Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
9/10

Devil May Cry 5 – recenzja gry

Po 11 latach Capcom powrócił z kolejną odsłoną popularnej serii. Warto było czekać.

DmC: Devil May Cry stworzone przez deweloperów z Ninja Theory i wypuszczone na rynek w roku 2013 nie było złą produkcją. Sam świetnie się przy tym tytule bawiłem, a nieco inny system walki był bardzo satysfakcjonujący i jednocześnie przystępniejszy niż w serii Capcomu. Nie da się jednak ukryć, że zmiany wprowadzone w wyglądzie i charakterze postaci były mocno… dyskusyjne. Dante, przedstawiony tam jako wulgarny i agresywny młodzieniec wielu osobom zwyczajnie nie przypadł do gustu. Na szczęście Devil May Cry 5, tak jak sugeruje to numerek w tytule, to powrót do głównej serii i klasycznego wizerunku tego bohatera.

Gra jest kontynuacją poprzedniczek, nie brakuje tu więc nawiązań do wcześniejszych odsłon, powracają też znani bohaterowie – w tym Nero, Trish czy Lady. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem okazała się nowa postać, czyli tajemniczy V, którego tożsamość poznajemy mniej więcej w połowie gry. Bohater ten po pierwszym zwiastunie był mocno krytykowany za swój design, który przypomina połączenie Kylo Rena z Crissem Angelem, ale sprawdza się tu zadziwiająco dobrze – jest pewny siebie, dysponuje wyjątkowymi zdolnościami i dobrze uzupełnia pozostałą grywalną dwójkę. Ekipę uzupełnia też rusznikarka Nico, u której możemy zaopatrzyć się w przedmioty i zdolności, a jej teksty niejednokrotnie potrafią rozbawić. I chociaż weterani serii mogą przewidzieć pewne zwroty akcji, to mimo tego opowieść wciąga.

Devil May Cry 5 to kolejna po Kingdom Hearts III produkcja, w której zdecydowano się umieścić krótki film podsumowujący fabułę z poprzednich części i tutaj rozwiązanie to sprawdza się jeszcze lepiej niż w produkcji Square Enix. Materiał jest krótki, ale dobrze wyjaśnia najważniejsze informacje. To dobra wiadomość dla osób, które nie miały do czynienia z poprzedniczkami, bo pierwsze trzy odsłony mocno się zestarzały i nawet w formie remasterów mogą być dziś trudne do przełknięcia.

Fabuła

7/10

Model walki jest tu bardzo satysfakcjonujący i ponownie mamy możliwość korzystania z różnych broni – zarówno w zwarciu, jak i na dystans. Ciekawym urozmaiceniem jest trzech grywalnych bohaterów, z czego każdym gra się zupełnie inaczej. Nero wykorzystuje Devil Breakery, czyli specjalne protezy o różnych zdolnościach. Jedne pozwalają nam na wybijanie się w powietrze, inne wystrzeliwują pociski lub porażają pobliskich przeciwników. Może on również przyciągać do siebie oponentów. Rozgrywka jako Dante najbardziej przypomina poprzedniczki. Mamy więc do dyspozycji dobrze znane style – Trickster, Swordmaster, Gunslinger i Royal Guard, a także kilka broni palnych i do walki wręcz – od miecza, aż po… motocykl. Każda ma mocne i słabe strony – różnią się zasięgiem oraz szybkością i siłą wyprowadzanych ciosów. Najciekawiej wypada jednak V, który sam unika pojedynków i zamiast tego polega na przywoływanych towarzyszach – Gryfe, Cieniu oraz Koszmarze. Trzymamy się wtedy z tyłu i unikamy zagrożeń, ale mimo tego zabawa nie staje się mniej ekscytująca. Nadal musimy pamiętać o unikach, a niszczenie hord demonów w ten sposób jest niemniej efektownie niż ciachanie ich na plasterki jak Nero i Dante.

Dużym plusem jest też to, jak elastyczna i przystępna jest to produkcja. Na początku do dyspozycji graczy oddano dwa poziomy trudności i oba są całkiem nieźle zbalansowane. Żaden z nich nie zmienia Devil May Cry 5 w „samograja”, ale też żaden nie jest irytująco trudny. Deweloperzy umieścili w grze również opcjonalny tryb ze wspomaganiem, dzięki któremu naciskając jeden przycisk jesteśmy w stanie wykonywać efektowne i skomplikowane kombosy – gra sama nam w tym pomaga. To duże ułatwienie, które powinno przypaść do gustu osobom nie mającym doświadczeń z serią lub chcących po prostu zrelaksować się przy tej produkcji i chłonąć wizualne doznania towarzyszące wykonywaniu najbardziej imponujących ciosów. Pomocne okazuje się też to, że tryb ten możemy włączać i wyłączać bez potrzeby wychodzenia z aktualnej misji. W razie porażki możemy też kontynuować grę korzystając ze złotych lub czerwonych kul zbieranych podczas zabawy. Nie mogło zabraknąć tu również potyczek z bossami – niemal każdy etap kończy się tu właśnie walką z potężnym przeciwnikiem. Wśród nich znajdziemy zarówno nieco większe demony, jak i ogromnych oponentów, wysokich na kilka pięter. Starcia z nimi są nie tylko efektowne, ale też i bardzo zróżnicowane i wymagają stosowania różnych strategii i dostosowania się „w locie”.

Sama gra nie jest przesadnie długa i można skończyć ją w około 10-15 godzin. Na tym jednak nie koniec – mamy tutaj też ukryte misje z określonym celem do wykonania, a pewne poziomy możemy przejść kilka razy, za każdym razem wcielając się w innego bohatera. Do tego Devil May Cry 5, tak jak i poprzednie odsłony cyklu, zachęca do powrotów – odblokowywanie kolejnych poziomów trudności i ocenianie naszych poczynań to doskonała motywacja do kilkukrotnego ukończenia tej gry.  Jeżeli zechcemy wyciągnąć z tej produkcji jak najwięcej to spokojnie spędzimy z nią nawet kilkadziesiąt godzin.

Rozgrywka

9/10

Fantastyczne wrażenie robi tu oprawa graficzna. Capcom ponownie zastosował tu silnik RE Engine, który wykorzystywany był w remaku Resident Evil 2 ze stycznia tego roku. I tutaj również sprawdza się on świetnie. Lokacje, które zwiedzamy są zróżnicowane. Znajdziemy się tu zarówno w miejskich uliczkach, jak i niepokojących, demonicznych miejscach, które wydają się żyć własnym życiem i momentami nieco kojarzyły mi się z twórczością Hansa Rudolfa Gigera. Najlepiej wypadają jednak modele postaci, a zwłaszcza twarze i mimika bohaterów. Doskonale widać to w scenkach przerywnikowych, w których Dante, Nero czy V rozmawiają ze sobą lub prowokują przeciwników. Efektowne są tu również walki – praktycznie w każdym pojedynku jesteśmy świadkami licznych błysków i eksplozji. O dziwo, wszystko to udało się tu osiągnąć bez kompromisów. Gra działa w 60 klatkach na sekundę nawet na moim podstawowym modelu PlayStation 4 i nieznaczne spadki płynności zaobserwowałem jedynie kilka razy podczas całej rozgrywki. Rozczarował mnie jedynie… tryb fotograficzny. Jest on bardzo prosty i pozwala jedynie na usunięcie interfejsu i ustawienie kamery. Nie ma możliwości skorzystania z filtrów, a nawet wyłączenia rozmyć, przez co trudno przy pomocy tego narzędzia zrobić efektowne zrzuty ekranu z walki.

Muzyka to powrót do ciężkich, gitarowych brzmień. Każdy z bohaterów ma przypisany tutaj swój utwór, który słyszymy w trakcie walki, na czele z wpadającym w ucho „Devil Trigger”, które słyszymy podczas gry jako Nero. Utwory podczas starć dostosowują się do naszej rozgrywki – muzyka zmienia się w zależności od osiąganych przez nas wyników. Nie zawodzi też obsada aktorów głosowych – Reuben Langdon powraca jako Dante i po raz kolejny wypada świetnie w tej roli, a Johnny Young Bosch i Lukas Il, którzy wcielają się w Nero i V również brzmią jak należy.

Oprawa

9/10

Capcom zalicza rewelacyjny początek roku. Devil May Cry 5 to kolejny po Resident Evil 2 udany powrót znanej i lubianej marki. Z jednej strony oferuje on rozgrywkę podobną do poprzedniczek, zarówno jeśli chodzi o strukturę misji, jak i sam model walki, z drugiej jednak sporo tu również nowości. Nowy grywalny bohater, bronie i umiejętności sprawiają, że nie sposób się tutaj nudzić, świetna oprawa wizualna przyciąga wzrok, a dzięki systemowi punktacji i kilku poziomom trudności możemy spędzić z gra naprawdę wiele godzin.

Ocena końcowa

9/10

Fabuła

7/10

Rozgrywka

9/10

Oprawa

9/10

Plusy:
– satysfakcjonująca rozgrywka,
– oprawa audiowizualna,
– zróżnicowani grywalni bohaterowie,
– mnóstwo broni i zdolności,
– elastyczny poziom trudności.

Minusy:
– dla niektórych może okazać się zbyt krótka,
– tryb fotograficzny mógł być bardziej rozbudowany.

Źródło: fot. Capcom

Najlepsze z 24h

Michalina Reda
-

MCU – plakaty wszystkich filmów Kinowego…

Kinowe Uniwersum Marvela rokrocznie tylko się rozrasta, a wraz z kolejnymi filmami i serialami światło…

Paweł Krzystyniak
-

Zwiastuny do obejrzenia w ten weekend…

Przegapiliście nowe zwiastuny w tym tygodniu? Nic straconego. Specjalnie dla was zbieramy w jednym miejscu…

Michalina Reda
-

Shang-Chi – kto zagra azjatyckiego herosa?…

Shang-Chi to kolejny bohater z komiksów Marvela, który doczeka się solowego filmu. Nie wiadomo jeszcze,…

Adam Siennica
Plotka
-

Avengers: Koniec gry – czas trwania…

Anton Volkov z popularnego portalu Trailer Track odnalazł nowe informacje na temat Avengers: Koniec gry.…

Michalina Reda
-

Gra o tron – Sophie Turner…

Sophie Turner jakiś czas temu sama przyznała się, że jest kiepska w zachowywaniu tajemnicy. Teraz…

Michalina Reda
-

Terry Gilliam uważa, że filmy superbohaterskie…

Terry Gilliam odniósł się do kina superbohaterskiego i przedstawił swoje zdanie - to po prostu…

Co o tym sądzisz?

Z dniem 31.03.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.