Przeczytaj w weekend

Gwiezdne Wojny - George Lucas miał pomysł na Trylogię Sequeli. Jak mogły wyglądać kontynuacje?

Gwiezdne Wojny doczekały się końca Gwiezdnej Sagi wraz z zakończeniem Trylogii Sequeli. Gdy Disney kupił Lucasfilm od George'a Lucasa, dostał od niego szkic tych filmów. Co w nich miało być?

Gwiezdne Wojny doczekały się końca Gwiezdnej Sagi wraz z zakończeniem Trylogii Sequeli. Gdy Disney kupił Lucasfilm od George'a Lucasa, dostał od niego szkic tych filmów. Co w nich miało być?

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

George Lucas pracował nad Trylogią Sequeli jeszcze przed sprzedażą Gwiezdnych Wojen Disneyowi. Wiemy, że w 2012 roku, gdy dochodziło do transakcji, Lucas miał wszystko rozpisane i trwały prace nad scenariuszami. Wygląda nawet na to, że wyciągnął wnioski z błędów prequeli, ponieważ pracował nad tym ze świetnym scenarzystą Michaelem Arndtem, który został nagrodzony Oscarem za Toy Story 3.  Nawet ustalił powrót z aktorami - Harrisonem Fordem, Markiem Hamillem i Carrie Fisher. Disney i Lucasfilm we władaniu Kathleen Kennedy zdecydowali się jednak nie ekranizować wizji Stwórcy Gwiezdnych Wojen na rzecz własnych oryginalnych pomysłów. Wydaje się, że ta decyzja została podjęta w trakcie prac, ponieważ przy ogłoszeniu, mówiono właśnie o udziale Arndta, a potem ogłoszono zmianę na rzecz J.J. Abramsa i Lawrence'a Kasdana. Jakieś pomysły scenarzysty zostały jednak wykorzystane, ponieważ widnieje on jako współscenarzysta Przebudzenia Mocy.

Pełnego obrazu wizji George'a Lucasa jednak nie znamy, ponieważ nikt otwarcie wszystkich szczegółów nie opublikował. Sam twórca w różnych wywiadach zdradzał drobne detale oraz pojawiały się one w różnych publikacjach, więc przez lata dają nam jakiś obraz, co tak naprawdę planował. Co ciekawe - to też pokazuje, że wbrew pozorom, pomysły Lucasa zostały wykorzystane w Trylogii Sequelu, która trafiła na ekrany. Dowiecie się tego w trakcie czytania artykułu.

Okazuje się, że jeden z najbardziej kontrowersyjnych wątków sequeli był pomysłem samego George'a Lucasa, który został rozpisany jeszcze w 2012 roku. Phil Szostak z Lucasiflmu zdradził swego czasu, że kwestia Luke'a Skywalkera zdradzonego przez jednego z jego uczniów była właśnie tym wątkiem. W wizji Lucasa to też miało mieć wpływ na samowolne zesłanie siebie na wygnanie i przemianę bohater w cyniczną postać. W 2018 roku Christian Alzmann opublikował szkic koncepcyjny, który został zaakceptowany przez samego Lucasa jeszcze przed pracami nad Ostatnim Jedi. W tej wersji miał on odnaleźć w sobie dawny ogień, by wyszkolić nową Jedi. Zauważmy jednak, że to tylko ogólny koncept na przedstawienie Luke'a bez większego kontekstu fabularnego. Trudno więc powiedzieć, czy kwestia pokazana przez Riana Johnsona jest też związana w szczegółach z oryginalną wizją.  Szostak twierdził, że Luke miał być inspirowany pułkownikiem Kurtzem z Czasu Apokalipsy. Co ciekawe, Arndt w jednym z wywiadów wspominał, że jak w 2012 roku pracował nad scenariuszem, miał problem z wstawieniem Luke'a w historię, bo gdy już pojawiał się, tworzyło się wrażenie, że kradnie sceny nowemu pokoleniu. Tak też powstał koncept zepchnięcia Skywalkera znany z części VII.

nullfot. Christian Alzmann

Sama fabuła miała skupiać się na wnukach Anakina Skywalkera mających około 20 lat. Z książki The Art of The Force Awakens dowiadujemy się, że jedną postacią była Kira, samotna, zapalczywa Jedi, która żyje ze zbierania złomu, a drugą był Sam, który lubił używać blastera, a był opisywany jako pirat i ekspert od mórz, który pomoże odnaleźć tajemnice przeszłości. W jakimś stopniu obie postacie stały się pierwowzorem Rey i Finna, aczkolwiek opis Sama sugeruje, że prawdopodobne on nie był wrażliwy na Moc. Nie wiadomo jednak, czyje były to dzieci, ale można wywnioskować, że Hana i Lei.

Natomiast w książce James Cameron's Story of Science Fiction z 2018 roku, która była dodatkiem do programu pod tym samym tytułem, Lucas zdradził, że jego Trylogia Sequeli miała skupić się na naukowym wyjaśnieniu istoty Mocy.

- Kolejne trzy filmy miały wejść w świat mikrobiotyczny. Istnieje taki świat istot, które żyją na innej zasadzie niż my. Nazywam je Whillsami. Whillsowie kontrolują wszechświat. Karmią się Mocą. Gdybym nie sprzedał firmy, nakręciłbym to. Oczywiście wielu fanów nienawidziłoby tego, tak jak Mrocznego Widma, ale przynajmniej cała historia byłaby opowiedziana od początku do końca.

Okazuje się więc, że kluczowym aspektem filmów miał być znienawidzony motyw z Mrocznego Widma związany z midichlorianami, które według niego komunikują się z Whillsami. Natomiast jego zdaniem Whillsowie zasadniczo są właśnie Mocą. Przyznaje, że wówczas przedstawiłby cały koncept, jak doszło do poszczególnych kwestii związanych z Mocą, Jedi i najwyraźniej z całym konfliktem będącym sercem Sagi. Han i Leia również w tej wersji mieli się rozstać, a sam Harrison Ford wspominał w jednym z wywiadów dla magazynu GQ, że Lucas od razu mu powiedział, iż jego postać zginie w pierwszym filmie.

Pojęcie Whillsów pochodzi jeszcze z czasów pracy nad częścią IV w latach 70. Pierwotny koncept przedstawiony studiu filmowemu nosił wówczas tytuł From the Adventures of Luke Starkiller as taken from the Journal of the Whills. Opowiadał również, że chciał pokazać historię z ich perspektywy, ale to ewoluowało w trakcie prac nad Gwiezdnymi Wojnami. Wspomina, że porzucił ten pomysł i zmienił go w Moc.

Według różnych źródeł motorem napędowym opowieści miało być poszukiwanie szczątków Dartha Vadera. W trakcie podróży Kira miała trafić na wrak drugiej Gwiazdy Śmierci, gdzie znalazłaby specjalne urządzenie doprowadzające ją do świętych miejsc Jedi i ostatecznie do nowej świątyni. Bohaterowie mieli dostać się tam Sokołem Millennium, a tam Kira miała wyjść na zewnątrz i popłynąć do miejsca z artefaktem (pokazuje to jeden ze szkiców). W sali tronowej Imperatora Kira miała znaleźć mapę, która ostatecznie doprowadziłaby ją do odnalezienia Luke'a. Wygląda na to, że jest to jeden z wątków zaczerpnięty do filmu Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie

Do tego podobno George Lucas chciał zainspirować się książkami z Expanded Universe. Zaczerpnął jedną postać, którą według ówczesnych plotek miała być kobieta Sith. Jest to Twi'lekanka znana jako Darth Talon, która pochodziła z komiksów lub była nią inspirowana. Powstał nawet szkic koncepcyjny pokazujący wizję na tę postać. Miała ona skorumpować owego ucznia Jedi, który prawdopodobnie był synem Hana i Lei. Postać miała być nazwana Jedi Killer (zabójca JedI). Luke Skywalker miał zginąć dopiero w części IX z właśnie jego ręki.

Szkic koncepcyjny Darth Talon / fot. Lucasfilm

Światło na sytuację nakreślił również Pablo Hidalgo z Lucasfilm Story Group, czyli grupy pilnującej spójności w kanonie Gwiezdnych Wojen, czyli pomiędzy filmami, serialami, książkami, komiksami i grami. Zdradził swego czasu na Twitterze, że oryginalny pomysł Lucasa na część VII to mniej więcej to, co widzieliśmy od połowy Ostatniego Jedi, ponieważ Kira miała o wiele szybciej znaleźć zgryźliwego Luke'a Skywalkera. Takim sposobem Talon oraz postać syna będącego zabójcą Jedi zmienili się w Kylo Rena. Snoke pojawił się już w trakcie prac po odejściu Lucasa, ale wówczas nazywał się Uber.

Gwiezdne Wojny - Trylogia Sequeli według George'a Lucasa. Szkice koncepcyjne:

Niestety, ale do sieci nie trafiły szczegóły nadające kontekst wszystkim informacjom. Nie wiemy więc, jak oryginalnie Gwiezdna Saga miała się zakończyć. Widzimy jednak, że pomimo rezygnacji z adaptowania wizji George'a Lucas twórcy Trylogii Sequeli śmiało czerpali z niej różne pomysły, które ewoluowały w to, co widzieliśmy na ekranach kin. Czy wersja Lucasa byłaby lepsza? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV