Mr. Robot: sezon 4, odcinki 12-13 (finał serialu) - recenzja

Finałowe odcinki serialu Mr. Robot to godne zakończenie długiej drogi Elliota Aldersona. Oceniam.

Ocena recenzenta:
8/10

Finałowe odcinki serialu Mr. Robot to godne zakończenie długiej drogi Elliota Aldersona. Oceniam.

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

W finale Mr. Robot Elliot po wydarzeniach w Washington Township trafia do świata, w którym wszystko zadziałało po jego myśli, jest szefem All Safe i przygotowuje się do ślubu z Angelą. Jednak przy okazji spotyka swoją inną wersję, tę bardziej szczęśliwą i ułożoną. Elliot szybko orientuje się, że we dwóch nie mogą egzystować w jednym świecie. Wkrótce jednak wychodzi na jaw, że nic nie jest takie, jak od początku sądziliśmy i gdzieś kryła się jeszcze jedna osobowość Aldersona, nazywana Geniuszem.

Już myślałem, że twórca serialu Sam Esmail już niczym wielkim nie zaskoczy mnie w tym serialu, jednak w sumie mogłem się spodziewać, że trzyma jakiegoś asa w rękawie. Chyba nikt nie spodziewał się, że będzie on tak fantastyczny i wywróci myślenie o produkcji USA Network do góry nogami. Informacja o tym, że Elliot, którego cały czas obserwowaliśmy na ekranie, nie był prawdziwym Elliotem, tylko jedną z jego osobowości, była niczym kij baseballowy wymierzony w świadomość widza, aby nie mógł zebrać swojej szczęki z podłogi. I muszę przyznać, że ten zabieg tak mnie zaszokował i dał do myślenia, że nie mogłem przestać nad nim dywagować nawet po skończeniu odcinka. To na pewno jeden z lepszych twistów fabularnych, jakie widziałem w ostatnich latach w telewizji, bardzo zmyślnie wysunięty na pierwszy plan przez Esmaila. Jak dla mnie, to kolejny dowód na geniusz tego twórcy.

Esmail fantastycznie poprowadził intrygę, w finale serialu cały czas dbając o to, aby nasze szare komórki nie nudziły się w trakcie oglądania. Świetnie mylił tropy, podkładał podpowiedzi dotyczące historii iumiejętnie trzymał cały czas gdzieś w tle najważniejsze kwestie na koniec opowieści. Mimo sporego natłoku narracyjnych elementów nie czułem żadnego zagubienia i paradoksalnie plątanie wątków sprawiło, że cała historia stała się bardziej przejrzysta i zrozumiała. Esmail bardzo dobrze domknął wszystkie wątki, nie starał się na siłę tworzyć otwartego finału (chociaż dla wielu ten może taki być) i naprawdę pięknie zakończył wszystkie aspekty fabuły. Dostałem odpowiedzi, na które czekałem i nie miałem poczucia, że wolałbym, aby któraś z nich pozostawała w domyśle. Może chciałbym poznać bardziej prawdziwego Elliota, ale i bez tej wiedzy nie czuje niedosytu.

Rami Malek i Christian Slater na zakończenie tej pięknej i groźnej zarazem historii po raz kolejny dali w dwuczęściowym finale popis swoich aktorskich umiejętności. Aktorzy znowu świetnie dopełniali się swoimi kreacjami na ekranie, tworząc interesujący obraz psychiki Elliota. Slater jednak nie starał się szarżować i wychodzić na pierwszy plan, tylko swoim doświadczeniem wspierał młodszego kolegę. To świadczy o wielkiej klasie aktora. Natomiast Malek znakomicie sprawdził się w swoich dwóch rolach. Laureat Oscara świetnie zagrał kontrast występujący między jego dwoma osobowościami, dzięki czemu doskonale obserwowało się ten wątek.

Finał Mr. Robota to jedno z najlepszych zakończeń serialu, jakie widziałem w ostatnich latach. Jestem pewien, że ta produkcja, już kultowa, stanie się przedmiotem wielu dyskusji i interpretacji wśród fanów popkultury. Polecam z całego serducha. 

Źródło: zdjęcie główne: USA Network

Mr. Robot

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV