Zombie Army 4: Dead War – recenzja gry

Zmęczeni po ciężkim dniu w pracy siadamy w fotelu i chcemy się rozerwać. Najlepiej ze strzelanką, w której nie chodzi o fabułę, o epickie sceny, ale o czystą rozwałkę. Jeśli takiej gry oczekujecie, to Zombie Amry 4: Dead War jest właśnie dla was.

Ocena recenzenta:
7/10

Zmęczeni po ciężkim dniu w pracy siadamy w fotelu i chcemy się rozerwać. Najlepiej ze strzelanką, w której nie chodzi o fabułę, o epickie sceny, ale o czystą rozwałkę. Jeśli takiej gry oczekujecie, to Zombie Amry 4: Dead War jest właśnie dla was.

Gry możemy podzielić na poważne i te mniej poważne oraz takie, które wcale nie są poważne. Do tych ostatnich zaliczę Zombie Army 4: Dead War. To, że jest to niepoważna produkcja, nie kwalifikuje ją do tego, aby była grą złą. Jest tytułem przystępnym, a w pewnych nawet warunkach pożądanym i świetnie się w tym sprawdza.

Hitler budzi zombie

Jak we wstępniaku wspomniałem, nie chcąc zagłębiać się w fabułę, a jedynie w sieczkę, w której mięso armatnie samo pcha się nam pod lufy, możemy sięgnąć po najnowszą odsłonę Zombie Army. Fabuła tutaj jest, ale odgrywa tak marginalna rolę, że albo ją całkowicie pominiecie, albo szybko o niej zapomnicie. Niemniej trzeba wspomnieć o co tam w niej chodzi. A w wielkim skrócie chodzi o to, żeby znów utrzeć nosa Hitlerowi, który postanowił przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść… wybudzając zmarłych. Oczywiście rolą gracza jest skutecznie mu to utrudnić. W tym celu ruszamy przez Europę pogrążoną pożogą II wojny światowej.

Solo i w kooperacji

Strzelanka ta nastawiona jest przede wszystkim na kooperacyjną rozgrywkę dla maksymalnie czterech graczy. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby samemu próbować się siłować z armią nieumarłych. Nie mówię, że będzie łatwo, ale da się grę przejść w ten sposób.

Kreacja świata

6 /10

Różnic specjalnych nie ma, ale wiadomo – lepiej gra się w kooperacji, chociaż ta polega wyłącznie na wspólnej zabawie bez jakiejś głębszej interakcji. Można uleczyć kompana, ale apteczki czy amunicji to już mu nie przekażemy.

Oczywiście rozgrywka w kooperacji pędzi na złamanie karku, więc jeśli marzy Wam się czyszczenie lokacji z każdego umarlaka i zaglądanie pod każdy kamień, to solo jest rozwiązaniem preferowanym w tym przypadku.

Widoczne braki

Zombie Army 4: Dead War ma swoje braki, które nie pozwalają mi o tym nie wspomnieć. Głównie ubolewam nad tym, że jako strzelanka posiada bardzo ubogi arsenał broni palnej. W sumie, licząc wszystkich dostępnych dla gracza karabinów, shootgunów, pistoletów i snajperek, będzie łącznie z dziesięć sztuk. Bieda. Sytuacje nieco ratują potężniejsze bronie, które pozostawiają po sobie silniejsi i więksi wrogowie, ale jest to zdecydowanie za mało.

Drugą wadą gry jest system progresji postaci. Punkty doświadczenia wbijamy mozolnie, a ich przeznaczenie trzeba doskonale przemyśleć, bo później nie ma możliwości cofnięcia raz podjętej decyzji.

Oprawa graficzna

7 /10

Atrybuty postaci to też pośmiewisko. Niby jakieś są, ale w konsekwencji nie mają one najmniejszego znaczenia, bo w zasadzie niewiele wnoszą. Koniec końców, wybierając naszego bohatera, kierujemy się główne tym, jak on wygląda, a nie tym, jakie specjalne zdolności posiada.

Udany spin-off

Gra jest kolejną odsłoną spin-offu serii Sniper Elite, więc jak na serią przystało, nie mogło zabraknąć w niej słynnej x-ray kill cam, podczas której w zwolnionym tempie możemy przeglądać, jak pocisk wystrzelony z naszej snajperki sieje spustoszenie w ciele zombiaka. Jak gruchoce mu kości i przedziera się przez tkanki miękkie. A jak szczęście dopisze, to wypadając z ciała, trafi jeszcze w stojącego za nim. Ten element jest żywcem przeniesiony z grach o przygodach Karla Fairburne’a i sprawdza się świetnie.

Rozgrywka

7 /10

Tak samo świetnie sprawdza się zombie-rozwałka, w której tak naprawdę nie chodzi o nic innego, jak prucie pestkami w pełzających, biegających i kroczących w naszym kierunku zdechlaków. I jak w popkulturze nas uczono – celuj w głowę – tak tutaj zasada ta ma szczególne znaczenie. Tylko wówczas na amen zabijemy zombie. W przeciwnym razie odrodzi się i może nas zajść od tytuł.

Zombie Army 4: Dead War nie jest grą najładniejszą. Całość przybiera brudna kolorystykę. Raz, że jest to podyktowane klimatem gry, dwa pozwala przykryć błędy oprawy graficznej. Nie przeszkadzało mi to, kiedy spędzałem z nią kilkadziesiąt godzin w trybie fabularnym i w hordzie. Chociaż nie oferuje głębokiej fabuły, to sprawdza się świetnie jako odskocznia od innych tytułów. Zabawa w Zombie Army 4: Dead War jest przednia i warta tych pieniędzy.

Ocena końcowa

7/10


Kreacja świata

6/10

Oprawa graficzna

7/10

Rozgrywka

7/10

PLUSY:
+ dobra rozwałka;
+ relaksująca rozgrywka;
+ świetnie się strzela;
+ gra solo potrafi być wymagająca.

MINUSY:
- mało broni;
- praktycznie zerowa integracja z graczami.

Źródło: fot. Rebellion

Zombie Army 4: Dead War

Co o tym sądzisz?

naEKRANIE Poleca

naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca
naEKRANIE poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Pedro Pascal

Pedro Pascal

ur. 1975, kończy 45 lat

Michael Fassbender

Michael Fassbender

ur. 1977, kończy 43 lat

Clark Gregg

Clark Gregg

ur. 1962, kończy 58 lat

Jaime Ray Newman

Jaime Ray Newman

ur. 1978, kończy 42 lat

Christopher Meloni

Christopher Meloni

ur. 1961, kończy 59 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV