Legends of Tomorrow (sezon 2, epizod 11)

Turncoat (2017)

Legends of Tomorrow

Najnowsza recenzja redakcji

Atutem ostatnich dwóch odcinków Legend jest przede wszystkim brak patosu (czego w Arrow jest aż nadto), zbędnych historii miłosnych (co we Flashu jednak dość mocno przeszkadza) czy też przerostu formy nad treścią (czego w Supergirl jest też sporo, choć ten serial mimo wszystko ma swój urok). Brakuje też zapychaczy, co ostatnio w reszcie seriali z Arrowverse stało się regułą, a każdy odcinek jest sprawnie poprowadzony w stronę zapewne wstrząsającego finału. Nie uprzedzajmy jednak faktów.

Fabuła Legends of Tomorrow w ostatnich odcinkach skupia się na Włóczni Przeznaczenia, dzięki której Eobard Thawne będzie miał możliwość zmiany rzeczywistości i przywrócenia samego siebie w czasie. Stąd też wędrujemy w czasie do dwóch miejsc – najpierw do okresu, kiedy George Waszyngton miał wygrać wojnę i zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych, a potem... do Camelotu, który przecież historycznie nie miał nigdy uzasadnienia, bo był legendą, taką jak nasi bohaterowie. W obydwu przypadkach Legendy muszą stanąć oko w oko ze swoim byłym przywódcą – Ripem Hunterem, który przez ingerencję Eobarda w urządzenie magazynujące pamięć Ripa – stał się członkiem Legionu Zagłady.

Przemiana Ripa jest jednym z największych atutów ostatnich odcinków, jak i całego serialu. Wcześniej (w pierwszym sezonie) na postać graną przez Arthura Darvilla zwyczajnie nie dało się patrzeć. To jednak można było powiedzieć o całej drużynie Legend w tamtym okresie, jak i o całym serialu. Niemniej dawny Rip był zwyczajnie irytujący. Zły Rip to już całkiem inna historia – jest intrygujący i o wiele bardziej przerażający niż reszta Legionu Zagłady poprzez kontrast, jaki udało się wytworzyć między jego dawnym a obecnym „ja”. Widać zresztą, że to nie jest przypadkowa zmiana, a Eobard bardzo się postarał, by „jego” Rip nie miał żadnych zahamowań w swoich poczynaniach. Stąd jednym z bardziej szokujących momentów tak dla widza, jak i dla Legend, jest scena, w której bez problemu zabija Sarę. Sam Darvill (po prostu trzeba go pochwalić) w tym sezonie naprawdę daje z siebie bardzo wiele. Było tak, kiedy grał zblazowanego reżysera (tu wykazał się sporym kunsztem komediowym) i jest tak, kiedy gra pewnego i zdecydowanego antagonistę. Przy tej okazji wychodzi jeszcze jedna rzecz, którą twórcy LoT robią po prostu dobrze – potrafią świetnie wykorzystać potencjał swoich bad guys, przez co nawet Damien Darhk, który w Arrow był miałką postacią, nabrał wyrazistości.

Tego samego nie można niestety powiedzieć o samych Legendach, choć trzeba przyznać, że tutaj jakościowo też się przecież poprawiło. Wcześniej to był zlepek mało wyrazistych postaci, dziś każdy jest jakiś. Największą ewolucję w serialu przeszedł Mick Rory, który obecnie jest chyba najbardziej lubianą przez widzów postacią. No ale on niejako też jest w pewnym sensie tym „złym” (co wyszło doskonale w sytuacji, gdy dzięki specjalnemu urządzeniu musiał „odzyskać” króla Artura i rycerzy okrągłego stołu). Jego bezkompromisowe podejście do każdej sytuacji oraz czarny humor są ozdobą niemal każdego odcinka. Sam Dominik Purcell pokazuje przy okazji, że w końcu odnalazł się w tym serialu. Oczywiście aktorem nigdy wielkim nie był, ale ten potencjał, który w nim drzemie, w końcu jest dobrze wykorzystywany.

Oczywiście można też narzekać na to, że fabuła często ma dziury, że czasem brakuje w serialu logiki, a głupoty i głupotki potrafią porazić ludzką inteligencję. I owszem, sezon wcześniej oglądanie LoT naprawdę bolało. Twórcom udało się jednak zamienić tę największą z wad serialu w zaletę, dzięki czemu dziś Legendy ogląda się z niekłamaną przyjemnością. Bo i humor (choć nie jest najwyższych lotów) potrafi naprawdę rozbawić, a i same historie (nie czarujmy się – też nie są szczególnie wyjątkowe) już nie odpychają. Dzięki temu Legends of Tomorrow to obecnie najprzyjemniejszy serial z całego Arrowverse, który – co ważne – nie obniża swojego poziomu. A że nie jest on szczególnie wygórowany, to inna sprawa. Ważne, że dla widza serial stał się po prostu dobrą rozrywką, przy której nie musi za wiele się zastanawiać.

Sezony

Sezon 1

Sezon 2

Sezon 3

Sezon 4

Sezon 5

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV