Drugi sezon „Glee” już rozpoczęty, czeka na nas cały nowy sezon rozśpiewanych przygód i miłosnych igraszek Finna, Rachel, Artiego, Quinn i spółki. I choć opis ten pasuje klimatem bardziej do filmu z serii „High School Musical” to na szczęście sama produkcja FOX jest wciąż od niego daleko. „Glee” wraz z premierowym odcinkiem drugiej serii pt. „Auditions” pokazuje, że zeszłoroczny sukces to nie przypadek – było dobrze, nawet bardzo dobrze.
Widzieliśmy zatem to, co w pierwszym sezonie – (dosyć powolny) rozwój fabuły z kilkoma przerywnikami muzycznymi. Historia skupia się na tych samych bohaterach (choć mamy także 4 nowe twarze) i takim samym celu – pokonanie Vocal Adrenaline.
Bez wątpienia najważniejszą nowością jest trenerka futbolu, pani Beist. Oj, prawdziwa z niej bestia, trzeba to przyznać. Sue dostała godną siebie rywalkę. Relacje w trójkącie Beist-Sue-William są doprawdy niesamowite, łzy i ból brzucha ze śmiechu gwarantowane. Zadziwiające. jak twórcom udało się wprowadzić drugi czarny charakter wśród nauczycieli bez przyćmiewania gwiazdy trenerki cheerliderek, pani Sylvester. Jednak udało się i za to duże brawa. Sama Sue powraca z nowymi zabójczymi tekstami i intrygami.
Jedyne czego brakowało w premierowym odcinku tej serii to wielki, hitowy kawałek, jakim było w Pilocie „Don’t Stop Believing”. Owszem, „Billionaire” chłopaków wyszedł całkiem, całkiem, ale to nie było do końca to. Zresztą, może to i lepsze rozwiązanie niż wybieranie jakiegoś bardzo znanego utworu, a potem powtarzanie go w finale. Odgrzewane kotlety mamy już co tydzień w „CSI”, to wystarczy.



naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1969, kończy 56 lat
ur. 1982, kończy 43 lat
ur. 1958, kończy 67 lat
ur. 1978, kończy 47 lat
ur. 1961, kończy 64 lat

