„Grand Theft Auto V”: Gra wszech czasów – recenzja

O tym, że Grand Theft Auto V pojawi się na konsolach nowej generacji, spekulowano od przynajmniej 2 lat. Rockstar Games postanowił nie spieszyć się z wydaniem gry na PlayStation 4 i Xbox One. Zrobił to ponad rok po debiucie na starych konsolach, a całą operację rozegrał po mistrzowsku. Kolejny raz mamy do czynienia z tytułem wybitnym, który dzięki nowym konsolom jest grą kompletną.

Ocena recenzenta:
10/10

O tym, że Grand Theft Auto V pojawi się na konsolach nowej generacji, spekulowano od przynajmniej 2 lat. Rockstar Games postanowił nie spieszyć się z wydaniem gry na PlayStation 4 i Xbox One. Zrobił to ponad rok po debiucie na starych konsolach, a całą operację rozegrał po mistrzowsku. Kolejny raz mamy do czynienia z tytułem wybitnym, który dzięki nowym konsolom jest grą kompletną.

Marcin Rączka

Marcin Rączka

Grand Theft Auto V" w wersji na konsolę PlayStation 4 (bo z niej pochodził egzemplarz recenzencki) to dzieło kompletne. Nie boję się użyć tego stwierdzenia już w pierwszym akapicie tekstu, bowiem nie warto trzymać Was w niepewności. Już przed rokiem na naszych łamach wychwalaliśmy "GTA V" pod niebiosa, wystawiając maksymalną ocenę w recenzji i nazywając produkcję Rockstara najlepszą grą 2013 roku. Kiedy przenosi się tak genialny tytuł na nowe konsole, w odpowiedni sposób się go dopracowuje, modyfikuje grafikę, eliminując tym samym praktycznie jedyną wadę z wersji na PS3/X360, werdykt nie może być inny. W "Grand Theft Auto V" na PS4/Xbox One warto zagrać, nawet jeśli przed rokiem ograliście tytuł na starszych konsolach. Dlaczego?

Jeśli faktycznie czegoś mogliśmy się uczepić w przypadku wersji na PS3/X360, to była to grafika. Przed rokiem zostaliśmy oszołomieni efektami graficznymi, jakie prezentują nowe konsole (warto przypomnieć choćby gameplaye z Killzone: Shadow Fall czy Infamous: Second Son). Tymczasem Grand Theft Auto V wyciskało z PS3/X360 maksimum, ale nie da się ukryć, że pod względem detali oraz liczby ludzi na ulicach czy samochodów na drogach można było odczuć pewne braki. Moc PS4 i Xbox One pokazała jednak, że wspomniane braki da się ekspresowo wyeliminować. Zacznijmy od tego, że "GTA V" działa w rozdzielczości Full HD i trzyma stabilne 30 klatek na sekundę. Dla gry akcji, gdzie liczą się pościgi i strzelaniny, jest to obowiązek - i animacja faktycznie jest płynna. Praktycznie nie zdarzały mi się spadki FPS-ów, a nawet jeśli takowe były, to po prostu nie dało się tego odczuć.

To oczywiście nie jedyne zmiany w oprawie wizualnej. Rockstar Games przemodelował tekstury i przede wszystkim stworzył zupełnie nowy system oświetlenia, który momentami sprawia, że na telewizor patrzyłem z szeroko otwartą buzią. Zachodzące słońce, zmieniające się kolory nieba, cienie, oświetlenie w mieście i poza nim – wszystko to robi gigantyczne wrażenie. Kilkukrotnie podczas zwyczajnego przemierzania Los Santos i Blaine County przystawałem na moment na poboczu, wysiadałem z pojazdu, przełączałem się na widok FPP (o nim później) i wduszałem przycisk PS Share, by uwiecznić niesamowite widoki i krajobrazy stworzone przez Amerykanów.

Dzięki nowym konsolom Los Santos stało się najbardziej żyjącą i najlepiej zaprojektowaną metropolią w grach komputerowych. Teraz już nikt nie ma prawa narzekać na niewielką liczbę ludzi na ulicach czy mało samochodów. W centrum miasta w godzinach szczytu tworzą się (niewielkie) korki, obwodnice są zatłoczone do tego stopnia, że momentami możemy mieć ogromne trudności z wyprzedzeniem innych pojazdów. Blaine County i Los Santos prezentuje się jeszcze piękniej przy zmiennych warunkach atmosferycznych. Deszcz i burze momentami przyprawiają o gęsią skórkę, szczególnie gdy przypadkiem znajdujemy się w tym czasie na morzu.

Czytaj również: Trzy uniwersa "Grand Theft Auto"

Jeśli wydaje się Wam, że "Grand Theft Auto V" nie warto kupować na PS4 tylko dla lepszej grafiki, to macie rację. Na szczęście to nie jedyna nowinka wprowadzona do gry przez Rockstar. Drugą niezwykle istotną jest tryb FPP, o którym mówiło się już od dłuższego czasu. Fani dostali to, o co prosili, ale jednocześnie twórcy gry udowodnili, że nieprzypadkowo "GTA V" to produkcja z widokiem zza pleców bohatera. Tryb FPP to urozmaicenie, które na dłuższą metę zaczyna troszkę denerwować. O ile prowadzenie strzelanin i poruszanie się na piechotę z tego typu widokiem sprawia sporo frajdy (a dodatkowo robi za "tryb foto"), to prowadzenie samochodów nie wypada aż tak dobrze.

Główny problem to specyficzny model jazdy, który nie został zmieniony w stosunku do pierwowzoru. Auta reagują nawet na najmniejsze wychylenie analoga, co o ile w przypadku widoku TPP da się kontrolować, tak podczas patrzenia na drogę z perspektywy wnętrza pojazdu staje się wyzwaniem. Jazda jest trudniejsza, prościej o kolizję, nie mówiąc już o sytuacji, gdzie na autostradzie widoczność zasłania jadąca przed nami ciężarówka. Znacznie trudniej ucieka się też przed policją, która nadjeżdża z kilku stron - bez wyjątkowych umiejętności analizowania sytuacji możemy zostać szybko schwytani. Nie przekreślam jednak jazdy samochodem w trybie FPP, gdy chcemy zwiedzać miasto czy też całe Blaine Coutry. Każdy z pojazdów ma odpowiednią deskę rozdzielczą oraz radio, które wyświetla nazwę stacji oraz lecącą piosenkę. Co ciekawe, dzięki widokowi FPP nie ma żadnego przeskoku przy wsiadaniu do auta. Animacja jest płynna. Kierowany przez nas bohater otwiera drzwi i wsiada do samochodu. Wygląda to identycznie jak w przypadku Driveclub, czym tak bardzo jeszcze niedawno chwaliło się Sony. Kierowanie pojazdem w trybie FPP pozwoliło też na zaimplementowanie nowych animacji, takich jak uderzanie dłonią w kierownicę, by zatrąbić lub… pokazywanie środkowego palca innemu kierowcy.

A co z nową zawartością? Nie jest jej tak dużo, jak mogłoby się wydawać. Rockstar wprowadził łącznie 9 nowych środków transportu, w tym kultowy samolot Dodo. Pojawiają się też nowe zdarzenia losowe i znajdźki. Franklin może zaliczyć dodatkowe misje polegające na fotografowaniu zwierząt, z kolei Michael ma możliwość zabawy w detektywa i rozwikłania zagadki morderstwa. Niewiele? Mało tego, większość z tych dodatków przeznaczona jest tylko dla graczy, którzy wcześniej grali w Grand Theft Auto V na konsoli PlayStation 3 lub Xbox 360. Gra na samym początku sprawdza, czy dane konto (z Rockstar Social Club) miało wcześniej styczność z "GTA V", a następnie informuje o nowinkach.

Z perspektywy osoby uwielbiającej słuchać muzyki w Grand Theft Auto V największą nowinką jest wprowadzenie do gry aż 162 nowych utworów muzycznych. Każda ze stacji wzbogacona została o nowe piosenki, a najwięcej z nich znalazło się w dwóch najpopularniejszych: Los Santos Rock Radio i Non-Stop-Pop FM. Wśród nowych wykonawców w "GTA V" znaleźli się m.in. Simply Red, Backstreet Boys, Maroon 5 (z hitem "Moves Like Jagger"), Lorde, M83, Lady Gaga, Black Eyed Peas, Kansas, Survivor, ZZ Top, Boston, Yes i masa innych.

Usprawniony został również osobny tryb "Grand Theft Auto Online". Tym razem obyło się bez problemów, jakie miały miejsce przed rokiem. Zwiększono również liczbę graczy na jednej mapie z 16 do 30. Wciąż jednak czekam, aż Rockstar udostępni oczekiwane DLC z misjami trybu co-op, w których będziemy mogli obrabowywać banki i maksymalnie się wzbogacać. Oby nie trzeba było na to czekać zbyt długo.

Grand Theft Auto V, tak jak pisałem w pierwszym akapicie, to gra kompletna. Nie była taka przed rokiem, a i tak zasłużyła na maksymalną ocenę. W przypadku wersji na PlayStation 4 i Xbox One brakuje nam skali. "GTA V" to produkcja, przy której spędzicie naprawdę dużo czasu, nawet jeśli graliście wcześniej na konsolach starej generacji. Choćby główny wątek, który po kilku misjach znów sprawia masę frajdy i sprawia, że chce się go przechodzić jeszcze raz. W tak pięknej oprawie graficznej, z nową muzyką w radiu i wyzwaniem w postaci trybu FPP – ja nie potrzebuję lepszej rekomendacji i mam nadzieję, że Wy też nie. Aż strach pomyśleć, jak wyglądać będzie kolejne "GTA", dedykowane i tworzone wyłącznie na PlayStation 4 i Xbox One, które nie będzie portem ze starych sprzętów.

Czytaj również: "Grand Theft Auto V" jako serial telewizyjny

I najważniejsze - Grand Theft Auto V znów zasługuje na tytuł gry roku. Uważam jednak, że w tego typu plebiscytach nie powinno się nagradzać remasterów, które wydawane zostały już wcześniej i swoje nagrody za wybitne osiągnięcia już zdobyły. Jedno jest pewne – w kategorii najlepszy remaster "GTA V" wygraną ma zapewnioną.

PLUSY:
+ najlepsza gra z otwartym światem, jaka kiedykolwiek powstała,
+ oszałamiająca grafika,
+ cudowne i zapierające dech w piersiach oświetlenie oraz efekty pogodowe,
+ tryb FPP,
+ 162 nowe piosenki w stacjach radiowych.

MINUSY:
- wciąż czekamy na DLC, które wprowadzi możliwość planowania napadów na banki.


Premiera "Grand Theft Auto V" na konsole Xbox One i PlayStation 4 odbyła się 18 listopada. Grę możecie kupić na muve.pl.

Grand Theft Auto V

Co o tym sądzisz?

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Ewa Gawryluk

Ewa Gawryluk

ur. 1967, kończy 52 lat

Jamie Foxx

Jamie Foxx

ur. 1967, kończy 52 lat

Steve Buscemi

Steve Buscemi

ur. 1957, kończy 62 lat

Kristen Dalton

Kristen Dalton

ur. 1986, kończy 33 lat

Michael Socha

Michael Socha

ur. 1987, kończy 32 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV