Przeczytaj w weekend

Joey Batey - Jaskier, PR-owiec Wiedźmina. Aktor dla naEKRANIE.pl o pracy nad serialem

Joey Batey, czyli Jaskier, opowiedział mi o pracy nad serialem Wiedźmin Netflixa oraz tworzeniu piosenki, która pozostaje w pamięci wielu widzów.

Joey Batey, czyli Jaskier, opowiedział mi o pracy nad serialem Wiedźmin Netflixa oraz tworzeniu piosenki, która pozostaje w pamięci wielu widzów.

Adam Siennica
Adam Siennica
Tagi:  Wiedźmin 

Joey Batey był w Polsce na uroczystej premierze serialu Wiedźmin, która była finałem trasy promocyjnej po całym świecie. Towarzyszył Henry'emu Cavillowi, Anyi Chalotrze, Freyi Allan, Tomaszowi Bagińskiemu oraz Lauren S. Hissrich, którzy również celebrowali w naszym kraju kulminację drogi promocyjnej Geralta. 

Wywiad odbył się 18 grudnia w jednym z warszawskich hoteli, gdzie pogadaliśmy o tym, jaki jest jego Jaskier oraz jak pracował nad serialem Netflixa.

ADAM SIENNICA: Nie zrozum mnie źle, ale w pewien sposób cię nienawidzę... 

JOEY BATEY: Brzmisz jak większość moich byłych! (śmiech)

To przez twoją piosenkę, Grosza daj Wiedźminowi. Ona wciąż siedzi mi w głowie jak Mam tę moc z Krainy lodu!

Z jednej strony mi przykro, ale z drugiej, ty myślisz, że masz źle? Za mną to się ciągnie już ósmy miesiąc... (śmiech)

Rozmawiałem z Tomaszem Bagińskim i opowiedział mi o castingu do roli Jaskra. Wiedzieli, że urodziłeś się do zagrania tej postaci, gdy tylko zaśpiewałeś.

Mnie też to powiedział i było to szalenie miłe. Zwłaszcza że muzyka jest ważna i łatwo byłoby przedobrzyć z jej wykorzystaniem. Można było z Jaskra zrobić postać, która śpiewa ot tak sobie, zagra kilka piosenek i tyle. Jednak tutaj utwory mają swoją funkcję. Piękne teksty Sonii i reszty naszych tekściarzy sprawiły, że każda melodia ma swoje miejsce, czy to bawiąc ludzi, tworząc obraz świata, czy wspomagając rozwój postaci. To było bardzo ważne, że polubili mój głos, ponieważ... kiedy nagrywałem kilka utworów, byłem chory! Musieli się napracować w postprodukcji, żeby mnie naprawić, bo wyszło idealnie [śmiech].

Miałeś wpływ na tworzenie piosenek?

Bardzo mały. Te utwory to przede wszystkim dzieło Jonaha i Sonii, szalenie utalentowanych i pełnych pasji osób. Kocham ich. Często przychodzili do mnie z wieloma wersjami jednej piosenki, czasem wieloma piosenkami i pytali „która podoba Ci się najbardziej?”. I ja wtedy mówiłem, „ta, ona bardziej pasuje do Jaskra”, czasem coś im podpowiadałem, a oni uważnie słuchali moich uwag. Cały sukces należy przypisać im, a jeśli trzeba kogoś obwinić, to tylko mnie! 

W Polsce ludzie bardziej czekają na Wiedźmina niż nowe Gwiezdne Wojny z uwagi na to, że książki są częścią naszej popkultury. Myślisz, że te elementy polskiej kultury, folkloru z książek są też zawarte w serialu?

Mam nadzieję. Jeszcze nie widziałem serialu, ale wydaje mi się, że Tomek, który jest wspaniałym producentem wykonawczym, a który pracował nad tym serialem od ponad dekady, zadbał o to, by ten słowiański głos wybrzmiewał w produkcji. Na przykład Henry świetnie oddaje ten czarny humor. Mam nadzieję, że polskim fanom się to spodoba. Przynajmniej na tyle, że obejrzą całość i będą śledzić to, jak ta historia się rozwinie. To ogrom materiału, który musieliśmy upchnąć w ośmiu, trwających po godzinie, odcinkach. To gigantyczna praca i nigdy efekt nie będzie idealny. Nie spodoba się każdemu i trzeba poczynić pewne poświęcenia, by stworzyć zrozumiałą całość. Jeśli sprawimy, że Polacy będą dumni, da mi to ogromną radość.

Bardzo spodobała mi się chemia, jaka jest między twoją postacią a Geraltem. Jest to dla mnie jedna z mocniejszych zalet. Wygląda, jakbyście naprawdę się przyjaźnili.

Nie jest trudno udawać, że jest się przyjacielem Henry’ego. To naprawdę wspaniały gość, z którym łatwo się dogadałem, co uczyniło tę robotę nieskończenie łatwiejszą. Dużo było humoru między nami, budowanie tej relacji to była czysta przyjemność i obaj daliśmy dużo z siebie. Ja też jestem bardzo ciekaw, jak ta przyjaźń dalej się rozwinie. W pierwszym sezonie nie wszystko poszło gładko, więc w drugim, i dalej, ciekawie będzie obserwować, jak pewne zaszłości między nimi się naprawią i rozwiną.

Podobnie jak Henry, przeczytałeś książki i zagrałeś w gry?

Oczywiście, jak tylko dostałem tę rolę, bardzo szybko zapoznałem się z twórczością pana Sapkowskiego, by zrozumieć ton i wymowę tych opowieści. Granie w gry było mniej ważne z punktu wczuwania się w rolę, Jaskier w nich jest już starszy, a ja opowiadam o jego początkach. Pozwoliły mi one natomiast zrozumieć fandom Wiedźmina, związek emocjonalny fanów z postaciami i to, czemu są tak popularne. To właśnie dla fanów jest ten serial, dla tych którzy kochają te postaci od lat.

Które opowiadanie Andrzeja Sapkowskiego podoba ci się najbardziej?

Trochę poświęcenia. To pierwsze opowiadanie, które sprawiło, że się popłakałem. I wiem, że nie byłem jedyny. Podoba mi się to, że Jaskier jest nie tylko świetną postacią, ale też doskonałym uzupełnieniem Geralta. Ludzie będą go postrzegać nie tylko jako element komediowy, owszem jest zabawny, a jego sceny mają budzić śmiech, ale jest w nim o wiele więcej…

Łatwo jest postrzegać Jaskra jako postać mającą tylko wprowadzać humor, ale ta postać to ktoś o wiele więcej.

To był ważny punkt mojej konwersacji z Lauren, kiedy dostałem tę rolę. Razem z nią i Alexem, reżyserem pierwszego bloku, długo rozmawialiśmy o tym. Pierwszą rzeczą, jaką powiedziała, było to, że trzeba się upewnić, że Jaskier nie stanie się karykaturą. Łatwo byłoby uczynić z niego postać, która się pojawi, powie parę żartów, zaśpiewa piosenkę i zniknie. Piękno twórczości pana Sapkowskiego, ale też interpretacji Lauren i pracy naszych scenarzystów, polega na tym, że nikt nie jest dwuwymiarowy. Jasne, łatwo przypiąć Jaskrowi łatkę – to tylko bard, taka jego rola, ale dzięki temu, jak jest napisany, jest w nim głębia, choć niekoniecznie od razu dostrzegalna.

Świetnym zabiegiem było też zakończenie promocyjnego tournée tu w Polsce, w Warszawie. Pokazaliście w ten sposób naszym widzom, że naprawdę są dla was ważni, razem z polskimi korzeniami Wiedźmina.

Polska to nasz duchowy dom i nie mogło być inaczej! Nawet nie myśleliśmy o Los Angeles czy Londynie. To najważniejsze miejsce dla tej podróży. Wiedźmin to nie nasza opowieść, tylko Polaków. I gdzieżby lepiej celebrować kres tej wędrówki i początek czegoś nowego, jeśli nie z ludźmi, którzy czytali te książki dużo, dużo wcześniej niż ktokolwiek, kto pracował nad tym projektem, za wyjątkiem Tomka.

A skoro już jesteśmy przy promocji... Jaskier to taki człowiek od PR-u Geralta.

Och, zdecydowanie, prowadzi jego konto na Instagramie!

Wiem, że nie możesz zbyt wiele mówić o 2. sezonie, ale zdradzisz ogólnie, czego powinniśmy się spodziewać?

Spięcia wątków, to jest głównym celem. Jak w książkach i opowiadaniach, dochodzi do punktu zbornego, gdzie wszystko zaczyna się ze sobą łączyć, a to, co widzimy w kilku ostatnich odcinkach, kładzie podwaliny pod kolejny sezon. Niekoniecznie będzie to czyste zakończenie, będzie trochę chaosu, będzie sprawiać wrażenie niedokończenia, ale to tylko po to, by nadać rozpędu dalszej części.

I może Jaskier przestanie bać się Yennefer?

On się jej nie boi, zwyczajnie jej nie lubi! (śmiech)

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV