Strach się bać, czyli ludzkie lęki na ekranie

Producenci filmowi od lat uwielbiają straszyć widzów ekranowymi wersjami coraz to bardziej wymyślnych bestii lub wizji przeróżnych straszliwych i makabrycznych sytuacji. Jednak jak twórcy dobierają tematy produkcji kina grozy, aby dany film naprawdę wstrząsnął widzem? Postanowiliśmy się temu przyjrzeć.

Horrory są specyficznym gatunkiem filmowym, który ma oddziaływać na umysł widza poprzez wzbudzanie u niego poczucia strachu, przerażenia i niepokoju. Stosuje się różne metody oddziaływania na te emocje. Niektórzy twórcy kreują na ekranie straszne monstra, których jedynym celem jest dręczenie i polowanie na ludzi, inni zaś wolą grać niedopowiedzeniami i budować cały czas napięcie oraz klaustrofobiczne uczucie osaczenia przez jakąś nieznaną siłę, co pobudza tylko wyobraźnię widza. Postanowiłem przyjrzeć się największym ludzkim lękom, które są inspiracjami dla reżyserów i scenarzystów w celu wykorzystania ich w sali kinowej przeciwko widzowi, który oczekuje po seansie ogromnych wrażeń, nie zawszy tych budzących pozytywne skojarzenia.

Słynna wśród społeczeństwa stała się sentencja, że obawiamy się tego, czego nie rozumiemy. Rzeczywiście, jest w tym powiedzeniu dużo prawdy. Ludzie obawiają się wszelkich zjawisk, których nie mogą w jakiś racjonalny sposób wytłumaczyć. Dlatego doskonale sprawdza się na ekranie straszenie wszelkiego rodzaju paranormalnymi historiami, nieważne, czy widz ma do czynienia z przerażającą zjawą, krwiożerczym potworem czy demonem opętującym bohatera danej produkcji. Z takimi sprawami nie mamy do czynienia na co dzień. Nie jest przecież rutyną spotykanie podczas spaceru w lesie wilkołaka lub kupowanie w sklepie z zabawkami nawiedzonych lalek. Opowieści ukazywane w horrorach nie są zwykle naukowo potwierdzonymi przypadkami, które mogłyby się wydarzyć w realnym życiu, będących wynikiem rozwoju społecznego, biologicznego czy technologicznego. Zjawisko, którego znaczenia i rozmiaru nie może ogarnąć nasz umysł, wzbudza autentyczny strach. Z drugiej strony istnieje jednak także kwestia wiary. Katolicy wierzący w życie pozagrobowe oraz istnienie Piekła i Nieba byli przerażeni wizją zaprezentowaną w filmach Duch, Omen oraz Egzorcysta. Wynika to z wizualizacji ich religijnych przekonań. Wizerunek diabła utrwalony w kanonie osób wierzących sprawdza się doskonale na ekranie jako alegoria największego zła, z jakim może zmierzyć się człowiek. Podobnego zdania byli właśnie twórcy Omena i Egzorcysty, tworząc swoje produkcje uznawane dzisiaj za jedne z najbardziej przerażających horrorów w historii kina. W przypadku tego pierwszego diabelskie moce zostały przeszczepione na najbardziej niewinną istotę, czyli dziecko, co bardzo mocno połączyło się z sytuacją strachu rodziców, że cokolwiek może stać się ich pociechom. Co do drugiej produkcji wykorzystano znany z wierzeń motyw opętania, który wzbudza ogromny niepokój i przerażenie wśród ludzi. Świadomość, że nie panujesz nad swoją wolą i ciałem, a nieznana siła przejmuje nad tobą władzę stanowi jeden z największych lęków każdego człowieka. Egzorcysta tak bardzo przerażał, że nawet jego zwiastun z pojawiającą się i znikającą twarzą opętanej Regan został zakazany w wielu kinach. Dodatkowo jeden z amerykańskich teologów stwierdził, że Szatan zamieszkał w rolkach z filmem. Fenomen produkcji z wszelkimi formami duchów ukazywanych na ekranie wiąże się natomiast z wiarą ludzi w życie pozagrobowe i wizją tego, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Zwykle wszelkie zjawy i duchy są ukazywane jako udręczone dusze, które nie mogą zaznać spokoju. Świadomość ta dla osób wierzących jest naprawdę niepokojąca.

omen
Kadr z filmu „Omen” / 20th Century Fox

Inna sprawa wiąże się z mitologią, która jest charakterystyczna dla danej kultury i regionów. Jednak wiele rzeczy z poszczególnych podań i mitów przeszczepia się się również na inne środowiska, stając się uniwersalnym elementem budzącym grozę. Tak stało się między innymi w przypadku ghuli, potworów występujących w arabskich legendach. Były to człekokształtne stwory, które żywiły się zwłokami ze świeżych grobów. Reżyser kultowego już horroru Noc żywych trupów, George A . Romero przyznał, że tworząc zombie w swojej produkcji, bardzo inspirował się właśnie ghulami. Innym strasznym potworem, który po dziś dzień wzbudza niepokój wśród widzów, jest wampir, bestia, która występuje w wielu podaniach, pod różnymi postaciami od czasów starożytności. Istoty pijące ludzką krew z charakterystycznymi wydłużonymi kłami przez tysiąclecia straszyły naszych przodków a dziś są doskonałym elementem , aby przerazić kinomaniaków. Najsłynniejszym z wampirów jest oczywiście Dracula, który występował w wielu różnych wersjach na ekranie, z czego najsłynniejszą jest chyba ta z filmu Francisa Forda Coppoli Dracula, ekranizacji powieści Brama Stokera pod tym samym tytułem. Mimo że dzisiaj motyw wampiryzmu bardzo się upowszechnił i wampiry występują także w młodzieżowych produkcjach, to mit o tych istotach nadal wzbudza przerażenie. Innym przykładem legendy, która weszła do kanonu filmowego, aby siać grozę wśród widzów, jest Boogeyman, potwór ze szkockich wierzeń, który straszy dzieci. Stał się on wielką inspiracją dla twórców filmowych, ponieważ według mitologii przyjmuje on kształt tego, czego się najbardziej w danej chwili boimy. Można powiedzieć, że stał się on swoistym prototypem wielu zjaw i demonów, które widzimy na ekranie, takich jak Bughul z serii horrorów Sinister. Innym zupełnie przypadkiem są tak zwane miejskie legendy, bardzo popularne w dzisiejszej dobie Internetu. Tak narodził się między innymi bohater przyszłorocznego horroru, wytwórni Sony Pictures, Slenderman. To zapewne znana Wam postać bez twarzy o bardzo długich kończynach, która pojawia się znikąd i sieje postrach głównie wśród dzieci, porywając je. Jak widać mitologia ma bardzo bogatą ofertę do przerażania kinowych widzów.

Jeszcze bardziej przerażają ekranowe historie, które w prawdziwym życiu również mogą nam się przydarzyć. Dlatego popularność w swoich czasach zyskały i budziły grozę u filmomaniaków slashery, czyli horrory, w których bohaterowie giną po kolei w bardzo makabrycznych okolicznościach, których główną przyczyna jest przeważnie czający się w okolicy seryjny morderca. Termin tego rodzaju zabójcy jest oczywiście znany nie tylko w kinie grozy, ale także w realnym życiu. W historii mieliśmy do czynienia z wieloma przypadkami seryjnych morderców, takich jak Kuba Rozpruwacz, Zodiak czy Ted Bundy. Są to osoby zwykle posiadające skłonności psychopatyczne, które odkrywają powołanie lub przymus w krzywdzeniu innych osób. Świadomość, że taki człowiek może żyć wśród nas, jest przerażająca, ponieważ na dobrą sprawę seryjnym zabójcą może być każdy, nawet osoba, którą spotykamy codziennie w czasie zakupów spożywczych. Ten lęk znakomicie zaadaptowali na kinowe potrzeby producenci filmowi, wykorzystując w horrorach ten wizerunek. Oczywiście jak na branżę filmową przystało, dodali zabójcom przerażające stroje oraz wykwintne metody zabijania. Tak powstał Ghostface, kultowy seryjny morderca z serii filmów Krzyk, który nęka główną bohaterkę serii Sidney Prescott. Zabójca w każdej części ma bardzo przemyślany plan dręczenia kobiety, który po kolei realizuje od A do Z. Także Jigsaw z serii horrorów Piła ma bardzo pomysłowe metody na pozbywanie się swoich ofiar, tworząc przeróżne mordercze pułapki, a przy okazji bawiąc się ze swoimi więźniami. W buty Michaela Myersa, mordercy z serii Halloween za to mogliśmy wejść w pierwszym filmie, kiedy to widzieliśmy mord oczyma zabójcy. Te wzmocnienie cech seryjnych morderców na ekranie stwarza niepokojący efekt konsternacji u widza nad tym, czy możliwe jest, że nas mogłaby spotkać taka straszna historia. Innym przypadkiem straszenia są historie inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Leatherface, morderca z produkcji Teksańska masakra piłą mechaniczną został wykreowany na podstawie postaci Ediego Geina, seryjnego zabójcy ze stanu Teksas, który nosił maskę ze skóry swoich ofiar. Był on bazą także dla takich czarnych charakterów na ekranie jak Buffalo Bill z Milczenia Owiec. Podobno nawet kultowy Koszmar z ulicy wiązów został zainspirowany prawdziwą historią, która wydarzyła się w USA. Tam w serii niewytłumaczalnych zgonów ginęli we śnie młodzi mężczyźni o azjatyckich korzeniach. Przyznacie, że taka świadomość wywołuje dreszcze w czasie seansu.

Krzyk - zdjęcie ghostface z filmu
fot. materiały prasowe

Każdy z nas ma jakieś lęki głęboko skrywane we własnej świadomości. Chodzi w tym wypadku o rodzaj pewnych fobii wywołujących ogromne przerażenie i panikę. Może to być lęk, którego nabawiliśmy się w dzieciństwie, spowodowany jakimś traumatycznym wydarzeniem, sytuacje, które nas stresują na co dzień lub uniwersalne lęki, jakie ma większość społeczeństwa. Wśród tej ostatniej kategorii najważniejszym lękiem jest oczywiście strach przed śmiercią. Bardzo dobrze temat ten ograli twórcy serii Oszukać przeznaczenie, gdzie jeden z bohaterów ma wizję śmierci swojej i przyjaciół, po czym ratuje ich przed niechybnym makabrycznym zgonem. Wydawało by się, że wszystkie osoby uniknęły strasznego przeznaczenia, jednak widz zostaje szybko wprowadzony w ponowny stan niepokoju, ponieważ śmierć zaczyna upominać się o przeznaczone jej osoby. Takie wyrwanie widza z komfortowej sytuacji do krainy lęku i niepewności wywołuje naprawdę przerażający efekt, ponieważ zyskujemy świadomość, że nawet najbardziej makabrycznego losu nie da się oszukać. Co do fobii, których używają twórcy horrorów najbardziej popularnymi są te związane z dzieciństwem, jak klauny, przerażające lalki czy wyimaginowane potwory z szafy. Tą kartą zagrali twórcy filmu To opartego na powieści mistrza grozy, Stephena Kinga. W produkcji To, mający być sympatyczną cyrkową atrakcją klaun, staje się morderczym wcieleniem będącym koszmarem dzieci. Podobnie sprawa ma się z horrorami z serii Laleczka Chucky oraz produkcja Annabelle, gdzie ulubione zabawki wszystkich dziewczynek, czyli lalki, są źródłem wszelkiej grozy. W ten sposób strachy z dzieciństwa powracają w kinie ze zdwojoną siła.

Lata doświadczeń nauczyły twórców horrorów, w jaki sposób wtłoczyć grozę i strach do umysłu widza. Trzeba przyznać, że liczba metod jest naprawdę ogromna i opiera się na powszechnych lękach, traumatycznych sytuacjach życiowych, a nawet na kwestiach wiary. Tak naprawdę każdy ma jakiś lęk, z którym zmaga się od zawsze i może jednak wybranie się na horror, który porusza tematykę naszych największych obaw, jest pierwszym krokiem do zwalczenia traumy.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
0 -

Już nie gospodarstwo domowe, a każdy…

Rząd szykuje nowy projekt opłaty medialnej, która miałaby zastąpić abonament RTV. Zgodnie z nim płacić…

Piotr Piskozub
28 -

Strażnicy wpłynęli na zły odbiór Batman…

Rysownik legendarnego komiksu Strażnicy (Watchmen), Dave Gibbons, wychodzi z założenia, że jego dzieło mogło wpłynąć…

Piotr Piskozub
0 -

Wiernym nie podoba się, że nowy…

Reboot filmu Hellboy będzie kręcony m.in. w jednej z angielskich katedr. Przedstawiciele Kościoła, którzy wyrazili…

Piotr Piskozub
93 -

Wonder Woman 2 – fani tworzą…

Okazuje się, że fani chcą wystosować petycję do studia Warner Bros., w której domagają się…

Sylwester Sadowski
0 -

Mięso – recenzja filmu

Ludzie wymiotowali, mdleli, a także masowo opuszczali kino. Powodem tego był seans filmu Mięso, a…

Ocena recenzenta:
9
Piotr Piskozub
0 -

James Gunn twierdzi, że nawet on…

James Gunn zabrał głos w sprawie krytyki serialu Marvel's Inhumans. Reżyser krótko i dosadnie skomentował…

Co o tym sądzisz?