Baśń o wężowym sercu – recenzja książki

Mieszanie historii z baśniowym folklorem rzadko udaje się tak dobrze, jak w wykonaniu Radka Raka, który przelał na papier swoje zainteresowanie Galicją.

Ocena recenzenta:
8/10

Mieszanie historii z baśniowym folklorem rzadko udaje się tak dobrze, jak w wykonaniu Radka Raka, który przelał na papier swoje zainteresowanie Galicją.

Gdyby ktoś zapytał, o czym jest Baśń o wężowym sercu, oczywista odpowiedź, jaka ciśnie się na usta, to ta, że mamy do czynienia z powieścią o Jakubie Szeli i jego rabacji. Jednak w prozie Radka Raka nic nie jest oczywiste, a szalony koktajl elementów stricte fantastycznych z prozą skupioną na codziennym życiu chłopstwa daje efekt porażający. I to raczej w warstwie obyczajowej, niż tej zahaczającej o horror. Można zadać sobie pytanie, która część jest bardziej pretekstowa i służebna wobec drugiej.

Jakub Szela, postrach szlachty, o sławie sięgającej daleko poza granice dawnych ziem polskich. Z lekcji historii zapamiętany co najwyżej jako przywódca powstania chłopskiego, słynnej rabacji galicyjskiej, tego powstania, które nie było dość szlachetne, by włączyć je w kanon powstań wyzwoleńczych, gdzie panowie Polacy walczą o dawny kraj swobód i anarchii jaśnie państwa, ale jednocześnie status równy niewolnikowi dla pogardzanego chłopa. Przeciętny uczeń ma obowiązek recytować akapity opisów insurekcji kościuszkowskiej, powstania listopadowego i styczniowego, pochylić się nad niedolą przegranych, których styl życia pozwalał na zajmowanie się czymś tak abstrakcyjnym dla znacznej większości ludzi, jak wolna Polska. W kontraście do szlacheckich zrywów narodowowyzwoleńczych stoi rabacja galicyjska, która była krwawa, brutalna, ale też wynikała z niezwykłej desperacji. Chłop w Galicji żył biednie, skazany na łaskę swojego pana, zmuszony do odrabiania pańszczyzny ponad swoje siły, karany bezwzględnie – chociaż niejednokrotnie bezprawnie. Gniew chłopstwa nie znał miary, bywały miejsca, gdzie niemal wszystkie dwory szlacheckie zostały zniszczone. Bunt poddanych, praktycznie niewolników, przeciw panom ich życia i śmierci, z natury musi być brutalny.

Baśń o wężowym sercu - okładkaŹródło: Powergraph

Podręczniki do historii lub nawet Wikipedia mogą nam sucho przekazać informacje zebrane w poprzednim akapicie, jednak Radek Rak dokonał niezwykłej sztuki – ożywił swoich bohaterów, pokazując koloryt wsi galicyjskiej, jej bolączki, radości, mieszaninę wiary w Boga i Jaśnie Pana, historie zabawne i smutne, zwyczajny żywot człowieka mniej lub bardziej poczciwego. Czytelnik czuje uderzenia kijem wydzielane przez ekonoma, uczestniczy w rozmowach o szlachcie bogacącej się na propinacji, a jednocześnie jest świadkiem próżniaczego życia szlachty. Autor sprytnie miesza dwie postaci, Jakuba Szelę i Wiktoryna, nie wiadomo do końca, kto jest kim, jakie są motywacje każdego z nich, ale jakiś dziwny i nieokreślony konflikt prowadzi do buntu, który porywa masy i wymyka się spod kontroli. A przecież z początku nic nie zapowiadało takiego rozwoju sytuacji, Jakub jest zwykłym chłopem, zakochanym w Żydówce, pobitym przez ekonoma. Kiedy jednak w jego życiu pojawiają się nierzeczywiste, wydawałoby się, istoty, zaczynają się dziać dziwne rzeczy. I dużo czasu musi upłynąć, zanim życie Jakuba się uspokoi.

Zdecydowanie trzeba przyznać, że Baśń o wężowym sercu jest przygotowana z wielką troskliwością o detale zarówno w warstwie historycznej, jak i folkloru ziem dawnej Galicji. Na dodatek literacko powieść jest utrzymana w interesującym stylu, kojarzonym w opowieściami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie w lokalnych społecznościach. Trzeba przyznać, że Radek Rak utrzymuje poziom swoich książek i jest obecnie  jednym z najciekawszych autorów młodego pokolenia.

Źródło: fot. Powergraph

Baśń o wężowym sercu

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV