Wschód Słońca w Dniu Dożynek – recenzja książki
Data premiery w Polsce: 18 marca 2025Świat znany z Igrzysk śmierci kryje przed nami jeszcze wiele tajemnic, a Suzanne Collins może nam je dawkować jeszcze bardzo długo.
Świat znany z Igrzysk śmierci kryje przed nami jeszcze wiele tajemnic, a Suzanne Collins może nam je dawkować jeszcze bardzo długo.

Jest coś pociągającego w historiach, których zakończenie znamy od samego początku, ale wszystko, co doprowadziło do tego momentu, jest dopiero do odkrycia. Szczególnie gdy finał okazuje się mniej lub bardziej tragiczny. I taką powieścią jest Wschód słońca w dniu dożynek, bo czytelnicy oryginalnej trylogii Igrzysk Śmierci znają w bardzo ogólnym zarysie historię Haymitcha, ale dopiero teraz mają szansę przekonać się, jak to jest być tym zwycięzcą, któremu nie udało się zachować tego, co najcenniejsze.
Powieść w pewnym sensie powtarza elementy znane z pierwszej części – wybór trybutów na Dożynkach, podróż na Kapitol, szkolenie, prezentacja w mediach, rozpoczęcie samych igrzysk. Historia Haymitcha to opowieść o drugim Ćwierćwieczu Poskromienia, znanym już ze wzmianek o podwójnej liczbie trybutów wysłanych do walki na śmierć i życie. Ale bohater Wschodu Słońca w Dniu Dożynek to nie Katniss, jest dużo bardziej wrażliwy na relacje międzyludzkie, bardziej pogodzony ze swoim losem, a jednocześnie przepełniony złością, która napędza go do działania. Wdaje się w intrygę, która ma być jego manifestem przeciwko Kapitolowi. Wydaje się, że to zupełnie inna osoba niż ta, którą poznajemy u progu przedostatnich igrzysk. Ta zmiana musiała zostać spowodowana czymś naprawdę strasznym. Pod tym względem opowieść przypomina Balladę Ptaków i Węży, w której autorka szuka katalizatora przemiany bohatera, chociaż w przypadku Haymitcha jest to raczej historia złamania jego duszy.

Sama opowieść od Dożynek do zakończenia widowiska jest prowadzona tak, by nie przeczyć znanym już elementom oraz dostarczać nowych informacji. Dużo większy nacisk kładziony jest na manipulacje mediami, przemilczanie niewygodnych faktów, dbanie o wizerunek kosztem właściwie wszystkich. Autorka skorzystała też z okazji, by wrócić do wątków, które były wspominane w trylogii, a także do osób, które okazały się niezwykle ważne dla późniejszej rebelii. Wszystko to sprawia, że częściowo jest to powrót do znajomego świata. Kiedy jednak nadchodzą ostatnie rozdziały, nie sposób uwolnić się od wrażenia, że czegoś brakuje. Suzanne Collins zrzuca zbyt wiele na swojego bohatera, ale jednocześnie nie daje wglądu w myśli Haymitcha w momentach, które mogłyby interesować czytelników najbardziej. Dowiadujemy się, kiedy tak naprawdę poznaje Katniss, ale nie ma ani słowa o jego drodze przez rolę mentora. Zaczynamy rozumieć jego potrzebę odcięcia się od wszystkich, ale niewiele na temat samego wybuchu wojny i powrotu z mentalnego wygnania do pełnoprawnego buntu wobec Kapitolu. Tragizm jego postaci nie wybrzmiewa tak, jak być może mógłby, gdybyśmy mieli okazję przeczytać te kilka scen więcej.
Z pewnością jest to dobre uzupełnienie rzeczywistości Panem i morderczych praktyk, obowiązkowe dla fanów serii. Samodzielnie może nie być taką ciekawą lekturą ze względu na odniesienia do pozostałych części, nawet jeśli autorka starała się najważniejsze elementy tego świata opowiadać tak, by czytelnik, stykający się z nim po raz pierwszy, mógł wszystko zrozumieć. Jednak widać wyraźnie, że jest to historia służąca przede wszystkim jako źródło dodatkowej radości dla osób już obeznanych z poprzednimi tomami.
Poznaj recenzenta
Gabriela Piasecka


naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1969, kończy 56 lat
ur. 1982, kończy 43 lat
ur. 1958, kończy 67 lat
ur. 1978, kończy 47 lat
ur. 1961, kończy 64 lat

