Repertuar kin Nowość Program TV
 

Ocena recenzenta:
8/10

Iniemamocni 2 – recenzja filmu

Od premiery pierwszej części Iniemamocnych minęło 14 lat. Czy Pixar jest w stanie jeszcze nas czymś w temacie superbohaterów zaskoczyć?

W 2004 roku Pixar, idąc za ciosem, przedstawił nam swoich superbohaterów – rodzinę Iniemamocnych. Mamę i tatę posiadających supermoce, które wykorzystują w walce ze złem, oraz trójkę ich dzieci niemających pojęcia o tym, czym zajmują się ich rodzice. Oczywiście tajemnica wychodzi na jaw, a pociechy dołączają do rodziców, tworząc superdrużynę. 14 lat później otrzymujemy kontynuację tych przygód. Różnica polega na tym, że teraz świat nie potrzebuje herosów. Zniszczenie, jakie sieją podczas swoich walk z przestępcami, jest zbyt duże i kosztowne dla kasy miejskiej. Władze decydują się zdelegalizować wszelkie działania superbohaterów, a straż nad miastem oddać ponownie w ręce policji. Tym samym Iniemamocni stają się bezrobotni. Tę decyzję najgorzej przyjmuje Bob, który będzie musiał wrócić do znienawidzonej pracy w ubezpieczeniach i prowadzić znów zwykłe, szare życie. Jest jednak jedna osoba, która chce przywrócić herosów do łask światowych władz, milioner Winston Deavor, mający plan, by zminimalizować szkody wyrządzane podczas starć z łotrami i znów uczynić superbohaterów legalnymi. Do tego potrzebuje jednak samej Elastyny, co jej mężowi niezbyt się podoba. Perspektywa pozostania samemu z trójką dzieci w domu, zamiast zwalczania przestępców, nie brzmi najlepiej. Zwłaszcza opieka nad dzidziusiem Jack-Jackiem, który powoli odkrywa w sobie moce, nad którymi nie umie panować, nie będzie sielanką.

W czasach, gdy do kin i telewizji trafia mnóstwo opowieści o superbohaterach, wydaje się, że wszystkie historie zostały już opowiedziane. Że nie można widza, zwłaszcza tego młodszego, niczym zaskoczyć. A tu nagle Pixar wyciąga królika z kapelusza, wraca do swoich starych bohaterów. I może druga część ich opowieści nie jest tak wzruszająca i przejmująca jak kontynuacje Toy Story czy Auta 3, ale wciąż bawi. Widz nie ma poczucia, że firma odcinka kupony, tworząc na siłę kontynuację, jak to było w przypadku Aut 2. Dostajemy ciekawą historię, w której główny czarny charakter nie chce objąć władzy nad światem czy też zbić fortuny, ale pokazać społeczeństwu, że się rozleniwia. Zapomina o tym, jak wygląda normalne życie, bo za dużo czasu spędza przed ekranami różnego rodzaju. Jest to bardzo ważny przekaz skierowany do najmłodszych, którzy nie wyobrażają sobie teraz życia bez smartfona w kieszeni. Przez to społeczeństwo się rozleniwia, oddając władzę nad swoim bezpieczeństwem innym, stając się tym samym mimowolnymi zakładnikami superbohaterów. Bez nich nie są w stanie się bronić i to naszego antagonistę wkurza na tyle, że wypowiada herosom wojnę.

Film naszpikowany jest bardzo ciekawymi tezami, które przemawiają zarówno do młodego, jak i starszego widza. Weźmy na przykład tekst wygłaszany przez jednego z dziennikarzy, że „społeczeństwo prędzej uwierzy piłkarzowi symulującemu faul niż politykowi obiecującemu reformy”. Czy nie ma w tym ziarnka prawdy? Takich ukrytych prawd jest więcej.

Iniemamocnych 2 ogląda się świetnie również ze względu na, jak zwykle w animacjach Disneya, świetny dubbing. Piotr Fronczewski jako Pan Iniemamocny to mistrzostwo świata. Widz z miejsca kupuje frustrację, w jaką popada bohater przez ciągłe siedzenie w domu i nieradzenie sobie z wychowaniem trójki dzieci. Niejeden ojciec podczas seansu utożsami się z bohaterem w jego niemocy.

Najnowszy film Pixara może nie należy do ich najlepszych, ale wciąż prezentuje wysoki poziom zarówno pod względem wizualnym, jak i opowieści. Nie ma tutaj przegadanych momentów. Wszystko jest na swoim miejscu. Do tego klimat lat 60. dodaje całemu filmowi ciekawego charakteru. Fajnie było zobaczyć tych bohaterów po tak długim czasie, no i trzeba przyznać, że zwiększenie znaczenia Jack-Jacka w fabule to był strzał w dziesiątkę. Bobas kradnie całe show za każdym razem, jak pojawia się na ekranie.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe
 

 

Poznaj recenzenta

Dawid Muszyński
Redaktor naczelny naEKRANIE.pl. Dziennikarz filmowy. Publikował między innymi w: Wprost, Rzeczpospolita, Przekrój, Machina, Maxim, PSX Extreme. Fan twórczości Terry’ego Pratchetta. W wolnym czasie, którego za dużo nie mam, gram na PS4, czytam komiksy ze stajni Marvela i DC, a jak nadarzy się okazja to gram w piłkę.

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
spoilery
-

Penis Batmana robi szum wokół nowego…

W komiksie Batman: Damned tytułowy heros rozebrał się jak do rosołu - oczom czytelników ukazał…

Norbert Zaskórski
-

Powrót do przeszłości: Zobacz zdjęcia z…

W czerwcu minęło 31 lat od premiery klasyka kina akcji z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli…

Piotr Piskozub
-

Avengers 4 – wskazówki na zdjęciu…

Bracia Russo udostępnili zakulisowe zdjęcie z planu Avengers 4, chcąc jednocześnie, by fani patrząc na…

Michalina Reda
-

The Walking Dead – nowe zdjęcia…

Do sieci trafiła garść nowych zdjęć z 9. sezonu The Walking Dead, a także zza…

Piotr Piskozub
-

Kto się boi penisa Batmana? DC…

Okazuje się, że DC postanowiło ocenzurować cyfrową wersję komiksu Batman: Damned, w którym zobaczyliśmy penisa…

Piotr Piskozub
-

Titans – Batman jednak z większą…

Zdjęcia testowe do serialu Titans mogą sugerować, że ekranowy Batman może odegrać w historii większą…

Co o tym sądzisz?