomyśleć. Praktycznie nie ma tutaj żadnych wyzwań i nawet na domyślnym poziomie trudności jest bardzo łatwo. To raczej produkcja nastawiona na historię, emocje i doznania towarzyszące naprawdę świetnej oprawie graficznej, a nie stawianie graczowi jakichkolwiek wyzwań. Odniosłem wrażenie, że Pixelopus miało podobne założenia także w swoim wcześniejszym Entwined. Tam jednak wyraźnie zabrakło doświadczenia, czasu lub budżetu, a może wszystkich tych trzech elementów na raz.

Rozgrywka

8 /10

Tutaj jednak kompletnie nie odczuwa się tego, że za grę odpowiada stosunkowo niewielkie studio, a Concrete Genie mogłoby śmiało rywalizować z popularnymi grami AAA. Przynajmniej pod względem frajdy płynącej z grania i jakości oprawy wizualnej – bo ta robi ogromne wrażenie. Graficy i animatorzy inspirowali się klasycznymi animacjami poklatkowymi i widać to zarówno podczas rozgrywki, jak i w trakcie scenek przerywnikowych. Ogromne wrażenie robią też efekty świetlne, które towarzysza ożywianiu naszych dzieł. Widzimy, jak posępna Denska zmienia się na naszych oczach i zyskuje dawny blask.

Trudno przyczepić się też do udźwiękowienia, bo muzyka doskonale dopasowuje się do wydarzeń na ekranie – momentami jest mroczna i przygnębiająca, a gdy trzeba, motywuje nas do działania. Dużym plusem jest też pełna polska wersja językowa, dzięki czemu z grą będą mogli zapoznać się także młodsi gracze.

Oprawa

9 /10

Dzieło studia Pixelopus nie obyło się jednak bez kilku wad. Nie każdemu przypadnie do gustu długość tej produkcji, bo Concrete Genie można ukończyć w około 3-4 godziny. Ba, może nawet nieco szybciej, jeśli nie będziecie skupiać się na szukaniu zaginionych stron szkicownika i zajmowaniu się opcjonalnymi zadaniami. Tych dodatkowych aktywności zresztą też nie ma tutaj zbyt wielu i ukończyć grę na 100% można w czasie krótszym niż 10 godzin. Przyznaję, że sam czułem pewien niedosyt po zobaczeniu napisów końcowych i chciałem spędzić w Densce jeszcze więcej czasu. Trzeba jednak pamiętać, że jest  to tytuł, który już w momencie premiery startuje z niższą ceną (124 zł zamiast standardowych 250 zł za wersję cyfrową). Coś za coś.

Mieszane odczucia mam też odnośnie dwóch ostatnich rozdziałów. Z oczywistych przyczyn nie będę wdawał się w szczegóły, ale napiszę tylko, że końcówka dość mocno odbiegała od całości – zarówno stylistycznie, jak i pod względem mechaniki rozgrywki.  Teoretycznie wszystko zostało ładnie wyjaśnione i wplecione w całą historię, ale momentami miałem wrażenie, że ktoś postanowił sztucznie tę grę przedłużyć.

Concrete Genie to bez wątpienia jedna z największych niespodzianek tego roku i przepiękna gra, która może wnieść trochę koloru w ponure, jesienne wieczory. Przez cały czas trwania tej kilkugodzinnej przygody czuć, że deweloperzy włożyli mnóstwo serca w jej stworzenie.

Ocena końcowa

8/10


Fabuła

8/10

Rozgrywka

8/10

Oprawa

9/10

Plusy:
+ świetna oprawa graficzna;
+ przystępna i satysfakcjonująca mechanika malowania;
+ relaksująca rozgrywka;
+ polski dubbing.

Minusy:
- nieco zbyt łatwa;
- krótki czas gry;          
- sterowanie wymaga przyzwyczajenia.

Źródło: fot. SIE

Concrete Genie

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV