Martin Scorsese atakuje Marvela. Reżyser wyjaśnia swoje słowa

Martin Scorsese rozpoczął zaskakującą debatę na temat filmów Marvela (także MCU), które jego zdaniem nie są kinem, tylko parkiem rozrywki. W dyskusję włączyło się wielu filmowców i aktorów. Sam reżyser zdecydował się szerzej wyjaśnić, o co mu chodzi.

Martin Scorsese rozpoczął zaskakującą debatę na temat filmów Marvela (także MCU), które jego zdaniem nie są kinem, tylko parkiem rozrywki. W dyskusję włączyło się wielu filmowców i aktorów. Sam reżyser zdecydował się szerzej wyjaśnić, o co mu chodzi.

Adam Siennica

Adam Siennica

Tagi:  marvel 

Martin Scorsese zdecydował się rozwinąć swój problem z Marvelem w obszernym felietonie opublikowanym w New York Times. Zdaje sobie sprawę, że wiele osób potraktowało jego słowa jako obelgę wobec Marvela i pracy ludzi tworzących znane produkcje, ale nic na to nie poradzi. Podkreśla też, że próbował oglądać kilka filmów Marvela, ale szybko poczuł, że to nie jest dla niego. Stąd też wysnuł pamiętne wnioski, że to nie kino, tylko park rozrywki.

Legendarny twórca przyznaje, że wiele filmów będących częścią wielkich marek jest tworzona przez ludzi utalentowanych i ze zmysłem artystycznym, ponieważ widzi to na ekranie. Podkreśla, że filmy te, na czele z produkcjami Marvela, nie interesują go tylko dlatego, że ma inny gust.

- Gdybym urodził się później, mógłbym być podekscytowany tymi filmami i może nawet sam chciałbym takie zrobić. Wychowałem się jednak w innych czasach i moje poczucie kina dojrzało w inny sposób, więc postrzegam je inaczej i widzę, że mogłoby być inne. Kino, na którym się wychowałem, jest tak odległe od Marvela jak Ziemia od Alpha Centauri - mówi.

Opowiada o tym, że dla filmowców jego pokolenia kino było o emocjach, o estetyce wizualnej, duchowej, o postaciach, o złożoności ludzkiej jednostki i paradoksach natury człowieka. Dla niego kino polegało na konfrontowaniu się z czymś nieoczekiwanym oraz interpretowaniu i zwiększaniu poczucia tego, co jest możliwe w sztuce. Stanowczo podkreśla, że kluczem jest sztuka, bo dla niego i innych filmowców z tej epoki, tym właśnie jest kino.

Zwraca uwagę, że niektóre filmy Hitchcocka, które uwielbia, też może nazwać parkami rozrywki, tak jak Marvela. Wymienia tu choćby Nieznajomi z pociągu. Uważa jednak, że wiele tych filmów ma świetne kreacje i emocjonalną uniwersalność, która rezonuje po dzień dzisiejszy.

- 60 czy 70 lat później wciąż oglądamy tego typu filmy i się nimi ekscytujemy. Ale czy mają one emocje i niespodzianki, do których ciągle wracamy? Nie wydaje mi się - napisał Scorsese.

Ma świadomość, że filmy Hitchocka wydawały się takie same, bo nawet sam Hitchock nad tym się zastanawiał. Zwraca jednak uwagę, że podobieństwa we współczesnych filmach wielkich serii są zupełnie inne.

- Wiele elementów, które definiują kino można znaleźć w filmach Marvela. Nie ma tam jednak pozytywnego zaskoczenia, tajemnicy czy szczerego emocjonalnego niebezpieczeństwa. Nie ma tam stawki i ryzyka. Te filmy są tworzone po to, by usatysfakcjonować pewne oczekiwania i są realizowane jako wariacje określonych tematów. Są sequele z nazwy, ale tak naprawdę w duchu to remaki. Wszystko w nich jest usankcjonowane, bo nie można inaczej tworzyć takiego filmu. Naturą takich wielkich produkcji jest badanie rynku, testowanie filmów na widzach, sprawdzanie, modyfikowanie i przygotowanie ich do konsumpcji - twierdzi Scorsese.

Zwraca też uwagę, jaki ma problem i dlaczego nie chce po prostu pozwolić superbohaterskim filmom istnieć i trafiać do widzów, które to lubią. Chodzi mu o to, że na całym świecie to najpopularniejszy obecnie gatunek, więc jeśli wchodzą do kin, jest to pierwszy wybór widzów. Takie filmy chcą oglądać na wielkim ekranie. Jego zdaniem Netflix i inne platformy stały się główną drogą dostarczania filmów odbiorcom, bo kina są przepełnione Marvelem i innymi hollywoodzkim wysokobudżetowymi seriami, więc nie ma miejsca na inne propozycje. Wszyscy filmowcy chcą tworzyć dla kin, ale często nie mogą tego zrobić, bo te wolą wyświetlać wielkie superprodukcje.

Scorsese nie zgadza się, że jest to sytuacja popytu i podaży, ponieważ jeśli widzowie wciąż dostają tylko jedną propozycję, która się sprzedaje, to oczywistym jest, że będą chcieli tego więcej. Jego zdaniem duże kina nie oferują alternatyw.

Dodaje, że współczesne kino wyeliminowało czynnik ryzyka, bo wiele filmów to idealnie przygotowane produkty do konsumpcji. I choć tworzone są przez utalentowanych ludzi, według niego brakuje im wizji indywidualnego artysty. Nie jest tym też zaskoczony, bo takie coś wiąże się z ryzykiem, na które Hollywood nie chce pozwolić.

Sądzi, że największe i najlepsze filmy hollywoodzkie powstawały wówczas, gdy było napięcie i walka pomiędzy artystami, a producentami odpowiedzialnymi za biznesowe aspekty Hollywood. Według niego tego napięcia już nie ma i dlatego obecnie mamy dwa rodzaje rozrywki na dużym ekranie. Jedną nazywa światową audiowizualną rozrywką, drugą kinem. 

Źródło: New York Times / zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Jimmi Simpson

Jimmi Simpson

ur. 1975, kończy 44 lat

Yasmine Al Massri

Yasmine Al Massri

ur. 1978, kończy 41 lat

Nicolette Sheridan

Nicolette Sheridan

ur. 1963, kończy 56 lat

Jena Malone

Jena Malone

ur. 1984, kończy 35 lat

Björk Guðmundsdóttir

Björk Guðmundsdóttir

ur. 1965, kończy 54 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV