Outlander: sezon 4, odcinek 7 – recenzja

W najnowszym odcinku nastąpił najbardziej szokujący zwrot akcji w historii serialu Outlander. Roger zgolił brodę – nic więcej się nie liczy. Oglądacie na własną odpowiedzialność.

Ocena recenzenta:
7/10

W najnowszym odcinku nastąpił najbardziej szokujący zwrot akcji w historii serialu Outlander. Roger zgolił brodę – nic więcej się nie liczy. Oglądacie na własną odpowiedzialność.

Wiktor Fisz

Wiktor Fisz

Tagi:  starz 
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Tak już zupełnie na serio, najnowszy odcinek Outlander jest niezwykle ważny dla całego serialu, ponieważ następuje w nim swoista zmiana pokoleniowa, jeśli chodzi o głównych bohaterów. Nie uświadczymy tym razem Jamiego i Claire. Główni bohaterowie nie pojawiają się nawet na sekundę (choć dużo się o nich mówi). Na pierwszym planie brylują natomiast Brianna i Roger – dwoje młodych ludzi, którzy wkraczają do króliczej nory i odkrywają nieznany im świat.

Młodzi bohaterowie z XX wieku rozpoczynają wielką przygodę. Już na wstępie opowieść rzuca ich na głęboką wodę. Brianna w Lallybroch trafia na Laoghaire – niezrównoważoną kobietę, która wciąż czuje się skrzywdzona przez Jamiego i Claire. Roger natomiast dostaje się na statek Stephena Bonneta – pirata, którego poznaliśmy w pierwszym odcinku czwartego sezonu. O ile po jego debiucie w serialu można było mieć wątpliwości, czy jest on rzeczywiście aż tak niegodziwy, na jakiego pozuje, to teraz wszystko jest jasne – mamy tu do czynienia z klasycznym arcyłotrem. Manipulator, nikczemnik, morderca. Po bezlitosnym zabójstwie dziecka nie ma już dla niego ratunku – postać ta wcześniej czy później skończy na ostrzu klingi jednego z protagonistów.

Zanim to jednak nastąpi, Bonnet nie raz i nie dwa zagra na nerwach głównych bohaterów. Roger poczuł już na własnej skórze niegodziwość pirata, a to przecież dopiero początek ich znajomości. Czy panów połączy relacja tożsama z ponurą więzią Frasera i Randalla? Oczywiście nie życzymy tego Rogerowi, ale z drugiej strony chcielibyśmy zobaczyć bardziej mroczne wątki w Outlanderze. Jak na razie bowiem młodzi bohaterowie radzą sobie zaskakująco dobrze w XVIII-wiecznej rzeczywistości. Oboje bardzo szybko odnajdują się w świecie tak odmiennym od tego, co znają na co dzień. Z pewnością nieźle się przygotowali do swojej wyprawy, ale ich zaradność imponuje. Twórcy zdecydowanie woleli wrzucić Rogera i Brianne od razu w wir wydarzeń, niż skupiać się na ich pierwszych krokach w przeszłości.

Czwarty sezon zafundował nam już kilka zaskoczeń, jeśli chodzi o powroty postaci, które Jamie i Claire zostawili już za sobą. Tym razem mamy przyjemność (bądź nieprzyjemność) spotkać Laoghairę, Iana Murraya oraz – ku uciesze fanów serialu –  Franka Randalla. Tobias Menzies powraca do serialu w swojej mniej demonicznej wersji. W retrospekcjach obserwujemy jego relację z córką. Kochający ojciec, ciepły człowiek, stał się ofiarą miłości, która połączyła jego żonę z innym mężczyzną. Frank, próbując desperacko ratować małżeństwo, tylko się pogrążał. Gdy wreszcie zdecydował się wyzwolić z tej toksycznej sytuacji, spotkał się z niezrozumieniem swojej córki, która to jego obwiniła za rozpad rodziny. Z czasem jednak Brianna zrozumiała, że to jej ojciec był prawdziwym bohaterem i że to on, jak nikt inny, zasługuje na wielki szacunek.

Relacja Franka z Brianną zostaje zestawiona z obecnymi wydarzeniami. Bohaterka wyrusza na poszukiwania swoich rodziców. Jak jednak zachowa się w stosunku do Jamiego – mężczyzny, dla którego matka opuściła jej tatę? Czy pokocha swojego biologicznego ojca prawdziwym, głębokim uczuciem? Również rola Rogera wydaje się tutaj bardzo interesująca. Czy będzie on jedynie dopełnieniem wątku Fraserów, czy jednak stanie się pełnoprawnym protagonistą? Zanim czwórka bohaterów trafi na siebie, z pewnością trochę czasu minie. W międzyczasie czeka nas wiele przygód, bo przecież Roger musi uporać się z Bonnetem, a Brianna przeżyć podróż do Ameryki. Również Jamie i Claire mają ręce pełne roboty, także odpowiedzi na newralgiczne pytania padną zapewne dopiero za jakiś czas.

Czy młodzi bohaterowie mają szansę zastąpić Jamiego i Claire? Czy istnieje możliwość, że opowieść skupi się na nowych postaciach, zamiast już na lekko podstarzałych Fraserach? Byłby to z pewnością ciekawy zabieg, ale nie oszukujmy się – trudno byłoby sobie wyobrazić Outlandera bez rudej czupryny Jamiego czy wyciągniętej szyi Claire. I nawet ogolony Roger MacKenzie nie jest w stanie tego zmienić.

Źródło: zdjęcie główne: Starz

Outlander

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV