Graliśmy w The Surge 2 – krew, pot, łzy i roboty

Mieliśmy okazję zagrać już w The Surge 2. Jak wypada kontynuacja całkiem udanej gry sprzed 2 lat?

Mieliśmy okazję zagrać już w The Surge 2. Jak wypada kontynuacja całkiem udanej gry sprzed 2 lat?

Paweł Krzystyniak

Paweł Krzystyniak

Tagi:  the surge 2 

The Surge to gra z 2017 roku, którą wiele osób określało mianem „Dark Souls z robotami”. Porównanie takie wydaje się na miejscu, głównie z uwagi na równie wymagającą walkę i zbliżoną konstrukcję świata. Produkcja niemieckiego studia Deck 13 oferowała jednak też kilka ciekawych i unikalnych rozwiązań, dzięki którym wyróżniała się na tle konkurencji. Sequel jest więc kolejną okazją do tego, by pokazać, że nie mamy do czynienia z „klonem Soulsów”, a odrębnym dziełem z własną tożsamością.

Przygodę z The Surge 2 zaczynamy od stworzenia bohatera w całkiem rozbudowanym kreatorze. Oferuje on sporo możliwości, dzięki którym możemy dostosować postać do naszych oczekiwań. Chwilę później budzimy się w zniszczonym więzieniu i staramy się wydostać na zewnątrz, powoli odkrywając, co tak naprawdę się dzieje.

Na pierwsze starcia z przeciwnikami nie musimy długo czekać i te błyskawicznie uświadamiają, z jakim typem gry mamy do czynienia. Nawet szeregowi oponenci są w stanie pozbawić nas życia po chwili nieuwagi. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie zbalansowanie uników, ataków oraz parowania ciosów. Całość rozkręca się tu w zawrotnym – po kilku minutach na naszej drodze staje pomniejszy boss, niedługo później zdobywamy egzoszkielet i pierwsze bronie.

Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak dopiero w momencie wyjścia na zewnątrz, gdy świat staje przed nami otworem. Zostaje nam wskazane miejsce, do którego mamy się udać, ale nikt nie narzuca nam żadnej ścieżki i możemy swobodnie eksplorować futurystyczne miasto  - Jericho City. Miejsce akcji The Surge 2 wypada znacznie lepiej niż industrialne budynki z poprzedniczki, przede wszystkim za sprawą różnorodności i oferowanej swobody. Warto jednak pamiętać, że eksplorowanie wszystkiego na własną rękę jest satysfakcjonujące, ale też wiąże się z ogromnym ryzykiem. Nie brak tutaj przeciwników poukrywanych za skrzyniami, ścianami i innymi obiektami – wrogowie atakują nas z zaskoczenia, co często może skończyć się niespodziewanym zgonem.

Sama rozgrywka nie odbiega tutaj od tego, co widzieliśmy już w pierwszym The Surge – przynajmniej na pierwszy rzut oka. W trakcie walki mamy do dyspozycji mocny i słaby atak, a także kilka ruchów, które są dobrze znane wszystkim miłośnikom tego typu gier. Główny bohater może wykonywać uniki, a także blokować i parować wrogie ciosy. Wszytko to zużywa jednak cenną wytrzymałość, która odnawia się z czasem – gdy ta się skończy, to na moment jesteśmy w zasadzie całkowicie bezbronni. Powraca również pasek energii, która ładowana jest jedynie podczas pojedynków i którą możemy wykorzystać np. do korzystania z leczniczych implantów.  

Po kilkudziesięciu minutach można jednak dostrzec pewne istotne różnice. Starcia sprawiają wrażenie bardziej dynamicznych niż wcześniej, szczególnie gdy zdecydujemy się na szybkie, jednoręczne bronie. Odniosłem też wrażenie, że The Surge 2 premiuje agresywne zachowania – były sytuacje, w których szarża na przeciwnika i pójście na żywioł były najskuteczniejszymi taktykami.

W sequelu powraca również całkiem rozbudowane zarządzanie postacią. W toku rozgrywki zdobywamy złom, który możemy przeznaczyć na zwiększanie statystyk (punkty życia, wytrzymałość, energia), a także wykorzystać wraz z innymi materiałami do tworzenia i ulepszania pancerza i broni. Opcji jest naprawdę sporo, a pozyskiwanie części poprzez odcinanie kończyn przeciwników nie nudzi się zbyt szybko...

The Surge 2 zapowiada się na udaną kontynuację, która bierze najlepsze elementy z poprzedniczki i poprawia to, co nie do końca tam zagrało. Świat jest większy i bardziej zróżnicowany, a walka jeszcze bardziej angażująca. Aktualnie największym problemem gry są błędy – pierwszy boss zablokował mi się między dwoma obiektami i całe starcie spędził gdzieś między ścianą i doniczką, nie brakuje też pomniejszych niedoskonałości. Na szczęście są to rzeczy, które można wyeliminować jedną premierową aktualizacją i trzymam kciuki, że tak się stanie i 24 września na rynek trafi solidny tytuł.

Źródło: fot. Focus Home Interactive

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV