Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
6/10

Wolverine. Tom 3 – recenzja

Trzeci tom Wolverine'a ze scenariuszem Jasona Aarona może poszczycić się najlepszą z dotychczasowych okładek. Co z tego, skoro właśnie w tej odsłonie seria zalicza wyraźny spadek formy.

Wracając do okładki. Logan nie występuje tu solo, tylko ponownie, tak jak w przypadku poprzedniego tomu, będąc w wyraźnych opałach. Widzimy go zawieszonego bezwładnie w powietrzu, a zaraz za nim czworo prawdopodobnie zafrasowanych X-Menów, próbujących coś zaradzić na stan naszego bohatera. Prawdopodobnie – ponieważ z wyniosłej postawy mutantów trudno cokolwiek wnioskować. Czy rzeczywiście się tym przejmują? A może coś przeskrobali, działając jak to oni w słusznej wierze i raczej utrzymują w tym stanie Logana tylko dlatego, że mógłby ich z czegoś rozliczyć? Słowem, okładka Jae Lee intryguje i niechybnie zachęca do sprawdzenia, co tym razem przydarzyło się naszemu bohaterowi.

Trzeba przyznać, iż w trzecim tomie Wolverine jest rzeczywiście w srogich opałach. Jak dobrze wiemy, Jason Aaron nie zna litości dla swojego bohatera i postanawia przeczołgać go przez prawdziwe piekło. I to uwaga – dosłownie. Tak jest. Logan w niniejszym tomie zalicza wizytę w Piekle, zalicza także koszmarną wizytę w odmętach własnej podświadomości i na dodatek wpada w pułapkę czasu, z której wyjście prowadzi do kolejnej pułapki, a z niej do jeszcze jednej i tak prawie bez końca. Po prostu dzieje się. Momentami można odnieść wrażenie, że aż zbyt wiele.

Pierwsza historia na pewno zaskakuje. Prologiem, narratorem i niepewnością co do realności wydarzeń. Narratorem jest tu bowiem Peter Parker, który wraz z Loganem znalazł się nagle w bardzo ale to bardzo odległej przeszłości i próbuje przetrwać w nieprzyjaznym świecie, mając na dodatek świadomość nadchodzącej katastrofy. Logan robi tu za buca, Spider-Man za brata-łatę. Razem, a w zasadzie oddzielnie, długo usiłują dociec co się wokół z nich dzieje i dlaczego los rzuca ich po różnych planach czasowych. Opowieść do pewnego momentu jest intrygująca, ale i narracyjnie chaotyczna, przez co nie do końca się w nią angażujemy. Odnosi się wrażenie nadmiaru atrakcji (gościnie moc Phoenix), na szczęście końcówka, a w szczególności dwie ostatnie, znakomicie zakomponowane plansze pozostawiają po sobie pozytywne wrażenie. Oraz wnioski – Logan to wcale nie taki buc, na jakiego zazwyczaj pozuje.

Ten zapewne dla wielu czytelników oczywisty wniosek jest bardzo istotny w odniesieniu do drugiej historii w albumie. To długa opowieść, której zresztą finału nie dostajemy, złożona z kilku etapów, w których Wolverine przechodzi rodzaj własnej drogi krzyżowej. Przez większość czasu jest marionetką w rękach tajemniczych sił, a kiedy wydaje się, że już wykaraskał się z opałów, przychodzą dla niego jeszcze gorsze czasy. I ponownie, czytając tę długaśną, w zamierzeniu niewątpliwie ambitną historię, ma się wrażenie nadmiaru atrakcji.

Ambicja to w tym przypadku słowo klucz. Wydaje się, że w dwóch poprzednich albumach Aaron testował różne formuły na rozwój postaci Logana, szukając tej najlepszej, która odpowiadałaby charakterowi bohatera. Dobrze wiemy, że prosty z pozoru Wolverine, to w zasadzie dosyć skomplikowana osobowość i chyba tak to właśnie zaplanował, na tym skupił się Aaron. Chcąc powiedzieć całą prawdę o najpopularniejszym z mutantów, chcąc wydobyć esencję postaci, stworzył w zamierzeniu symboliczną, ambitną historię. I cóż – taka formuła nie do końca się sprawdziła.

Czego tu nie ma… Wspomnieliśmy o Piekle. No tak, skoro Piekło, to muszą być w nim ci, których Logan do niego posłał, a zatem łatwo nie będzie. Piekło to jednak nie wszystko. W tym czasie na Ziemi Wolverine również jest jak najbardziej obecny, tyle że w roli marionetki w rękach tajemniczej organizacji. Więcej mamy w tym tomie pozostałych X-Menów – bo przecież aby uporać się z kłopotami, które sprowadza na siebie i innych Wolverine, potrzeba reprezentacyjnej gromadki mutantów. A to i tak będzie za mało. Ostatecznie, aby uporać się ze wszystkimi problemami, Logan będzie musiał stoczyć wewnętrzną walkę z sobą samym, z własnymi demonami.

Znasz ten komiks?

Oceń:

0,0

Plan był zatem ambitny. Plan jednocześnie zakładał mnóstwo fabularnych atrakcji, co w jakiś naturalny sposób nie skrzyżowało się najlepiej. Znajdziemy tu jeszcze opowieści w opowieściach, przeróżne style graficzne, wszystko po to, by stworzyć wrażenie opowieści ostatecznie podsumowującej pełną udręki drogę bohatera przez życie. Tylko jaka właściwie jest tej opowieści konkluzja? Czy mamy jej szukać w ostatniej historii tego tomu, lżejszej w tonie, pełnej czarnego humoru, w której masa gości czeka bez skutku na jubilata w dniu jego urodzin? Trudno powiedzieć, bo na koniec jesteśmy wyrwani z dotychczasowego kontekstu, pozostając bez ważnych odpowiedzi, trochę z mętlikiem w głowie i pytaniem, po co to wszystko było, skoro dobrze wiemy, że Wolverine chadza własnymi ścieżkami.

Podsumowując – odczuwalny jest kryzys serii. Aaron szukał, szukał i gdy się wydawało, że znalazł właściwy ton opowieści, nagle formuła jakby się wyczerpała. To nadal jest porządne pisarstwo, ale zabrakło błysku. Albo – i tego boję się najbardziej, ktoś kazał scenarzyście trochę przystopować i zamiast na poszukiwaniach i eksperymentach, skupić się na rzeczach istotnych – oraz być może – na terminach. Jaka jest prawda, przekonamy się w kolejnym tomie. Mimo wszystko Jason Aaron zapracował sobie u czytelników na duży kredyt zaufania i może dalej będzie już lepiej.

Źródło: fot. Egmont

Poznaj recenzenta

Tomasz Miecznikowski
Zakochany w sztuce komiksowej od prawie czterdziestu lat. Wielbi geniusz Alana Moore’a, uwielbia powieści Stephena Kinga. Nałogowo wchłania seriale - dwa ulubione to „The Wire” i „Breaking Bad”. Oprócz komiksowych recenzji dla naekranie.pl, pisze o czym się tylko da dla dzikabanda.pl. Czasami można poczytać jego teksty także w „Nowej Fantastyce”.

Najlepsze z 24h

Adam Siennica
-

Epickie widowisko Netflixa. Zwiastun filmu Król…

Król wyjęty spod prawa to nowa oryginalna superprodukcja Netflixa opowiadająca o królu Szkocji walczącym z…

Piotr Piskozub
-

Seksistowskie okładki komiksów? Artystka je przerobiła,…

Hinduska artystka postanowiła sparodiować okładki komiksów, przedstawiając w swoich pracach mężczyzn w pozach zazwyczaj przypisywanych…

Paweł Krzystyniak
-

Polska konkurencja dla serii Battlefield? Zobacz…

Materiał, który trafił do sieci z okazji targów Gamescom 2018 pozwala zapoznać się z tym,…

Norbert Zaskórski
-

Nowości na wrzesień w HBO. Pełna…

We wrześniu na antenach HBO, HBO 2 i HBO 3 wyemitowanych zostanie wiele ciekawych tytułów…

Michalina Reda
-

Insatiable: sezon 1 – recenzja

Insatiable to nowy serial Netflixa, który jeszcze przed premierą wywoływał duże kontrowersje. Czy warto obejrzeć?…

Ocena recenzenta:
5
Piotr Piskozub
-

Thanos zabity przez Kapitan Marvel. Avengers…

W sieci pojawił się fanowski plakat do filmu Avengers 4, na którym Thanos zostaje zabity…

Co o tym sądzisz?