Opowieść podręcznej: sezon 3, odcinek 12 - recenzja

Trudno w to uwierzyć, ale serial Opowieść podręcznej złapał wiatr w żagle i przerodził się w całkiem interesujący thriller. Wystarczyło zintensyfikować akcję i poświęcić nieco więcej czasu pozostałym bohaterom produkcji.

Ocena recenzenta:
7/10

Trudno w to uwierzyć, ale serial Opowieść podręcznej złapał wiatr w żagle i przerodził się w całkiem interesujący thriller. Wystarczyło zintensyfikować akcję i poświęcić nieco więcej czasu pozostałym bohaterom produkcji.

June oczywiście wciąż jest obecna na pierwszym planie. To wokół jej awanturniczego planu toczy się cała akcja. Jeszcze w poprzednim odcinku wywiezienie dzieci z Gileadu wydawało się nie do zrealizowania. Teraz okazuje się, że sprawa jest do załatwienia i nie trzeba budować fabuły na podstawie kuriozalnych pomysłów. Dzięki wpływom Josepha Lawrence’a wszystko jest możliwe. Oczywiście cała intryga jest grubymi nićmi szyta i w naszej rzeczywistości byłaby nie do pomyślenia, jednak przymknijmy na to oko i delektujmy się wartką akcją, która wreszcie zagościła w Opowieści podręcznej.

June ewidentnie ma dobrą passę. To miła odmiana po wszystkich cierpieniach i niedogodnościach, których doświadczała dotychczas. Bohaterka stała się szychą rozdającą karty i taka postawa bardzo jej pasuje. Warto zwrócić uwagę na to, jak w przeciągu ostatnich epizodów zmieniła się gra aktorska Elisabeth Moss. Artystka ma świetną mimikę twarzy, co twórcy Opowieści podręcznej skwapliwie wykorzystywali od pierwszych odcinków. Te ciągnące się zbliżenia, te powolne najazdy kamery – wszystko to, by Moss mogła wyrazić emocje swojej postaci za pomocą oblicza. Teraz gdy June jest na topie, gra aktorska wykonawczyni również się zmieniła. Można odnieść wrażenie, że Elisabeth Moss niezasłużenie zebrała wiele słów krytyki za odcinki, gdzie praktycznie nic się nie działo, a akcja koncentrowała się jedynie na jej twarzy. W scenach, gdy bohaterka krzyczy na panią Lawrence, czy dyryguje Martami w sklepie, widać jak imponujący warsztat ma ta aktorka.

Również świetnie ze swoich obowiązków wywiązują się Joseph Fiennes i Yvonne Strahovski w scenach toczących się w Kanadzie. Wątek tej pary jest zdecydowanie najmocniejszą stroną bieżącego sezonu. Tak jak przypuszczaliśmy, Serena wmanewrowała męża w sytuację, w jakiej się znalazł. Kierowana instynktem macierzyńskim doprowadziła do zatrzymania małżonka, który będzie sądzony za zbrodnie wojenne. Los Sereny również nie jest kolorowy. Nie dość, że mała Nicole nie reaguje na nią jak na matkę, to jeszcze sama przebywa w izolacji. Role się odwracają i teraz, w zamian June, to Serena Joy staje się cierpiętniczką.

Sytuacja, w której znaleźli się Waterfordowie generuje dziesiątki ciekawych możliwości fabularnych. Paradoksalnie to Serena znajduje się w mniej komfortowej sytuacji niż jej mąż. O Freda Gilead będzie walczył do ostatniej kropli krwi. Może zdarzyć się tak, że Komendant wyjdzie z tej sytuacji cało. Może również pójść na współpracę z Kanadyjczykami, co również zagwarantuje mu nietykalność. Mężczyzna, w odróżnieniu od swojej żony, ma kilka asów w rękawie. Serena odrzucona przez córkę i ludzi, którzy się nią opiekują, jest praktycznie zdana na samą siebie. Jej pozycja negocjacyjna jest nie za ciekawa, zwłaszcza że miała swój udział w zbrodniach wojennych. Los Sereny koresponduje więc z przesłaniem serialu. W świecie rządzonym przez mężczyzn sytuacja kobiet często jest beznadziejna.

Na koniec warto wspomnieć o świetnej scenie pogrzebu pani Lawrence. Serial Opowieść podręcznej przypomniał sobie, jak należy budować atmosferę za pomocą muzyki, zdjęć i scenografii. Ten ponury moment mógłby stanowić wizytówkę serialu. Smutny los Eleanor doskonale dopełnia przygnębiający obraz. Po raz kolejny kobieta staje się ofiarą działań mężczyzny. Ważne jednak, że Joseph zdał sobie wreszcie sprawę z uczynionego zła. Tutaj jednak twórcy poszli nieco na łatwiznę. Smutna mina Josepha już zbyt długo nam towarzyszy. Wystarczająco go poznaliśmy, żeby dowiedzieć się, co trapi jego duszę. Jego niejednoznaczna postawa stała się za bardzo czytelna. Niczym szekspirowski Makbet, czeka na karę za przeszłe zbrodnie. Fakt, że rozumie ich istotę, dodaje mu dodatkowego dramatyzmu, ale należało poświęcić nieco więcej czasu na jego rozbudowę. Zamiast tego twórcy uczynili z niego narzędzie June, co nie do końca przysłużyło się tej postaci.

Finał trzeciej serii niebawem, a w Opowieści podręcznej jest bardziej interesująco niż pod koniec poprzedniego sezonu. Ciekawe, czy twórcy wyciągnęli wnioski z popełnionych błędów, czy raczej realizują wcześniej zamierzony plan. Ważne jednak jest to, że toczące się wydarzenia zmierzają do definitywnej zmiany status quo. Gdyby na początku kolejnej serii produkcja wróciła do znanego nam obrazu, gdzie June ubrana w kostium podręcznej obsługuje państwo Waterfordów, mówilibyśmy o największej porażce formatu.

Opowieść podręcznej

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV