Kościsko – recenzja

Jeden z najlepszych polskich twórców komiksów wraca z nowym albumem. I kolejny raz udowadnia, że wyśmienity komiks może wymykać się wszelkim klasyfikacjom.

Ocena recenzenta:
10/10

Jeden z najlepszych polskich twórców komiksów wraca z nowym albumem. I kolejny raz udowadnia, że wyśmienity komiks może wymykać się wszelkim klasyfikacjom.

Kamil Śmiałkowski

Kamil Śmiałkowski

KaeReL. Tak podpisuje swe komiksy Karol Kalinowski, jeden z najlepszych i najwszechstronniejszych twórców komiksów w Polsce, a na co dzień sympatyczny pan bibliotekarz z Olsztyna. Możecie znać go z absurdalnych rysunków satyrycznych, dawno temu mogliście czytać jego komiksy na łamach kultowego Produktu, przez lata wydał kilka różnych albumów, ale przede wszystkim powinniście go znać z Łaumy. Ten komiks, wydany po raz pierwszy w 2009 r., ostatecznie udowodnił, że mamy do czynienia z twórcą w pełni ukształtowanym i wybitnym. Dzieło to zachwyciło wszystkich do tego stopnia, że jego adaptację można było zobaczyć na deskach teatralnych, a trwają także coraz mocniej zaawansowane prace nad wersję filmową: to, co już wiadomo, zapowiada i w takiej postaci dzieło ważne i dobre.

Ale Łauma to przeszłość - oto do naszych rąk trafia Kościsko – kolejny album KaeReLa, lekko powiązany z tym poprzednim (acz dyskretnie, tak na poziomie komiksowego cameo), ale w pełni samodzielny. Nowa opowieść również nawiązuje do postaci ze słowiańskiej mitologii - ale inaczej, trochę luźniej i równocześnie bardziej. To szybka, wciągająca opowieść dla czytelników w każdym wieku, w której wszystko opowiedziane jest lekko i zarazem bardzo serio. Ojciec z synem przybywają do małego prowincjonalnego miasteczka i próbują się tam zadomowić. Okazuje się, że niemal za każdym rogiem czai się tu jakiś sekret, a i sami przybysze mają swoje małe tajemnice.

KaeReL nie boi się sięgać po elementy z niemal każdego gatunku – mamy tu i fantasy, i sf, i komedię, i dramat, czysto formalne żarty obrazkowe i pełne emocji dialogi, a wszystko nadzwyczaj spójnie połączone w świetną całość. To historia, która potrafi zaskoczyć niemal każdego, jej autor świetnie porusza się po świecie słowiańskich mitów (i rysuje postacie z nich pochodzące lekko, jakby od niechcenia, ale przy tym tak wyraziście, że tylko pozazdrościć), nie oszczędza swych bohaterów, ale przy tym cały czas ufamy mu, że wie dokąd zmierza i historia ta w finale nas wszystkich w pełni zadowoli.

I tak się właśnie dzieje. Kościsko to idealna lektura na jesienny wieczór. Komiks łączący pokolenia. Komiks, w którym niemal każda postać drugo i trzecioplanowa mogłaby być bohaterem osobnej serii opowieści. Komiks, który na równi bawi, wzrusza i zaciekawia. I podobnie jak poprzedni album Kalinowskiego, to w zasadzie gotowy materiał do adaptacji na inne media. Jakoś jestem dziwnie przekonany, że i tym razem ich się doczekamy.

Kościsko

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV