Repertuar kin Nowość Program TV

 

Ocena recenzenta:
7/10

LEGO Iniemamocni: I nie ma mocy – recenzja gry

Jakie gry z serii LEGO są, każdy wie. Czas najwyższy na rewolucję, bo LEGO Iniemamocni nie jest niczym odkrywczym.

Prawdą jest, że gry z serii LEGO są tak samo wciągające, jak epizodyczne produkcje Telltale Games. Prawdą jest także, że każda kolejna gra i tego, i tamtego developera nie różni się zbytnio od poprzednich. Faktem jest też, że obie formuły potrzebują solidnego kopa i odświeżenia. LEGO Iniemamocni jest tego doskonałym przykładem.

Ocena końcowa

7/10

Grafika

7/10

Rozgrywka

6/10

Zaczynamy od „dwójki”

Zapowiedzi LEGO Iniemamocni to przede wszystkim mocne nastawienia graczy, w szczególności tych najmłodszych, na fabułę 2. części filmu. Ku mojemu zaskoczeniu, gra nie prowadzi nas chronologicznie od wydarzeń z pierwszej części po scenariusz drugiego filmu. Jest wręcz odwrotnie. Zaczynamy od dwójki, żeby skończyć na jedynce. Zatem po co iść do kina na film, który w Polsce będzie wyświetlany w lipcu, skoro gra nam już większość fabuły przedstawiła? Nie wiem. Gdzieś w połowie rozgrywki przeżywamy twist, który kupy się nie trzyma kończy się bowiem wątek Iniemamocnych 2 i zaczyna się ten z Iniemamocnych.

To, co dzieje się dalej, żadną tajemnicą nie jest, bo chyba każdy zainteresowany miał styczność z filmem, który na rynku dostępny jest od 2004 roku.

Rozgrywka sztampowa

Rozgrywka w grze w żaden sposób nie jest rewolucyjna. Jest sztampą, z którą mamy do czynienia w niemal każdej produkcji Tt Games, z jaką się zetknąłem. Kilka postaci podstawowych to główni bohaterowie: Helen i Bob, Wiola, Maks i najmłodszy Jack-Jack oraz Mrożon stanowią trzon rozgrywki, a dzięki ich umiejętnościom specjalnym przemknięcie przez fabułę nie będzie stanowiło żadnego wyzwania.

Pozostałe postacie, których łącznie jest ponad 110, odblokowujemy, przechodząc wątek fabularny, zbierając wszystkie minizestawy w poziomach oraz maskując, co się da. W tym również wykonując wyzwania poza fabułą, w mieście rodziny Parrów.

Grafika

7/10

Formuła rozgrywki jest doskonale znana i niezmienna od lat. Trzeba umiejętnie wykorzystywać specjalne moce bohaterów zależne od aktualnych potrzeb. Jeśli trzeba ugasić ogień, proszę bardzo – Mrożon wkracza do akcji. Innym razem trzeba przenieść ciężki kawał gruzu. Kto pomoże? Oczywiście siłacz w wydaniu pana Iniemamocnego. Z kolei jeśli nasze poczynania śledzi wścibskie oko Wielkiego Brata, to przełączamy się Wiolę, która potrafi być niewidzialna. I tak dalej.

Wątek fabularny wystarczy Wam na jeden wieczór. W kooperacji lokalnej, bo oczywiście takową wspiera LEGO Iniemamocni, zabawa jest ciekawsza, ale dla kogoś, komu nie obce są tytuły z serii LEGO, to żmudna i nudna robota.

Dobra dla najmłodszych

Z punktu widzenia dorosłego gracza LEGO Iniemamocni nie ma w sobie niczego, czego nie miały poprzednie tytuły tego studia. Jednak spoglądając, jaką radość produkcja sprawia dziecku, trudno tego nie zauważyć, że to właśnie najmłodsi są odbiorcami docelowymi gry. Zrozumienie treści i zadań, jakie przed nim stawia gra zdecydowanie ułatwia pełna polska lokalizacja, co oczywiście uważam za plus. Zagadki, jakie pojawiają się od czasu do czasu w produkcji, również nie są szczególnie wymagające i kilkuletnie dziecko jest sobie w stanie same z nimi poradzić.

Rozgrywka

6/10

LEGO Iniemamocni nie ma szczególnie wielu wad. To produkcja całkiem udana i zgrabnie przygotowana, której oprawa graficzna również trzyma poziom. Tytuł jednak wyczerpuje formułę, która od lat prosi się o porządne przemodelowanie. Gra w żaden sposób nie jest rewolucyjna.  Nie ma tam żadnych nowości, które wymagają osobnego podkreślenia. To solidna produkcja, w którą można zainwestować, ale chyba jednak dopiero po obejrzeniu filmu Iniemamocni 2.

PLUSY:
+ ładna oprawa graficzna;
+ dosyć długa (ponad 8h na fabułę);
+ przystępna dla młodego gracza;
+ kanapowa kooperacja;
+ polska lokalizacja.

MINUSY:
– starszemu graczowi szybko się nudzi;
– stara, zużyta formuła rozgrywki;
– niezrozumiała konstrukcja fabularna.

 

Źródło: fot. Cenega
 

 

Poznaj recenzenta

Michał Czubak
Z wykształcenia dziennikarz. Publikował w prasie i telewizji m.in. w Polska The Times i Głos Wielkopolski. Ostatnio w TV Wielkopolska. W przeszłości współpracownik Radia Merkury (obecnie Radio Poznań). Wieloletni stały współpracownik naEKRANIE.pl. Zawodowo i prywatnie zakorzeniony w Wielkopolsce. Gram bo lubię. Piszę, bo mam taką możliwość.

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
spoilery
-

Penis Batmana robi szum wokół nowego…

W komiksie Batman: Damned tytułowy heros rozebrał się jak do rosołu - oczom czytelników ukazał…

Norbert Zaskórski
-

Powrót do przeszłości: Zobacz zdjęcia z…

W czerwcu minęło 31 lat od premiery klasyka kina akcji z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli…

Piotr Piskozub
-

Avengers 4 – wskazówki na zdjęciu…

Bracia Russo udostępnili zakulisowe zdjęcie z planu Avengers 4, chcąc jednocześnie, by fani patrząc na…

Michalina Reda
-

The Walking Dead – nowe zdjęcia…

Do sieci trafiła garść nowych zdjęć z 9. sezonu The Walking Dead, a także zza…

Piotr Piskozub
-

Kto się boi penisa Batmana? DC…

Okazuje się, że DC postanowiło ocenzurować cyfrową wersję komiksu Batman: Damned, w którym zobaczyliśmy penisa…

Piotr Piskozub
-

Titans – Batman jednak z większą…

Zdjęcia testowe do serialu Titans mogą sugerować, że ekranowy Batman może odegrać w historii większą…

Co o tym sądzisz?