Lucyfer (2016-2019)

Lucifer

Lucyfer

Lucyfer to ekranizacja serii komiksowej pod tym samym tytułem, publikowanej przez Vertigo. Jej scenarzystą jest Mike Carey, a twórcą tytułowej postaci – Neil Gaiman. Historia rozpoczyna się od tego, jak Lucyfer porzuca władanie piekłem i przenosi się do Los Angeles, by pomóc policji w łapaniu kryminalistów.

Trailery i materiały wideo

Lucifer - zwiastun

Najnowsza recenzja redakcji

Przez długi czas pozostawał niesmak po poprzednim, trzecim sezonie serialu Lucyfer. FOX, nie wiedzieć czemu, zdecydował się diabelnie wydłużyć sezon do 22 odcinków, nie mając na to zupełnie pomysłu. Dostaliśmy więc mnóstwo nędznej jakości odcinków, przy których zaledwie kilka dawało radę sprostać oczekiwaniom fanów. Świadomie czy nie, stacja zabiła serial i decyzja o kasacji była wręcz oczywista. Ale na salony wjechał, cały na czerwono, Netflix, który wziął niesfornego Lucyfera pod swoje skrzydła. Naturalne były przy tym obawy, że mimo – wydawałoby się, trafienia w dobre ręce, serial może nadal pikować fabularnie w dół w jeszcze bardziej groteskowy sposób niż sezon wcześniej. Netflix w końcu ma dryg do seriali; problem w tym, że nie do wszystkich i niektóre nowości jawią się jako kompletne potworki. Całe szczęście, że w przypadku Lucyfera tak się nie stało. Streamingowy gigant postanowił wyciągnąć to co najlepsze z dotychczasowych trzech serii, czyli przede wszystkim lekkość opowiadania całej historii, dodając przy tym sporo od siebie. Przede wszystkim nikt nie miał problemu, by zrobić to, czego unikał FOX – postawić na rozwój postaci wraz z wydarzeniami. Pamiętamy przecież doskonale o tym, że przez te trzy sezony różnic w zachowaniu głównego bohatera między pierwszym a trzecim sezonem praktycznie nie uświadczyliśmy. Pani detektyw przez ten czas była płaska jak deska surfingowa, detektyw Dupa prostolinijny jak Hodor z Gry o tron, a Amenadiel naiwny jak dziecko. Pewien wyjątek w tym mało diabelskim kociołku stanowiła Maze, której każde pojawienie się na ekranie w trzecim sezonie od razu podnosiło jakość odcinka. Mało tego, można było odnieść wrażenie, że tylko dzięki niej ten serial trzyma jako taki poziom. Na szczęście możemy o tym teraz zapomnieć.

Najnowszy sezon nie był bynajmniej resetem całej serii, choć w pewnym sensie można go również tak traktować. Scenarzyści w końcu umiejętnie pociągnęli wątki z poprzedniego sezonu, pięknie je rozwijając. Owszem, na początku zdarzały się błędy – zwłaszcza montażowe (złe cięcia, gasnące nagle światło itd.), ale z każdym odcinkiem serial się rozwijał. Co prawda nie zrezygnowano ze spraw tygodnia, ale teraz jak nigdy służyły one podkreśleniu pewnych cech (i wad) głównych bohaterów (tak, nie tylko Lucyfera!) i rozwojowi głównych wątków tego sezonu. A tych – jak na 10 odcinków, było całkiem sporo. Od prób poradzenia sobie z diabelskim wcieleniem Lucyfera, poprzez pojawienie się frywolnej Ewy, przez wątek rasistowski (bardzo udany zresztą), po narodziny nefilima (choć tu ta nazwa nie padła ani razu) i finałową batalię z demonami. W tym kotle twórcy nie unikali zabawnych one-linerów, easter eggów czy nawiązywania do innych produkcji (kwestia „Teenage mutant ninja angel baby” bawi mnie do teraz). Czasem zdarzało im się trollować swoich widzów, dając im do zrozumienia przez większą część epizodu, że jego fabuła jest durna, niczym w wielu odcinkach poprzedniego sezonu, by po jakimś czasie dawać nam prostego, mało skomplikowanego kopa zmieniającego całkowicie naszą perspektywę.

Najważniejszy był oczywiście Lucyfer. Niby nadal był takim samym, zapatrzonym w siebie narcyzem, do którego nie docierały żadne racjonalne argumenty, ale z każdą kolejną odsłoną zachodziły w nim spore zmiany. Większe skupienie się na psychologii postaci to coś, czego temu serialowi mocno brakowało, a co w końcu udało się w skondensowany sposób pokazać, czy to w dosłowny sposób, czy stosując musicalowe przenośnie. Zresztą otwarcie pierwszego odcinka od razu wskazywało na to, że ten Lucyfer będzie zupełnie inny, niż go zapamiętaliśmy. Jasne, nadal nie stroni od alkoholu, narkotyków i ogromnej ilości seksu, ale w końcu jego oblicze diabła nie jest tylko pustym frazesem i wydmuszką. Dzięki temu mieliśmy wreszcie okazję zobaczyć w pełnej okazałości to, jak bardzo jest groźny i niebezpieczny. Twórcy przy tych okazjach zaserwowali nam kilka fajnych scen walk z naprawdę niezłą choreografią, co też było ogromnym plusem. Wreszcie diabeł był prawdziwym diabłem! I trzeba przyznać, że te momenty miały ogromną moc.

Po raz pierwszy mógł się spodobać jeden z głównych wątków, czyli relacje Lucyfera z detektyw Decker. W końcu udało się do tego podejść należycie, co jest zasługą wyciśnięcia zwłaszcza z Lauren German zapewne maksimum jej umiejętności aktorskich. Miejscami nadal jawiła się niczym aktorska tabula rasa, ale takich momentów było zdecydowanie mniej niż kiedyś. Jej „romans” z księdzem, odkupienie win, radzenie sobie z diabelskim wcieleniem Lucyfera były dobrym dodatkiem do rozwoju postaci. Dzięki temu jej relacja z głównym bohaterem była przede wszystkim wiarygodniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Niezmienne dobra pozostała Maze, co jak na demona jest to w pewnym sensie obrazą. Każde jej pojawienie się na ekranie dodawało swoistego uroku, humoru czy, rzadkimi momentami, nutki grozy. Sceny jej krótkiej „przyjaźni” z Danem Espinozą były jednymi z najlepszych w całym serialu. A jeśli już o nim mowa – to nie był ten sam detektyw Dupa, jakiego pamiętamy. Teraz to postać miotająca się między nienawiścią do Lucyfera (co zresztą ma niemal przykre konsekwencje) a ogromnym bólem po stracie Charlotte. To sprawiało, że popełniał sporo prostych i często głupich błędów, które mogły mieć tragiczny skutek. W tym wszystkim wydawało się zbędne wrzucanie wątku romansu pomiędzy nim a Ellą, która swoją drogą niemal przez cały sezon przeżywa załamanie wiary w Boga, co akurat było jednym ze słabszych momentów tego sezonu.

Na koniec zostawiam Amenadiela i Lindę. Ich wątek związany ze spłodzeniem dziecka wydawał się jednym z najgorszych, na jakie wpadli scenarzyści. Ale jak też wspominałem wcześniej, w tym szaleństwie była metoda, która doprowadziła do emocjonującego finału.

No i jest przecież Ewa – postać niczym Helena Trojańska (zdaję sobie sprawę, że to porównanie mocno na wyrost), wprowadzająca w życie niemal wszystkich bohaterów ogromne zamieszanie. Zdecydowanie niejednoznaczna Ewa przez swoją niby naiwność i chęć wiecznej zabawy po liczącym tysiące lat pobycie w niebie doprowadza do wielu trudnych sytuacji, które nie pozostają bez wpływu na dalsze wydarzenia i rozwój bohaterów.

Kończąc, należy stwierdzić jedno – ten sezon miał moc, której nikt rozsądny nie mógł się spodziewać. Skondensowanie fabuły do 10 odcinków przy dobrym scenariuszu, niezłych efektach specjalnych (w końcu!), fajnym rozwinięciu postaci, lepszych zdjęciach i dobrych scenach walk dało nam takiego Lucyfera, jakiego chcieliśmy zobaczyć już od dawna. I błędem byłoby na tym etapie kasować ponownie serial, bo Netflix – z czego mam nadzieję zdają tam sobie sprawę, dostał brzydkie, pokiereszowane kaczątko, które właśnie zaczęło zmieniać się w pięknego, demonicznego łabędzia. Trzeba mu w tym tylko pomóc.

Sezony

Sezon 1

  1. Pilot (25 stycznia 2016)
  2. Lucifer, Stay. Good Devil. (1 lutego 2016)
  3. The Would-Be Prince of Darkness (8 lutego 2016)
  4. Manly Whatnots (15 lutego 2016)
  5. Sweet Kicks (22 lutego 2016)
  6. Favorite Son (29 lutego 2016)
  7. Wingman (7 marca 2016)
  8. Et Tu, Doctor? (14 marca 2016)
  9. A Priest Walks Into a Bar (21 marca 2016)
  10. Pops (28 marca 2016)
  11. St. Lucifer (11 kwietnia 2016)
  12. #TeamLucifer (18 kwietnia 2016)
  13. Take Me Back to Hell (25 kwietnia 2016)

Sezon 2

  1. Everything’s Coming Up Lucifer (19 września 2016)
  2. Liar, Liar, Slutty Dress on Fire (3 października 2016)
  3. Sin-Eater (10 października 2016)
  4. Lady Parts (17 października 2016)
  5. Weaponizer (24 października 2016)
  6. Monster (31 października 2016)
  7. My Little Monkey (7 listopada 2016)
  8. Trip to Stabby Town (14 listopada 2016)
  9. Homewrecker (21 listopada 2016)
  10. Quid Pro Ho (28 listopada 2016)
  11. Stewardess Interruptus (16 stycznia 2017)
  12. Love Handles (23 stycznia 2017)
  13. A Good Day to Die (30 stycznia 2017)
  14. Candy Morningstar (1 maja 2017)
  15. Deceptive Little Parasite (8 maja 2017)
  16. God Johnson (15 maja 2017)
  17. Sympathy for the Goddess (22 maja 2017)
  18. The Good, the Bad and the Crispy (29 maja 2017)

Sezon 3

  1. They’re Back, Aren’t They? (2 października 2017)
  2. The One with the Baby Carrot (9 października 2017)
  3. Mr. and Mrs. Mazikeen Smith (16 października 2017)
  4. What Would Lucifer Do? (23 października 2017)
  5. Welcome Back, Charlotte Richards (30 października 2017)
  6. Vegas with Some Radish (6 listopada 2017)
  7. Off the Record (13 listopada 2017)
  8. Chloe Does Lucifer (20 listopada 2017)
  9. The Sinnerman (4 grudnia 2017)
  10. The Sin Bin (11 grudnia 2017)
  11. City of Angels? (1 stycznia 2018)
  12. All About Her (22 stycznia 2018)
  13. Til Death Do Us Part (29 stycznia 2018)
  14. My Brother’s Keeper (5 lutego 2018)
  15. High School Poppycock (26 lutego 2018)
  16. Infernal Guinea Pig (5 marca 2018)
  17. Let Pinhead Sing! (12 marca 2018)
  18. The Last Heartbreak (19 marca 2018)
  19. Orange is the New Maze (26 marca 2018)
  20. The Angel of San Bernardino (16 kwietnia 2018)
  21. Anything Pierce Can Do I Can Do Better (23 kwietnia 2018)
  22. All Hands on Decker (30 kwietnia 2018)
  23. Quintessential Deckerstar (7 maja 2018)
  24. A Devil of My World (14 maja 2018)

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV