Rick and Morty: sezon 4, epizod 4 – recenzja

Rick i Morty, smoki, magia i gadający kot. Brzmi interesująco, prawda?

Ocena recenzenta:
6/10

Rick i Morty, smoki, magia i gadający kot. Brzmi interesująco, prawda?

Paweł Krzystyniak
Paweł Krzystyniak

Sezon 4. serialu Rick i Morty jak na razie skupia się na odcinkach z pojedynczymi przygodami, które nie mają wpływu na całość serialu. Nie inaczej jest też w przypadku 4. epizodu, zatytułowanego Claw and Hoarder: Special Ricktim's Morty.

Claw and Hoarder: Special Ricktim's Morty zapowiadało się naprawdę interesująco i wyjątkowo. Główni bohaterowie trafiają, oczywiście z winy Mortiego, do świata, który wygląda jak żywcem wyjęty z opowieści fantasy i wplątują się w konflikt pomiędzy smokami i pewnym czarodziejem. Przy okazji okazuje się też, że niezawodne do tej pory zdolności i wyposażenie Ricka... nie działają. To ciekawy pomysł, dzięki któremu zaczynamy zastanawiać się, jak tym razem Sanchez wybrnie z opresji, skoro nie jest już niemal wszechmocnym bohaterem. Niestety, sposób, w jaki poprowadzono ten wątek, rozczarowuje, bo Rick szybko przyzwyczaja się do nowej sytuacji i nie robi ona na nim specjalnego wrażenia. Trudno nie mieć poczucia, że potencjał takiego zabiegu nie został w pełni wykorzystany. Słabiej wypada też humor, choć to akurat mocno subiektywna kwestia. Żarty jednak sprowadzają się do jednego, a ich kulminacją jest… scena duchowej orgii, jakkolwiek dziwnie to brzmi. To wyjątkowo absurdalne, nawet jak na standardy tego serialu, ale raczej zaskakiwało, a nie wywoływało salw śmiechu.

Jest tu też drugi wątek, w którym Jerry udaje się w podróż z… gadającym kotem. Ten pojawia się w serialu nagle, praktycznie znikąd i w zasadzie tak samo z niego znika. I również tutaj było czuć potencjał na coś więcej, a końcowa scena z tym zwierzakiem zapowiadała się naprawdę intrygująco, ale twórcy zdecydowali się nie ujawniać przerażających sekretów tego futrzaka, kończąc całość cliffhangerem… Pozostaje tylko trzymać kciuki, że kiedyś jeszcze do tego powrócą.

Kolejny raz nie zawodzą jednak gościnne występy. Szczególnie dobre wrażenie robi Liam Cunningham, którego niski głos idealnie pasował do smoka Bartholomawa. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że ten aktor już wcześniej miał do czynienia z wielkimi gadami – grał przecież w Grze o Tron!

Claw and Hoarder: Special Ricktim's Morty to moim zdaniem najsłabszy odcinek obecnej serii, chociaż wynika to też z wysoko zawieszonej poprzeczki oraz naprawdę sporego potencjału – przez cały czas miałem wrażenie, że z osadzenia akcji w krainie fantasy i pozbawienia Ricka jego "mocy" mogło wyjść coś znacznie bardziej szalonego i zabawnego.

Źródło: fot. Adult Swim

Rick and Morty

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV