Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
6/10

Trust: sezon 1, odcinek 8 – recenzja

Trust pod koniec sezonu łapie zadyszkę, co jeszcze kilka tygodni temu było nie do pomyślenia. Najnowszy odcinek jest niepotrzebnym zapychaczem, marnującym potencjał całej opowieści. Jaki tego powód? Przeczytajcie.

Tym razem dane jest nam przyjrzeć się strukturom mafijnym, odpowiedzialnym za porwanie młodego Getty’ego. Razem z Leonardo, Primo i Salvatore bierzemy udział w pewnej uroczystości na włoskiej prowincji.  Mafijni decydenci podczas imprezy dowiadują się że przekazanie okupu nie doszło do skutku. Zaczyna się robić nerwowo, atmosfera gęstnieje, zapadają trudne decyzje. W końcu dochodzi do niespodziewanych wydarzeń, podczas których pierwszoplanową rolę odgrywa Francesco, młody syn Leonardo.

In the Name of the Father to odcinek, którego równie dobrze mogłoby nie być. Po pierwsze pozbawiony jest dynamiki charakterystycznej dla całego serialu. Twórcy, chcąc pokazać włoską prowincję jako miejsce, gdzie prowadzi się leniwe, nieśpieszne i spokojne życie, rezygnują z błyskotliwego montażu na rzecz długich ujęć, kontemplujących piękne okoliczności przyrody. Oczywiście jest na czym oko zawiesić, ale Trust dużo lepiej wypada, gdy twórcy eksperymentując z formą, dając się ponieść artystycznej finezji.

Po drugie, pod względem fabularnym, epizod nie rozwija opowieści. Istotne są tutaj jedynie wydarzenia z końcówki, kiedy to Francesco odejmuje Paulowi ucho. Wątki poprzedzające ten moment nawiązują do klasycznych mafijnych historii, jednak nie wnoszą nic nowatorskiego do formuły. Ot, mała społeczność, w której ważną rolę odgrywa niemłody już watażka, zmaga się z problemami dnia codziennego, a zarazem odwraca wzrok od działań dokazującej w pobliżu mafii. Obserwujemy rytuały, zwyczaje i ceremoniały, które same w sobie nie są niczym ciekawym, choć momentami imponują rozmachem realizacyjnym.

Trust
fot. FX

Dostajemy więc ponad 40 minut ekspozycji, która nie generuje emocji i napięcia. Relacje rodzinne Leonardo wnoszą do fabuły nieco dramatyzmu, jednak nie są one na tyle intensywne, aby poruszyć oglądających. Twórcom udaje się pokazać tę hermetyczną społeczność jako grupkę ludzi, w której każdy ma ubrudzone ręce. Doskonałym przykładem jest tutaj matka Francesco, która z pogodnej pani domu przemienia się w bezwzględną kryminalistkę. Słabo natomiast wypada postać Primo, który w poprzednich epizodach imponował charakterem, a teraz tworzy jedynie pozbawione kolorytu tło. Na pierwszym planie znajduje się mało charyzmatyczny Leonardo, coraz słabszy Salvatore i Francesco, odgrywający stereotypową rolę chłopca, wchodzącego w dorosłość w świecie, gdzie liczy się jedynie siła.

Każdy, kto zna historię Gettych, z pewnością czekał na segment, podczas którego przestępcy odejmują Paulowi ucho. W filmie Ridleya Scotta Wszystkie pieniądze świata było to przedstawione w trakcie mocnej i sugestywnej sceny. W Trust jest to rozwiązane w niewłaściwy sposób. Młody chłopiec, który z pewnością w kolejnych epizodach straci na fabularnym znaczeniu, na prośbę Paula, odcina wnukowi milionera ucho. J.P. lękając się o swój los, nakłania Francesco do tego, licząc, że to przekonana jego bliskich do zapłacenia okupu.

Trust
fot. FX

Takie rozwiązanie pozbawia ten motyw naturalizmu i brutalności . Tworzy jakiś dziwny, nierealny wątek dramatyczny, czyniąc z młodego Getty’ego męczennika i gotowego na wszystko desperata. Trudno zrozumieć, czemu twórcy, mając do dyspozycji paletę villianów, takich jak Primo czy Salvatore, zdecydowali się na tak zaskakujące rozwiązanie w tym segmencie. Jasne jest, że mamy tu do czynienia z symbolem pokazującym wejście dziecka w brutalną dorosłość, ale taki off-topic powinien raczej zostać zastosowany podczas pieczołowitego wordlbuldingu, a nie jako kluczowy element dla opowieści.

In the name of the father maksymalnie spowalnia akcję, ale nie wykorzystuje okazji, aby w sposób spokojny i nieśpieszny wprowadzić do Trust refleksję i zadumę. Dostajemy pokaźną ekspozycję i jeden mocny punkt, którego wydźwięk jest zniwelowany przez złe rozwiązanie fabularne. In the name of the father jest odcinkiem przejściowym, wpływającym niekorzystnie na odbiór jak do tej pory doskonałego serialu.

Źródło: zdjęcie główne: FX

Poznaj recenzenta

Wiktor Fisz
Fan Davida Lyncha, Monty Pythona i H.P. Lovecrafta. Uważa, że sztuka jest jedyną dziedziną życia, w której można sobie pozwolić praktycznie na wszystko. Bardzo nie lubi tradycyjnej telewizji, jest za to wielkim fanem platform SVOD. Gdyby był producentem serialowym, wydałby wszystkie pieniądze na ekranizację książki „Wieki Światła” Iana R. McLeoda. Wciąż próbuje przekonać córkę, że Vaiana jest lepszą animacją niż Król Lew.

Najlepsze z 24h

Michał Kujawiński
-

Tak mógłby wyglądać Shrek. Ciekawe szkice…

Na przestrzeni lat studio DreamWorks wypuściło wiele znakomitych filmów animowanych, które osiągnęły ogromny sukces, a…

Michalina Reda
-

Oto Linus – poznajcie nowego bohatera…

W sieci pojawiły się nowe zdjęcia z 2. sezonu serialu Star Trek: Discovery. Widzimy na…

Piotr Piskozub
-

Aquaman – reżyser pokazał kadr ze…

Reżyser filmu Aquaman, James Wan, zaprezentował w sieci kadr pochodzący ze zwiastuna produkcji.

Piotr Piskozub
-

Avengers 4 – Kapitan Marvel i…

W sieci pojawiły się nowe fanarty do filmu Avengers 4 - widzimy na nich zarówno…

Michalina Reda
-

Olivia Colman jako królowa Elżbieta. Oto…

W sieci pojawiło się pierwsze zdjęcie Olivii Colman w roli królowej Elżbiety II. 3. sezon…

Piotr Piskozub
-

Z czym zmaga się Miles Morales?…

W sieci pojawiły się nowe szczegóły na temat tegorocznej animacji Spider-Man Uniwersum.

Co o tym sądzisz?