Apple twierdzi, że do monitora dla profesjonalistów potrzebna jest nóżka za kilka tysięcy złotych

Podczas WWDC 2019 zespół Tima Cooka zaprezentował nie tylko nową odsłonę iOS-a dla urządzeń mobilnych. Firma z Cupertino pokazała w końcu odświeżony komputer dla profesjonalistów. A wraz z nim absurdalnie drogi gadżet do nowego monitora.

Podczas WWDC 2019 zespół Tima Cooka zaprezentował nie tylko nową odsłonę iOS-a dla urządzeń mobilnych. Firma z Cupertino pokazała w końcu odświeżony komputer dla profesjonalistów. A wraz z nim absurdalnie drogi gadżet do nowego monitora.

Emil Borzechowski

Emil Borzechowski

Tagi:  Mac Pro 

Apple długo czekało z wypuszczeniem na rynek Maców Pro nowej generacji. Mimo iż miłośnicy jabłuszkowego wzornictwa od miesięcy domagali się wypuszczenia stacji roboczej z nowszymi podzespołami, korporacja pozostawała głucha na te utyskiwania. W tym roku inżynierowie z Cupertino zrealizowali prośbę fanów i wypuścili odświeżoną linię Maców Pro. To sprzęt stworzony m.in. z myślą o osobach odpowiadających za to, aby kolejne odsłony seriali na Netfliksie, Amazon Prime Video czy HBO wyglądały fenomenalnie.

Nic więc dziwnego, że cena Maców Pro może wydawać się wygórowana. Ale nie mam z tym większego problemu, wszak nie jest to sprzęt dla mas, a narzędzie pracy dla profesjonalistów z zasobnym portfelem poszukujących komputera niezawodnego i skrojonego pod konkretne zadania. Cenę uzasadniają porządne podzespoły oraz stabilny ekosystem. Najtańszy model Pro wyceniono na 6 tysięcy dolarów, najdroższe modele – zdolne do jednoczesnego przetwarzania i wyświetlania kilku filmów 8K – mają kosztować kilkadziesiąt tysięcy.

Wraz z serią Mac Pro korporacja pokazała także monitor Pro Display XDR o równie oszałamiającej cenie 5 tysięcy dolarów zdolny do wyświetlania treści w rozdzielczości 6K. Mamy tu do czynienia ze sprzętem z najwyższej półki. XDR świeci z jasnością 1000 nitów oferuje kontrast rzędu 1000000:1, pracuje przy 10-bitowej palecie kolorów, ma szerokie kąty widzenia, system strefowego podświetlenia i przy tym wszystkim wygląda absolutnie fenomenalnie. Marzenie osób zawodowo zajmujących się obróbką wideo.

nullZdjęcie: Apple

Ale dobre wrażenie psuje podstawka, za którą producent każe sobie płacić – bagatela – 999 dolarów. Dziewięćset dziewięćdziesiąt dolarów netto. Co po doliczeniu podatków da nam blisko pięć tysięcy złotych. Apple uważa, że to uczciwa cena za niemalże obowiązkowy dodatek, którego jedyną funkcją jest podtrzymywanie ekranu. Owszem, podstawka pozwala regulować położenia wyświetlacza i przekręcić go do pozycji pionowej, ale te funkcje nie tłumaczą tak absurdalnie wysokiej ceny produktu.

Korporacja daje nam co prawda pewien wybór. Zawsze możemy kupić przejściówkę VESA do montażu na ścianie zamiast nóżki, co pozwoli zaoszczędzić sporą sumkę. Ale wspomniana przejściówka również do tanich nie należy – Apple życzy sobie za nią 200 dolarów. Wydaje mi się, że takie podejście do klienta jest co najmniej wątpliwe moralnie.

W sieci pojawiały się głosy osób stających w obronie korporacji. Uważają oni, że dzięki takiemu niekonwencjonalnemu podejściu każdy może sam zdecydować, czy kupić nóżkę, czy przejściówkę VESA. Takie rozbicie oferty ma być ponoć działaniem proekologicznym, gdyż kupujemy wyłącznie taki system montażu, jakiego potrzebujemy.

Tylko jakoś nie chce mi się wierzyć w to proekologiczne podejście Apple. Po pierwsze zacznijmy od tego, że w innych telewizorach i monitorach otwory montażowe VESA są zintegrowane z obudową. Tu za taki luksus trzeba zapłacić blisko tysiąc złotych. A do tej kwoty musimy doliczyć jeszcze kolejne kilkaset na sam uchwyt. I nie przekonuje mnie tłumaczenie, że mamy tu do czynienia z ciężkim sprzętem, który należy zawiesić na porządnym, drogim osprzęcie. System montażu No-Gap do telewizorów Samsunga jest dwukrotnie tańszy, a musi dźwigać kilkukrotnie cięższy wyświetlacz.

Mam takie dziwne podejrzenie, że korporacja specjalnie nie zaprojektowała zintegrowanych otworów VESA i wywindowała ceny przejściówki oraz podstawki, gdyż zdaje sobie sprawę z tego, że docelowi klienci i tak wpiszą sobie ten dodatkowy wydatek w koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Być może zaklną po drodze, ale i tak kupią to, co Apple chce im wcisnąć. Bo w skali budżetu dużej wytwórni filmowej ten dodatkowy tysiąc bądź dwieście dolarów nie będą zbyt dużym obciążeniem. A że przy okazji Apple sobie na tym zarobi i to sporo...

Rozumiem, dlaczego iPady Pro kosztują tak dużo. Potrafię wytłumaczyć sobie, z jakiego powodu firma życzy sobie za nowe iPhone’y kilka tysięcy złotych. Ale cena nowej nóżki pod monitor od Apple brzmi jak jakiś kiepski żart. Stojak na dwa monitory od Della z regulowanym kątem nachylenia, funkcją pivot oraz systemem dyskretnego zarządzania kablami kosztuje ok. 700 złotych. A przy okazji wygląda całkiem elegancko:

Nóżka od Apple utrzyma tylko jeden monitor i nie ma systemu zarządzania okablowaniem. To po prostu ładna podstawka. Najlepszym komentarzem niech będzie reakcja widowni, w momencie ujawnienia ceny przejściówki oraz podstawki do tego monitora:

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV