Menu

Recenzja książki: Miasteczko kłamców

Ocena recenzenta:6/10

Miasteczko kłamców – recenzja książki

Każde miasteczko ma swoje tajemnice, a mieszkańcy dbają to, by nikt nie odkrył prawdy. Każdy coś ukrywa, ale prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw. Ale czy aby na pewno? Zapraszamy do Miasteczka kłamców.

Miasteczko kłamców to debiutancka powieść Megan Mirandy. Amerykańska pisarka szybko zyskała uznanie czytelników i krytyków, a jej thriller zyskał status bestsellera. Książka opowiada historię Nicolette, która po zaginięciu najlepszej przyjaciółki opuściła rodzinne miasteczko. W Cooley Ridge zostawiła bliskich, ukochanego z liceum i mroczną tajemnicę. Kiedy wydaje jej się, że cały tamten świat ma już za sobą, dostaje tajemniczy list. Kiedy Nico wraca do rodzinnego domu znika kolejna dziewczyna. Tej zagadki nie rozwiąże się póki ta sprzed lat pozostaje w ukryciu.

Miasteczko kłamców to nierówny thriller. O ile sama intryga jest zbudowana nieźle, a opowiedziana historia wciąga, to powieść pełna jest nudnych przestojów i nieciekawych bohaterów. Z każdym kolejnym rozdziałem mnożą się kolejne tajemnice, a brakuje ich wyjaśnienia. Mirandzie udało się jednakże dobrze odwzorować atmosferę małych miasteczek, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą.

Plusem powieści jest zabieg wykorzystany przez Mirandę. Autorka bowiem w opowiadanej historii zastosowała odwrócenie chronologii. Praktycznie całą historię poznajemy od tyłu. Nie dowiadujemy się zbyt wiele na początku, odkrywany w poprzednich dniach wyjaśnienie tylko fragmentu. Takie przedstawianie wydarzeń wymusza na czytelniku uważną lekturę, bo jeżeli książki nie czyta się na bieżąco łatwo można się pogubić w całości.

Miasteczko kłamców - okładka
Źródło: Znak

Najsłabszym elementem powieści są bohaterowie. To zbiorowisko nudnych postaci, o których praktycznie nic nie wiadomo. Poszczególnie bohaterowie mają tajemnice między sobą, ale i przed czytelnikiem. O każdym z nich dostajemy szczątki informacji, które później okazują się kłamstwem, tak że czytelnik nie jest w stanie sympatyzować z żadnym z bohaterów.

Miasteczko kłamców powiela wszystkie klisze i schematy, które znane są z innych powieści tego gatunku. Debiut Mirandy niczym nie zaskakuje i po przeczytaniu szybko umknie z pamięci czytelników. Nie jest to thriller, który przyprawia o szybsze bicie serca albo wywołuje gęsią skórkę. Na próżno szukać w nim elementów budzących grozę czy chociażby odrobinę strachu. W dodatku wiele wątków zostało niedopowiedzianych, a rozwiązanie głównej zagadki jest słabe i niesatysfakcjonujące.

Źródło: fot. Znak
Przejdź do komentarzy (0)
Komentarze