Repertuar kin Nowość Program TV
 

 

 

Ocena recenzenta:
8/10

Hawkeye #03: L.A. Woman – recenzja komiksu

Matt Fraction w trzecim tomie serii robi efektowną woltę, porzucając Clinta Burtona i skupiając się na Kate, czyli Hawkeye w wersji kobiecej, a w zasadzie – co jest kluczowym dla fabuły – dziewczęcej.

Ostatnim słowem, jakie przychodzi do głowy, gdy pomyśli się o serii Hawkeye z Marvel NOW jest „przewidywalność”. Od tomu pierwszego Matt Fraction, a wraz z nim rysownicy, m.in. David Aja i Javier Pulido, dwoją się i troją, by dać nam historię, której się nie spodziewamy. Mało tu superbohaterów, mało heroizmu, mnóstwo ponuractwa na pograniczy depresji, ran, które naprawdę bolą, przyziemnych gangsterów, doskonale skrojonych bohaterów, a wybitne dialogi sąsiadują z warstwą graficzną tak oryginalną i pomysłową, że aż dziw bierz, iż ktoś z wierchuszki Marvela nie powiedział stop takiemu odchodzenia od przyjętych w branży kanonów.

Mam teorię, że w Domu Pomysłów nikomu na Hawkeye’u nie zależało, że słusznie zaszufladkowano go jako „najnudniejszego z Avengers”, gościa z łukiem, i tyle. Fraction dostał więc wolną rękę, z czego skorzystał.

W tomie LA Woman zrobił coś jeszcze bardziej „bezczelnego”, niż odejście od wszystkiego, co kojarzy się z superbohaterami – odszedł również od głównej postaci, porzucając Clinta Burtona w Nowym Jorku na pierwszych kilku stronach, zamiast tego podążając za Kate, która postanowiła udać się do Miasta Aniołów, w dużej mierze po to, by uciec przed zaraźliwie smętnym Clintem.

Przygoda Kate w LA to mieszanka akcji, komedii pomyłek, kryminału i… Legalnej blondynki. Przy czym Kate nie jest mniej rozgarnięta, niż Hawkeye-Clint, po prostu ma w sobie dużo niewinności, naiwności, zapału i zdecydowanie zbyt wiele pewności siebie, często przechodzącej w brawurę, co nie raz nie dwa kończy się sytuacją na pograniczu życia i śmierci. Jest coś magnetycznie uroczego w tej niezdzieralnej dziewczynie, która – wiedziona porywem serca – rzuca się w wir wydarzeń, zbiera cięgi, by po chwili podnieść się i z niezmąconą wiarą w siebie znowu zaatakować. I znowu. I znowu. Do skutku.

Znasz ten komiks?

Oceń:

0,0

LA Woman to spora odmiana po tomach Moje życie to walka i Lekkie trafienia, radykalna wolta zarówno w tonie, jak i graficzna. Od ponuro-realistycznej opowieści o walce znużonego bohatera z lokalną niesprawiedliwością przechodzimy do perypetii młodej i narwanej heroski; od minimalizmu i pomysłowego grania kadrami, nawiązującymi choćby do instrukcji obsługi czy folderów z zasadami bezpieczeństwa na pokładach samolotów, przechodzimy do większej dynamiki, ale i luzu, w niektórych kadrach podchodzącego wręcz pod kreskę bajkową.

Matt Fraction świetnie to sobie zaplanował, bo dał nam oddech, byśmy jak Kate nie znużyli się smętami Clinta. Teraz, naładowani energią młodej Hawkeye, możemy wrócić do Hawkeye’a-ponuraka.

Źródło: fot. Egmont
 

 

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

Aquaman ją kocha, jej uroda dzieli.…

Chcemy Wam przedstawić galerię zdjęć gwiazdy filmu Aquaman, Amber Heard.

Michalina Reda
-

Spider-Man: Daleko od domu – zwiastun…

Spider-Man: Daleko od domu to wchodząca w skład MCU kontynuacja ostatniego filmu o Pajączku. Zadebiutował…

Piotr Piskozub
-

Sztuka wojny: Marvel vs. DC. Oto…

W sieci pojawiła się galeria fanartów przedstawiających rozmaite pojedynki Marvel vs. DC.

Piotr Piskozub
-

Marvel czy DC? Poznaj najlepiej sprzedające…

Wiemy już, które komiksy w 2018 roku sprzedawały się w USA najlepiej - Marvel i…

Piotr Piskozub
Plotka
-

MCU – po Endgame czas na…

W sieci pojawiły się spekulacje, według których Marvel Studios rozwija wchodzący w skład MCU projekt…

Michalina Reda
-

Spider-Man: Daleko od domu – oto…

Spider-Man: Daleko od domu to oczekiwany film MCU. Po dzisiejszym zwiastunie, do sieci trafił również…

Co o tym sądzisz?