Przeczytaj w weekend

Mroczne materie: sezon 1, odcinek 5 - recenzja

Nowy odcinek Mrocznych materii prezentuje bardzo dobry poziom poprzedników. Oceniam.

Ocena recenzenta:
8/10

Nowy odcinek Mrocznych materii prezentuje bardzo dobry poziom poprzedników. Oceniam.

Norbert Zaskórski
Norbert Zaskórski
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

W nowym odcinku Mrocznych materii Lyra i Gipcjanie wędrują przez Północ, aby jak najszybciej dotrzeć do stacji, w której Grobuchy przetrzymują porwane dzieci. Jednak w czasie wyprawy aletheiometr informuje naszą bohaterkę, że w pewnej wiosce jest duch, który dręczy tamtejszych mieszkańców. Dziewczyna postanawia odłączyć się na chwilę od grupy i wyrusza z Iorekiem, aby zbadać ten trop. W międzyczasie poznajemy wątek Willa, chłopca, który jest synem Johna Parry'ego.

Nowy wątek wprowadzony przez twórców dotyczący Willa jest naprawdę dobry. Twórcy starali się w tym odcinku ukazać silną osobowość tego bohatera i w pełni im się to udało. Dobrze zagłębiono się w jego rozterki, dając w tle wątek ojca, aspekt dotyczący chorej psychicznie matki oraz sprawę Lorda Boreala. Te wszystkie elementy złożyły się na obraz silnego, ale zagubionego chłopca. Scenarzyści nie starali się epatować wprost jego historią, ale zmyślnie podkładali kolejne tropy jego osobowości. Młody Amir Wilson robi z Willa bardzo niejednowymiarową postać z dobrą charyzmą, jednak przy tym, gdy trzeba być bardziej emocjonalnym na ekranie, to w pełni się z tego zadania wywiązuje. Za to należą mu się słowa uznania. Jestem ciekaw dalszej części jego historii.

Obok tego nadal świetnie rozwijany jest wątek Lyry. Dafne Keen po raz kolejny pokazała się na ekranie z tej bardziej zadziornej, nielubiącej sprzeciwu strony. I to wszystko zadziałało bardzo dobrze. Z odcinka na odcinek młoda aktorka potwierdza, że była najlepszym wyborem do tej roli i udowadnia to po raz kolejny w tym epizodzie. Mimo całego twardego charakteru i siły, jaką ukazuje Keen w swojej bohaterce w tym odcinku, to jej ból działa najbardziej na emocje odbiorcy. Chodzi mi tutaj oczywiście o scenę utraty Billy'ego Costy, bardzo mocną i wzruszająca, gdzie Keen pokazuje świetnie swoje liryczne oblicze. Do tego sekwencja pogrzebu, gdy wszyscy śpiewają nad stosem młodego chłopca potrafi wycisnąć łzy nawet z najbardziej twardego odbiorcy.

Bardzo dobrze rozwijana jest na ekranie również relacja Lyry z Iorekiem i Lee, co widać dokładnie w tym odcinku. Doskonale oglądało mi się kolejne dyskusje między główną bohaterką a jej nowymi sprzymierzeńcami. To są naprawdę dobrze dialogowo rozegrane sceny, choćby ta, w której Lyra rozmawia z Iorekiem na temat jego przeszłości. Wszystko pasuje idealnie w tych sekwencjach zarówno pod względem emocjonalnym, jak i budowania więzi. Świetnie twórcy postawili również grunt pod kolejny odcinek w finale tego epizodu, gdy Lyra dostała się do bazy, w której Grobuchy przetrzymują porwane dzieci. Jestem naprawdę ciekaw, jak rozwinie się ten wątek, ponieważ scenarzyści potrafili zaostrzyć mój apetyt. Oby tak dalej, ponieważ do tej pory pod względem prowadzenia narracji Mroczne materie to jeden z najlepszych seriali, jakie ostatnio widziałem.

Nowy odcinek serialu trzyma poziom poprzedników, świetnie rozwija nowe i znane już widzom wątki, ale również kładzie interesujące podwaliny pod dalszą historię. Jak najbardziej polecam. 

Źródło: zdjęcie główne: HBO/BBC

Mroczne materie

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV