Mesjasz: sezon 1 - recenzja

Mesjasz to nowy serial Netflixa poruszający problem wiary we współczesnym świecie. Punkt wyjścia historii jest niezwykle interesujący, a potem jest jeszcze lepiej. Zapraszamy do recenzji bezspoilerowej.

Ocena recenzenta:
9/10

Mesjasz to nowy serial Netflixa poruszający problem wiary we współczesnym świecie. Punkt wyjścia historii jest niezwykle interesujący, a potem jest jeszcze lepiej. Zapraszamy do recenzji bezspoilerowej.

Wiktor Fisz
Wiktor Fisz

Wyobraźmy sobie sytuację, że we współczesnym, ogarniętym konfliktami, świecie pojawia się człowiek podający się za Mesjasza. Żeby było jeszcze ciekawiej, uczyńmy z niego osobę arabskiego pochodzenia, niebędącą jednak muzułmaninem. Ów prorok naucza bowiem o sprawach uniwersalnych, a jego idea religii ma więcej wspólnego z tym, co mówił niegdyś Jezus niż Mahomet. Mesjasz zyskuje coraz większy posłuch wśród ludzi. Jego zasięg oddziaływania wykracza poza Bliski Wschód i trafia do Ameryki, a stąd na cały świat. Mesjasz nie tylko mówi odważne, prawdziwe i niepopularne rzeczy, ale też czyni cuda. Cuda, które jednak da się zakwestionować. Nie wszyscy bowiem wierzą w to, że nasz prorok jest w rzeczywistości nowym Jezusem. Służby specjalne poszczególnych mocarstw próbują rozwiązać zagadkę tajemniczej postaci. Na jaw wychodzi coraz więcej szczegółów z jego przeszłości, ale wciąż nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytanie: kim jest Mesjasz i czy w rzeczywistości został zesłany przez Boga. Jasne jest tylko jedno: po jego pojawieniu się nic nie będzie takie same.

Powyższe jest zaledwie punktem wyjścia do historii zaprezentowanej w serialu Mesjasz. Punktem wyjścia, który wcale nie gwarantuje niezwykłej i dającej do myślenia opowieści. Wręcz przeciwnie – tak rozpoczęta historia o charakterze religijnym mogłaby bardzo łatwo wpaść w koleiny pretensjonalności i górnolotności. Na szczęście w nowym serialu Netflixa nic takiego nie ma miejsca. Mesjasz idzie bowiem drogą wytyczoną przez seriale typu Homeland. Przedstawia nam zaistniały problem z idealnie nakreślonym kontekstem geopolitycznym. Jednym słowem, produkcja stawia na realizm i autentyczność. Serial z manierą charakterystyczną dla telewizyjnych doniesień medialnych stara się odpowiedzieć na pytanie: co by się stało, gdyby we współczesnym świecie naprawdę pojawiła się taka osoba. Mamy więc tutaj do czynienia z czymś na kształt lustrzanego odbicia naszej rzeczywistości w hipotetycznej sytuacji, która w przeciągu kilku chwil stawia na głowie istniejące status quo.

Toczące się wydarzenia obserwujemy z wielu perspektyw. Patrzymy na sytuację zarówno oczami walczących o życie imigrantów z Syrii, jak i żyjących w przepychu Amerykanów. Śledzimy kroki agentów CIA, FBI i Mosadu, próbujących rozwikłać zagadkę Mesjasza. Podglądamy przedstawicieli poszczególnych Kościołów, którzy starają się jakoś zareagować na to, co się właśnie dzieje. Najważniejsze jest jednak to, że serial ani na moment nie wpada w mentorski ton. W jego miejsce pojawiają się pytania i wątpliwości. Coraz więcej i więcej, aż widz sam zaczyna patrzeć na nasz świat, przez pryzmat tego, co dzieje się na ekranie. W pewnych momentach produkcja jest bardzo odważna. Zostawia w tyle poprawność polityczną, uwypuklając hipokryzje i fundamentalizmy danych narodów i społeczności. Zestawia to z naukami rzekomego Mesjasza, jednak nie daje jasnej odpowiedzi, która droga jest właściwa. Pewne zachowania proroka są bowiem dyskusyjne i bardzo kontrowersyjne. Powyższe wydaje się esencją formatu – ten relatywizm stanowi zarówno wyróżnik serialu, jak i jego siłę napędową.

Fabułę Mesjasza trudno omówić bez wchodzenia w spoilery. Zaznaczyć jednak trzeba, że abstrahując od religijnej tematyki, mamy tutaj do czynienia zarówno z pierwszorzędnym, trzymającym w napięciu do ostatnich minut thrillerem, jak i poruszającym dramatem, przedstawiającym losy ludzi będących w kryzysie. Coś dla siebie znajdą tutaj również miłośnicy metafizyki, szczególnie tej przedstawianej mniej bajkowo, a bardziej realistycznie. Wszystkie drogi fabularne są doskonale ze sobą spięte i koncentrują się wokół postaci tytułowego bohatera. Mesjasz jest wielką zagadką, która intryguje, niepokoi, ale też daje nadzieję. Doskonale zagrany i napisany bohater, mimo że nie bryluje na pierwszym planie, jest kluczem do wszystkiego, co oglądamy. Odgrywa ważną rolę w warstwie sensacyjnej, jak i stanowi klucz do wątków obyczajowych.

Na koniec warto wspomnieć o obsadzie, która mimo braku dużych nazwisk perfekcyjnie, wywiązuje się ze swoich aktorskich obowiązków. W rolach głównych występują Michelle Monaghan, John Ortiz, Tomer Sisley i Mehdi Dehbi. Ten ostatni wciela się w tytułowego bohatera, a jego kreacja jest magnetyczna i intrygująca. Mimo że pierwsze skojarzenia przywodzą na myśl postać Jezusa, już po kilku odcinkach jasne jest, że Al-Massih nie jest biblijnym zbawicielem. To ktoś zupełnie inny, a z każdym kolejnym epizodem serial oddala się od Nowego Testamentu. Zamiarem twórców nie było skupianie się tylko na ideach jednej religii, a zaczerpnięcie tego, co najważniejsze ze wszystkich dogmatów wiary. Serial więc w żadnym wypadku nie jest antyislamski (takie głosy dało się słyszeć, gdy Netflix zapowiedział swoją produkcję). Serial piętnuje pewne tendencje istniejące we współczesnym świecie, ale z pewnością nie uderza w żaden ze światopoglądów.

Trzymający w napięciu thriller, parapsychologiczny dramat, religijny moralitet, głos w dyskursie o problemach współczesnego świata – Mesjasz ma w sobie wszystko, co powinien posiadać wciągający serial. Trudno oprzeć się oglądaniu odcinka za odcinkiem, nie tylko dlatego, że jesteśmy ciekawi prawdziwej tożsamości tytułowego bohatera. Świetnie poprowadzona opowieść wciąga bez reszty i praktycznie każdy wątek ma w sobie coś, co przyciąga i zmusza do dalszego oglądania. Format powinien wywołać dyskusje na świecie i podbić serca wielu serialomaniaków. Gdy kurz opadnie po premierze, być może wrócimy do spoilerowego omówienia, ponieważ w tym przypadku zdecydowanie jest o czym pisać.

Źródło: zdjęcie główne: Netflix

Mesjasz

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV