Potter’s Field. Cmentarz bezimiennych #1 – recenzja komiksu

Opowieść o bohaterze z sąsiedztwa, postaci rozwiązującej przyziemne, ale istotne problemy, ma długą historię. Cmentarz bezimiennych ukazuje ten motyw w niecodziennym świetle.

Ocena recenzenta:
7/10

Opowieść o bohaterze z sąsiedztwa, postaci rozwiązującej przyziemne, ale istotne problemy, ma długą historię. Cmentarz bezimiennych ukazuje ten motyw w niecodziennym świetle.

Wielkie miasto to wiele tajemnic. Nie inaczej jest z Nowym Jorkiem, w którym rocznie służby odkrywają wiele bezimiennych ciał. Część z nich to porzucone noworodki, ale trafiają się także ofiary zorganizowanej przestępczości, przemocy domowej czy prywatnej zemsty. Wszyscy trafiają, jako John albo Jane Doe, na cmentarz Potter’s Field. I pozostaną na zawsze zapomniani, chyba że ich sprawą zajmie się bohater Potter's Field, vol. 1 – oczywiście kryjący się pod pseudonimem John Doe.

Niewiele wiemy o jego motywacjach; znacznie więcej o jego działaniach. Dzięki sieci kontaktów czy osób winnych mu przysługi, próbuje rozwikłać tajemnice bezimiennych trupów – a gdy mu się to uda, wykuć na ich nagrobku imię i nazwisko. Sam pozostając bezimienny, walczy o sprawiedliwość tam, gdzie prawo i służby zawiodły.

Mark Waid inteligentnie rozgrywa wątek człowieka walczącego o sprawiedliwość, w iście superbohaterskim duchu, choć z wyraźną dozą noir. Choć John Doe nie posiada nadprzyrodzonych mocy (może poza hartem ducha), to obudowanie go siatką powiązań, otoczenie tajemnicą i przeciwstawienie go przestępcom różnej maści, idealnie wpasowuje się w historię o tajemniczym mścicielu. Zmienicie odrobinę motywacje, dajcie mu pelerynę, maskę i kilka gadżetów, a być może reagowałby na batsygnał wyświetlony na niebie.

Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że pierwszy tom Cmentarza bezimiennych to dopiero przygrywka. Album ma przede wszystkim zarysować realia, przedstawić głównego bohatera i pokazać, że jego misja odnajdywania tożsamości bezimiennych trupów może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż kilku obitych bandytów. Na razie Waid serwuje nam więcej znaków zapytania niż odpowiedzi, ale można już budować własne domysły i spekulować jak potoczą się losy postaci.

Całej historii wyrazu nadają grafiki Paul Azaceta. Dość oszczędne, utrzymane w ciemnych barwach kadry potrafią zbudować klimat; tym bardziej, że nie o dynamiczne sceny akcji tu chodzi, a o prowadzenie opowieści w konkretnym duchu. Narracja i strona graficzna dobrze się uzupełniają: efektem jest klimatyczna opowieść, potrafiąca trzymać w napięciu, nawet jeśli jest pozbawiona naprawdę dramatycznych momentów.

Omawiany komiks to niezłe rozpoczęcie serii, budzące zainteresowanie i zarzucające fabularne haczyki, na które mają się złapać czytelnicy. Potter’s Field ma charakter i pomysł, by rozwinąć się w naprawdę interesującą serię. Początek jest intrygujący: trzeba czekać na więcej.

Źródło: fot. Mucha Comics

Potter's Field: Cmentarz Bezimiennych

Co o tym sądzisz?

naEKRANIE Poleca

naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Pedro Pascal

Pedro Pascal

ur. 1975, kończy 45 lat

Michael Fassbender

Michael Fassbender

ur. 1977, kończy 43 lat

Clark Gregg

Clark Gregg

ur. 1962, kończy 58 lat

Jaime Ray Newman

Jaime Ray Newman

ur. 1978, kończy 42 lat

Christopher Meloni

Christopher Meloni

ur. 1961, kończy 59 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV