Pani Fletcher: sezon 1, odcinek 4 - recenzja

Nowy odcinek Pani Fletcher nie tylko trzyma poziom poprzednich, ale też dotyka kolejnych ważnych kwestii przy użyciu ciekawych motywów.

Ocena recenzenta:
7/10

Nowy odcinek Pani Fletcher nie tylko trzyma poziom poprzednich, ale też dotyka kolejnych ważnych kwestii przy użyciu ciekawych motywów.

Michał Kujawiński

Michał Kujawiński

Tagi:  pani fletcher 

Pani Fletcher w czwartym odcinku koncentruje się na wspólnym weekendzie Brendana ze swoim ojcem oraz na pogrzebie Roya i wydarzeniach, które miały miejsce zaraz po ceremonii. Choćby z tego powodu w nowym odcinku było nieco mniej komedii oraz ironii, a więcej poważnych tematów.

Jednym z nich jest choćby przyjazd ojca ze swoją nową rodziną do Brendana, kiedy ten obiecywał mu wspólne spędzenie czasu. Raczej po twarzy i gestach młodego bohatera przyjdzie nam odbierać całe to zdarzenie lub poprzez wybrzmiewające w jednej ze scen stwierdzenie, że drugi syn jest bardziej kochany. Tak jak wcześniej nie byłem specjalnie przekonany do prowadzenia wątku Brendana, tak teraz widzę w tym szansę na ciekawe rozwinięcie jego dalszych losów.

Eve Fletcher z kolei dalej trwa w swoim trudnym do zdefiniowania stanie emocjonalnym, który zostaje wzmocniony przez twórców dość dosadną wizją bohaterki, a raczej jej seksualnym wyobrażeniem o tym, co mogłoby być dla niej intrygujące. Ten motyw nie do końca odnajduje swoje rozwinięcie, choć można pokusić się o stwierdzenie, że dzieje się to podczas scen pogrzebu. Nie było zatem zbyt wielu okazji do żartów, a szkoda, bo wcześniej ten humor przełamywał pewne kwestie, a tutaj jednak twórcy połączyli zbyt wiele składników. Ostatecznie nie było wiadomo, który z nich smakować w pierwszej kolejności.

Ważne było również pokazanie innych kobiet oraz ich sposobów na radzenie sobie z pewną stagnacją. Powoli Pani Fletcher zaczyna jawić się jako serial o wymiarze wręcz terapeutycznym, sposób pokazywania przez twórców pewnych kobiecych problemów mógłby stanowić pewnego rodzaju wskazówkę lub uzmysłowienie, że wiele matek na różne sposoby borykało się z samotnością po wyjeździe dzieci na studia.

Taka strona tego serialu jest bardzo interesująca i zdecydowanie lepiej wypada, gdy pewne rzeczy przełamywane są humorem lub bardzo odważnymi scenami. Tego typu momenty ustąpiły niestety miejsca na razie mniej ciekawemu wątkowi Curtisa i Margo. Wciąż jednak mimo krótkiego metrażu, produkcja HBO dostarcza wielu interesujących rzeczy.

Źródło: zdjęcie główne: HBO

Pani Fletcher

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV