Przeczytaj w weekend

Zoolander 2 – recenzja

Ależ to kretyński film. Jeszcze bardziej niż pierwsza część - i dlatego tak mi się podobał!

Ocena recenzenta:
9/10

Ależ to kretyński film. Jeszcze bardziej niż pierwsza część - i dlatego tak mi się podobał!

Kamil Śmiałkowski
Kamil Śmiałkowski

Pierwszy Zoolander piętnaście lat temu był wyśmianiem nadętego balonika świata wielkiej mody. Nie wszystkich to bawiło, ale dla mnie była to jedna z najlepszych komedii dekady, a Ben Stiller osiągnął w niej szczyt tego rodzaju poczucia humoru, który wiele lat wcześniej pokazał w telewizyjnym The Ben Stiller Show.

I oto wiele lat później powstała część druga, która jest dokładnie tym, czego należało się spodziewać: pierwszym Zoolanderem do kwadratu. Jeszcze durniej, jeszcze śmieszniej, jeszcze więcej gwiazd i absurdalnych zwrotów akcji; jeszcze mocniej i bardziej chamsko żartuje się tu ze świata mody i celebryctwa. Już w pierwszych minutach ginie Justin Bieber, po kwadransie widzimy Kiefera Sutherlanda w ciąży, a w finale najważniejsze na świecie osoby związane z modą biorą udział w tajnych obrzędach. Tytułowa postać to kretyn nad kretynami, a za każdym razem, kiedy wydaje nam się, że głupiej już być nie może, okazuje się, że jednak jakoś się da.

Wiele osób nie wytrzymuje do końca seansu (naprawdę, wczoraj sporo ludzi wyszło w trakcie), w Stanach ten film też raczej trudno nazwać kinowym sukcesem, ale w ogóle mnie to nie obchodzi. Dla mnie to rewelacyjna zabawa. Uwielbiam, jak ktoś kręci durne komedie dokładnie pod moje poczucie humoru.

Tak jest właśnie tutaj. Jest tak bzdurnie, że aż cudownie, a wszyscy pojawiający się na ekranie bez trudu prezentują dystans do siebie i własnej kariery. Czy to Bieber, Susan Boyle, Kate Perry, Neil deGrasse Tyson, Ariana Grande, MC Hammer czy Anna Wintour - a to nawet nie ćwiartka znakomitości, którzy grają tu samych siebie. To film równie szalony, co eklektyczny pod względem celebrytów. Jeśli nie znacie się na modzie, ba, jeśli nie znacie się na amerykańskiej kulturze, to wiele drobiazgów pewnie Wam umknie, ale i tak będziecie oszołomieni potężną dawką głupoty i kretyństwa, które zawiera ten scenariusz, oraz tego, jak rewelacyjnie oddano to na ekranie.

Myślę, że teraz wiecie już dość, by zdecydować, czy Zoolander 2 to film, na który warto się wybrać. Czy to rozrywka dla Was, czy wręcz przeciwnie. W sumie niczego nie zmieni dodatkowe stwierdzenie, że znajdzie się też coś dla tych, którzy zawsze marzyli, by zobaczyć, jak w lateksowych negliżach walczą ze sobą i tarzają się po ziemi Penelope Cruz i Milla Jovovich...

Zoolander 2

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV