Rick i Morty. Tomy 4-5 - recenzja komiksów

Twórcy komiksowi coraz śmielej poczynają sobie z bohaterami słynnej animacji, dzięki czemu nabrali wprawy w tworzeniu nowych historii.

Ocena recenzenta:
8/10

Twórcy komiksowi coraz śmielej poczynają sobie z bohaterami słynnej animacji, dzięki czemu nabrali wprawy w tworzeniu nowych historii.

Pierwsze tomy komiksu z serii Rick i Morty nie były idealne. Były od ideału dalekie, zdecydowanie ciekawsze zdawały się historyjki krótkie, bohaterowie nie zawsze zachowywali się jak w materiale źródłowym, brakowało pewnych smaczków podnoszących jakość komiksu. Z czasem dało się jednak zauważyć, że coraz lepiej rozumieją, nad czym pracują, pozwolili sobie też na rozwinięcie skrzydeł, dzięki czemu tomy czwarty i piąty mogą się pochwalić ciekawymi i rozbudowanymi historiami będącymi trzonem tomów, a te krótsze historyjki nie tracą na jakości, jednak są już przede wszystkim dodatkiem, urozmaicającym lekturę.

Tom czwarty zawiera historie eksplorujące przede wszystkim relację Ricka z wnukiem, niesamowitą asymetrię ich możliwości i motywacji. Pierwsza historia wykorzystuje odwiecznych wrogów Ricka oraz emancypację Summer, druga zaś jest typową, psychodeliczną opowieścią, gdzie sam Rick nie ma pojęcia, co robi, ale z pewnością na koniec okaże się, że to świetny żart i zakład wart był całej zabawy. Rick w tym tomie jest w szczytowej formie, na ile można nazwać olewanie wszystkiego i amnezję szczytem czegokolwiek. Jest to tom, który już wyraźnie oddaje ducha animacji, dając czytelnikowi właśnie takie historie, jakie przykuły jego uwagę do serialu.

Tom piąty jest o wiele ciekawszy, gdyż pojawia się w nim postać, której istnienia żaden fan chyba się nie spodziewał – inteligentny i bardzo zły Jerry. Wprowadzenie go tak gwałtownie zmienia dynamikę w rodzinie, że nawet Rick przestaje być sobą i w szoku poddaje się losowi. Nowy Jerry jest takim przeciwieństwem tego zwykłego, totalnego przegrywa, że jest w stanie nawet opanować Radę Ricków. Obserwowanie, jak wszyscy po kolei zachowują się inaczej niż zwykle, jest innym doświadczeniem niż lektura historii, gdy taka sama niezgodność z materiałem źródłowym nie ma odpowiedniej podstawy w opowieści. Jerry jako geniusz zła będący naturalnym przeciwnikiem Ricka to motyw z jednej strony bardzo niebezpieczny, jak zawsze, gdy twórcy odważą się na zbyt dalekie przesunięcie granic. Dało to jednak naprawdę interesującą podstawę do eksperymentu, który tutaj opłacił się autorom jak mało kiedy.

Wyraźna tendencja zwyżkowa w jakości kolejnych tomów daje nadzieję, że od tej pory lektura Rick and Morty będzie dla fana czystą przyjemnością i usatysfakcjonuje nawet najbardziej wybrednych koneserów specyficznego humoru animacji. I chociaż komiks miał niełatwe początki, to jednak obecnie można do z czystym sumieniem polecić jako odpowiedni suplement dla złaknionych większych dawek Ricka.

Źródło: fot. Egmont

Rick i Morty. Tom 5

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV