Jak „Moda na sukces” przyspiesza dorastanie

Moda na sukces nie od dziś jest stawiana jako przykład osobnego matrixa w naszym wszechświecie. Postacie, normy etyczne - tam wszystko działa inaczej. Nawet, a może przede wszystkim - czas.

Moda na sukces nie od dziś jest stawiana jako przykład osobnego matrixa w naszym wszechświecie. Postacie, normy etyczne - tam wszystko działa inaczej. Nawet, a może przede wszystkim - czas.

Agnieszka Wolnicka
Agnieszka Wolnicka
Tagi:  Moda na sukces 

Modzie na sukces można wiele zarzucić - romanse każdego z każdym, drętwe dialogi, picie jednej kawy kilkanaście odcinków, intrygi szyte grubymi nićmi, kilkukrotne zmartwychwstania postaci i ciągłe łamanie licznych przysiąg małżeńskich. Wszystkie te wady nie są oczywiście prezentowane wyłącznie w perypetiach rodziny Forresterów. Trudno jednak znaleźć innego przedstawiciela tego gatunku, który prezentuje ich takie zagęszczenie - i do tego znanego praktycznie na całym świecie. Nie dziwi więc, że The Bold and the Beautiful stała się symbolem gatunku.

Jednak jest coś, co wyróżnia ją na tle innych produkcji i co można nazwać największym grzechem jej twórców. Tym czymś jest nadużywanie SORAS-u…

SORAS - pierwsze starcie

Pod tym mało znanym w Polsce akronimem skrywa się Soap Opera Rapid Aging Syndrome - co można przetłumaczyć jako syndrom przyspieszonego dorastania w operach mydlanych. Polega on na tym, że dzieci urodzone w trakcie trwania tasiemca dorastają w zdecydowanie krótszym czasie niż 18 lat. Dziecko niedługo po narodzinach znika zwykle na jakiś czas z anteny, by powrócić wkrótce grane przez młodego, ale już dorosłego aktora. Poza Modą na sukces można ten fenomen zaobserwować na przykład w As the World Turns, najdłużej nadal emitowanej telewizyjnej operze mydlanej na świecie.

SORAS (w Polsce raczej niestosowany - zamiast tego dzieci w naszych telenowelach mają za zadanie… myć rączki), można dość łatwo uzasadnić. Odbiorcą docelowym oper mydlanych są zwykle niepracujące gospodynie domowe, pochłonięte problemami z własnymi dziećmi. Od telewizji oczekują czegoś innego niż powielania ich perypetii - chcą raczej zobaczyć inny świat, pełen bogactwa i problemów zupełnie im nieznanych. Tam ludzie nie mają utrapienia z dziećmi - otoczonymi niańkami, wysyłanymi do szkół z internatem, a pojawiającymi się ewentualnie, by zostać porwanymi albo być ratowanymi z opresji. Kto by się tam zastanawiał, jakie konsekwencje przyniesie taka manipulacja czasem?

No cóż, właśnie teraz się zastanowimy. I to na przykładzie Mody na sukces. Życzliwie też ostrzegamy, że ta podróż może zostawić głębokie ślady w psychice czytelnika…

Lata 1987-94 - miłe złego początki

Aby w pełni zrozumieć destrukcyjny wpływ SORAS-u na fabułę Mody na sukces ("The Bold and the Beautiful"), należy cofnąć się do jeszcze nieobjętych nim pierwszych sezonów tego tasiemca. "Śmiali i piękni", bo tak należałoby tłumaczyć amerykański tytuł dosłownie, rozpoczęli antenową przygodę 27 lat temu jako jedna z licznych propozycji małżeństwa Bellów na zapełnienie pasma serialowego stacji CBS. Nikt nie spodziewał się wtedy, że pierwotny pomysł aż tak się rozwinie. I przetrwa tyle lat.

Na początku poznajemy dziedzica modowej fortuny, Ridge'a Forrestera. Jest on akurat w ważnym momencie swego życia. Niedługo ma bowiem zakończyć beztroski żywot playboya oraz poślubić piękną i bogatą Caroline Spencer. Ze względu na ciągnącą się za nim sławę łamacza żeńskich serc oraz fakt, że odgrywający jego rolę Ronn Moss w chwili rozpoczęcia produkcji miał aż 35 lat, można oszacować, że twórcom chodziło o kreację bohatera około trzydziestoletniego. Wkrótce jednak Ridge poznaje piękną i niebogatą studentkę chemii, Brooke Logan, i zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Ważne w kontekście SORAS-u jest to, że Brooke, grana przez 25-letnią Katherine Kelly Lang, na pewno już nie jest wtedy nastolatką, a raczej młodą kobietą mającą dwadzieścia parę lat na karku.

Oprócz Ridge'a i Brooke warto określić wiek innych postaci (przynajmniej tych głównych). Rodzice Ridge'a, Eric i Stephanie, są wówczas około pięćdziesięciolatkami (jakkolwiek wiek aktorów ich grających wskazywałby na znacznie młodsze osoby). Thorne, brat Ridge'a, jest kilka lat od niego młodszy, natomiast dwie jego siostry, Felicia i Kristen, są dużo młodsze (około dwudziestki). Mniej więcej w tym samym wieku co Kristen jest wówczas siostra Brooke, Donna, natomiast najmłodsza z Loganówien, Katie, to nastolatka zmagającą się z trądzikiem.

Podczas początkowych siedmiu lat Mody na sukces SORAS nie występował... bo nie miał materiału. Pierwsze namiętności nie były zbyt owocne. Dopiero w roku 1989 Brooke pierwszy raz zaszła w ciążę, ale poroniła. Kolejne dwie ciąże zakończyły się jednak szczęśliwymi rozwiązaniami: w roku 1990 urodziła Erica Juniora, a dwa lata później Bridget. I to właśnie ta dwójka dzieci poddana została pierwszemu zSORASowaniu…

Lata 1990-2000, czyli rosnąć jak na Modzie na sukces

Dwie pierwsze latorośle Brooke, zrodzone z jej związku z Erikiem (choć co do Bridget długo sądzono, że jest córką Ridge'a), powinny dopiero niedawno zacząć dorosłe życie. Zgodnie ze wszelkim prawdopodobieństwem w 2014 mają 23 i 21 lat. Jednak czas w tasiemcu potrafi biegnąć niczym Usain Bolt na turbodoładowaniu przez maraton antenowy.

Zmiana następowała stopniowo. W roku 1995, kiedy dzieci powinny mieć 4 i 2 latka, aktorzy je grający mieli już po 10 i 6 lat. Dwa lata później 18-latek grał fabularnie 16-letniego Erica, a jego siostrę odgrywała 12-latka. Dla syna Brooke SORAS właściwie prawie się skończył, odtąd mimo zmian aktorów utrzymywali się oni w zbliżonym wieku. Wkrótce Rick zaangażował się w pierwsze przygody miłosne, których efektem była ciąża jego opiekunki, kilka lat od niego starszej Amber Moore. Choć dziecko zmarło tuż po narodzinach, Brooke miała szansę zostać babcią w 1998 roku, mając fizycznie 36 lat, a licząc czasem modonasukcesowym - około 45 lat. A młody Rick brał się za "tatowanie" niecałe 8 lat po narodzinach…

Bridget trochę dłużej dorastała, tym bardziej że była młodsza. Dopiero w 2000 roku zaczęła ją grać dorosła aktorka i ogłoszono, że osiągnęła pełnoletniość. Jedną z pierwszych decyzji tej dorosłej "7-latki" było poślubienie największego lowelasa tej opery mydlanej, Deacona Sharpa, co wkrótce przyczyni się do trzeciej fali SORAS-u…

Lata 1998-2006, czyli kochanie, dorosłem dzieciaki

Druga fala SORAS-u związana była z dziećmi Ridge'a i jednej z jego "miłości życia", pięknej Taylor Hamilton Hayes. Pojawiła się w Modzie na sukces w 1990 roku jako psycholog mająca pocieszyć Ridge'a po śmierci Caroline (co, jak widać, świetnie jej się udało, choć niekoniecznie w zgodzie z profesjonalizmem zawodowym). Była wówczas już doświadczoną osobą, dawno po studiach i do tego rozwódką - wiekowo prawdopodobnie około trzydziestki. Taylor nie była zbyt młoda, kiedy w 1998 roku urodziła Ridge'owi Thomasa, a w 1999 bliźniaczki Steffy i Phoebe. Biorąc pod uwagę, że w 8 lat od jej pojawienia się dzieci Brooke niemal dorosły, Taylor, rodząc swoją trójkę, miała około 45 lat - na granicy prawdopodobieństwa ginekologicznego.

Dzieci te wyrosły jeszcze szybciej niż pociechy Brooke. Thomas już w 2002 roku był grany przez 11-letniego aktora, a dwa lata później osiągnął pełnoletniość. Dorośnięcie zajęło mu zatem zaledwie… 6 lat. W 2011 roku podkreślono to w fabule, przyznając, że urodził się on w 1987, zatem 11 lat przed faktycznym przyjściem na świat. Zasugerowano zatem, że urodził się on w roku rozpoczęcia produkcji Mody na sukces, co było w zgodzie z datą urodzenia grającego go wówczas aktora.

Tak jak w przypadku Bridget, bliźniaczki dorastały jakby nieco wolniej od brata. W 2002 były grane przez 4-letnie dziewczynki, w 2004 - przez 12-letnie, a w 2005 - 15-letnie. W 2006 rolę Phoebe przejęła dorosła aktorka, która jednak nie miała siostry bliźniaczki, dlatego Steffy zniknęła na jakiś czas z fabuły. W związku z tym można przyjąć, że dziewczynkom potrzebne było 7 lat na dorośnięcie. Co ciekawe, w 2008 Steffy powróciła "z nauk", grana przez zupełnie niepodobną do Phoebe i rok starszą aktorkę. Wkrótce Phoebe zginęła w wypadku i zniknął dysonans spowodowany niepodobieństwem do siebie bliźniaczek. Przeliczając zatem dorastanie dzieci na starzenie się ich rodziców, w 2006 roku Taylor miała około 65 lat, a Ridge - 75… Trzeba przyznać, że nieźle się trzymali jak na ich wiek.

Lata 2002-2010, czyli nadzieja rośnie z każdym dniem

W 2001 roku nastąpiło niezwykłe wydarzenie w Modzie…. Brooke uległa urokowi swego zięcia, Deacona, i kilka chwil słabości przyczyniło się do powiększenia jej brzucha, a w 2002 - narodzin ślicznej córeczki, nazwanej Hope (czyli Nadzieja). Brooke, jako matka już wówczas 20-letniej córki i 22-letniego syna, zbliżała się wtedy do pięćdziesiątki. To nie przeszkodziło jej 2 lata później urodzić Ridge'owi syna, a kolejne 3 lata potem przypadkiem zostać matką dziecka Taylor (jakkolwiek to brzmi - takie rzeczy zdarzają się z in vitro w operach mydlanych). Licząc wiekiem dzieci, Taylor w trakcie narodzin tego ostatniego dziecka Brooke już miała około 65 lat…

Hope długo była grana przez dwie małe bliźniaczki, by po paru latach ogólnej nieobecności powrócić w 2010 roku od razu jako 18-latka, z pominięciem faz przejściowych (zaledwie po 8 realnych latach). Jedna z pierwszych jej scen dotyczyła balu maskowego, w trakcie którego chciała oddać cnotę swemu chłopakowi. Pech chciał, że na imprezę przybyła jej matka ubrana w taki kostium, jaki miała założyć córka. Nieszczęsny chłopak Hope prawdopodobnie nie był w stanie trzeźwo myśleć, gdyż… spędził gorące chwile z Brooke. Przy tym nie zauważył, że jest ona jakieś 50 lat starsza od jego ukochanej i jako kobieta, która urodziła czwórkę dzieci i miała co najmniej 4 razy tyle kochanków, daleko jej było do dziewictwa… Takie rzeczy tylko w Modzie na sukces!

Warto tutaj dodać, że rok temu (2013, dla jasności) dojrzałą nastolatką została urodzona w 2004 roku córka Thorne'a Forrestera i Darli Einstein (sic!), Alexandra - a która już w 2006 była w wieku szkolnym. Jeżeli niedługo pojawi się na antenie dorosły Ridge Jr., jej równolatek, będzie można ich uznać za czwartą falę SORAS-u.

Zagubieni w czasie

Podsumowując wieloletnią praktykę SORAS-u w obecnie nadawanych w USA odcinkach Mody…: Hope ma około 23 lata (rocznik 2002), Steffy - 27 (rocznik 1999), Thomas - 30 (rocznik 1998), Bridget - 43 (rocznik 1992), Rick - 46 (rocznik 1990), Brooke i Taylor - 72, Ridge - 82, a senior rodu Eric - około 100 lat… Te wyliczenia wynikają ze skądinąd logicznego założenia, że czas dla wszystkich biegnie tak samo szybko. Nawet mało uważny widz "B&B" dojdzie do wniosku, że coś tu jednak jest nie tak...

Można zatem przyjąć inne, jeszcze bardziej zakręcone założenie. Wiele wskazuje na to, że tak naprawdę czas inaczej płynie dla postaci urodzonych w trakcie nadawania Mody…, a inaczej dla tych, które są od jej początku. Tych pierwszych grają zwykle aktorzy urodzeni około 10 lat wcześniej niż ich narodziny na ekranie. Za to stara kadra raczej nie jest wymieniana, natomiast niektóre postacie grane są przez coraz młodszych aktorów - jak Donna Logan (5 lat odmłodzenia), Thorne Forrester (9 lat), Katie Logan (10 lat), Kristen Forrester (7 lat), a ostatnio nawet Ridge (aż 14 lat!). Można to określić jako de-SORAS, czyli zabieg przeciwny do SORAS-u, sprawiający wrażenie, że postacie wcale się nie starzeją (syndrom ten typowy jest dla kreskówek i komiksów). Dzięki takim zabiegom prawdopodobne wydawało się na przykład urodzenie przez Felicię Forrester syna w 2005 roku, kiedy zgodnie z zaprezentowaną wcześniej logiką miała około sześćdziesiątki, a przez Katie Logan w 2012, kiedy zapewne miała nawet więcej. Dodatkowo w 2013 jeszcze raz zaszła w ciążę 70-letnia Brooke, choć tym razem poroniła.

Wydaje się, że nawet sam Doctor Who wsparty ekipą od projektu BackStep, wiedzą Emmetta Browna oraz doświadczeniem Sama Becketta mógłby się pogubić w tym, co się wyrabia w Modzie na sukces. A co dopiero ma powiedzieć przeciętny widz? Zapewne ciągle zadaje sobie pytanie, po co te całe manipulacje z czasem i balansowanie poza granicami biologicznych prawdopodobieństw… Wydaje się jednak, że istnieje na to bardzo proste wyjaśnienie - po to, by każdy w serialu mógł być w związku z każdym, nie zważając na wiek i odległość liczoną w pokoleniach. A dopóki nie staramy się analizować tasiemca jako całości, jest spora szansa, że mózg nam się nie przegrzeje i nie wypłynie przez uszy…

Źródło: fot. ©2013 CBS

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV