Deadpool, tomy 2-4- recenzja komiksów

Po dość rozczarowującym pierwszym tomie następne powoli zyskują na jakości, skupiając się mocniej na antologii niż szerokich łukach fabularnych.

Ocena recenzenta:
6/10

Po dość rozczarowującym pierwszym tomie następne powoli zyskują na jakości, skupiając się mocniej na antologii niż szerokich łukach fabularnych.

Gabriela Piasecka

Gabriela Piasecka

Życie Deadpoola nigdy nie było przeciętne i nie chodzi wyłącznie o romans że Śmiercią czy polowanie na amerykańskich prezydentów powstałych z grobu. Najemnik z Nawijką ma za sobą sporo traumatycznych przeżyć, nie zmieniło to jednak nigdy jego zapału do rozróby. Do czego może doprowadzić nieustanne kolekcjonowanie wrogów?

Kolejne tomy czwartej serii przygód Deadpoola to przede wszystkim krótkie historie, zamykające w zeszycie lud dwóch, dające pewną swobodę fabularną, a jednocześnie pozwalających na festiwal gościnnych występów najrozmaitszych postaci z uniwersum Marvela. Nie ma znaczenia, czy będą to od klasyczni wrogowie naszego antybohatera Typhoid Mary lub Taskmaster, czy rzadziej spotykani Daredevil lub Doktor Strange, każdy może przeżyć dziwną przygodę w towarzystwie najbardziej nieprzewidywalnego najemnika. Większą historię ma Sabertooth, którego konflikt z Deadpoolem sięga dalekiej przeszłości i przynosi naszemu antybohaterowi więcej bólu, niż ukojenia. Wade Wilson, który w trzeciej serii okazał się być dość rodzinnym gościem, musi rozliczyć się z przeszłymi wydarzeniami i ocenić, która wersja jest prawdziwa, a która to wytwór jego wyobraźni. Po drodze oczywiście następuje seria walk i kuriozalnych sytuacji – cały czas jednak mówimy o Deadpoolu.

Ciekawie wyglądają na koniec albumu zeszyty z serii Deadpool 2099, które tworzą dłuższą historię i przywołują postaci znane chociażby z Martwych prezydentów. Kolejno ukazywane wydarzenia są dość niejasne i niezbyt zrozumiałe, jednak nie da się ukryć, że nagromadzenie niewiadomych i powolne uchlanie rąbka tajemnicy sprzyja wciągającej lekturze. Można uznać, że zdecydowanie podnoszą jakość wspomnianych albumów. Wielkim plusem była krótka historia „Slapstick spotyka zapomnianych”, gdzie tytułowy Slapstick użył zabawnego fortelu na Taskmasterze.

Komiksy o Deadpoolu zebrane w tomach 2-4 odznaczają się niezwykle zróżnicowanym rysunkiem.  Niektóre historie mają własną kreskę i paletę barw, jak najbardziej pasującą do wydarzeń, czasem lepiej oddzielając w ten sposób kolejne zeszyty niż mało widoczne tytuły. Brak okładek zeszytów i tzw. re-cap pages, nawet jeśli funkcjonalnie zbędnych w formie albumowej, odbiera część doświadczenia z oryginalnych wydań.

Czwarta seria Deadpoola zaczęła się niezbyt fortunnie, co mogło powodować obawy, że jest to zapowiedź równie słabej serii. Na szczęście kolejne tomy przynoszą coraz więcej radości z lektury, nawet jeśli szerzej zarysowana fabuła jest dołączona w bonusie.

Źródło: fot. Egmont

Deadpool #04: Śmieciowa opowieść

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV