Julia Brown o serialu Świat w ogniu: Początki - każdy znajdzie w nim coś dla siebie [WYWIAD]

Julia Brown w serialu Świat w ogniu: Początki wciela się w Lois Bennett. W wywiadzie opowiada o pracy nad serialem, którego premiera w Polsce odbędzie się 10 listopada na Epic Drama.

Julia Brown w serialu Świat w ogniu: Początki wciela się w Lois Bennett. W wywiadzie opowiada o pracy nad serialem, którego premiera w Polsce odbędzie się 10 listopada na Epic Drama.

Anna Mitrowska

Anna Mitrowska

Tagi:  wywiad 

ANNA MITROWSKA: Bardzo podobał mi się pierwszy odcinek waszego serialu Świat w ogniu: Początki. I zastanawiam się co spowodowało, że zdecydowałaś się na udział w tym przedsięwzięciu?

JULIA BROWN: O, dziękuję! Myślę, że najbardziej spodobała mi się inna perspektywa ukazania wojny, jest to bardziej zwrócenie się w kierunku ludzkich emocji niż po prostu lekcja historii. A zwłaszcza spodobała mi się Lois, grana przeze mnie bohaterka, która jest bardzo krnąbrna i postępowa. W dodatku jest bardzo współczesna, w sposób w jaki nie widziałam innych kobiet w serialach historycznych.

Bardzo spodobało, to że ona nie jest typową księżniczką, czekającą na swojego księcia w wieży. Myślisz, że Lois można uznać za taki symbol zmiany w telewizji i filmach?

Tak, oczywiście. Lois przeżywa rozstanie z partnerem, ale nie pozwala, by to ją przed czymś powstrzymywało. Co więcej, próbuje wykorzystać swoje możliwości w sposób, o którym wiele kobiet by nie pomyślało. Na przykład dołącza do Entertainments National Service Association (organizacja mająca na celu dostarczenie rozrywki żołnierzom brytyjskim podczas II Wojny Światowej) jako piosenkarka, dzięki czemu ma możliwość uciec z Manchesteru by zobaczyć świat. Nie zostaje zajmować się domem, czego wielu mogłoby od niej oczekiwać, ale decyduje się iść za swoimi marzeniami i walczyć z faszyzmem.

Miałam wrażenie, że Lois nie jest jedyną silną postacią kobiecą. W serialu jest ich całe mnóstwo. I zastanawiałam się nad rozmową między twoją bohaterką a matką Harry’ego, jako że przedstawiały zupełnie dwie perspektywy. Mamy Lois, która jest twardo stąpająca po ziemi, ale jednak miłość do chłopaka w niej wygrywa. I matkę Harry’ego, która mówi jej wprost: wszyscy faceci są tacy sami, odpuść go sobie. I zastanawiam się, z którą opinią się bardziej zgadzasz?

Myślę, że Lois ma rację. Ona rozumie, że nieważne są różnice klasowe. Kiedy kogoś kochasz, chcesz wiedzieć czy z nim wszystko w porządku. Harry jest w zupełnie obcym kraju i Lois nie wie, czy on żyje albo co mu się stało. I myślę, że ona ma rację idąc za swoimi potrzebami. Także podoba mi się to, że ona nie daje sobą pomiatać tej kobiecie, która myśli, że jest lepsza, bo ma więcej pieniędzy.

Zastanawia mnie jeszcze, co ci się najbardziej podobało w tym serialu. Nie pytam oczywiście o scenariusz czy twoją postać, ale np. może to, że mogłaś chodzić w tej pięknej charakteryzacji lat 40?

Tak, to cudowne przeżycie, że mogłam nosić te ubrania, przenieść się do lat 40, poczuć to na własnej skórze. Tworzenie postaci Lois i przebywanie na tym planie telewizyjnym, możliwość podróżowania do przeróżnych miejsc, gdzie każda lokalizacja była jak zupełnie nowy świat to wspaniałe doświadczenie. Jednak najcudowniejsi byli ludzie, z którymi mogłam pracować. Nie mówię tylko o obsadzie, ale o całej załodze, którzy zachowywali się wobec mnie przekochanie. I gdy robisz te emocjonalne sceny, to bardzo ważne by mieć miłych ludzi wokół siebie, przy których czujesz się komfortowo. I możesz się spokojnie przy nich spokojnie przełączyć, po tych ciężkich emocjach, po końcu sceny..

Mówiąc o obsadzie, jak pracowało Ci się z Seanem Beanem? To w końcu hollywoodzka gwiazda…

Sean jest niesamowity, byłam zszokowana, gdy dostałam tę rolę i okazało się, że on będzie grał mojego ojca! Był moim idolem gdy dorastałam, widziałam wiele jego różnych ról w filmach. I myśl, że będę grała obok kogoś takiego, była bardzo stresująca.

Mogę sobie wyobrazić.

Okazał się przekochany, gdy go poznałam. Jest bardzo twardo stąpający po ziemi i życzliwy. Więc praca z nim okazała się bardzo prosta.

Myślisz, że praca z nim czegoś cię nauczyła? Spowodowała, że czujesz się teraz lepszą aktorką?

Na pewno! Tak samo Lesley Manville, która gra mamę Harry’ego. Są bardzo różni, ale wiele mnie nauczyli. Po prostu oglądając jak przemieniają się w swoje postaci i jak bardzo są to odmienne charaktery od ich prawdziwych, miałam możliwość „zebrać” parę sztuczek od nich obojga.

A co było najtrudniejsze do zagrania?

Lois idzie przez ogromną emocjonalną podróż przez cały serial, więc myślę, że to co było dla mnie wyzwaniem to… Cóż, cały serial był ogromną produkcją i czasem kręciliśmy sceny odcinka pierwszego, by zaraz zacząć kręcić odcinek siódmy tego samego dnia. Więc ta umiejętność przeobrażenia się z jednego stanu emocjonalnego na drugi… to było prawdziwe wyzwanie.

Chciałabym trochę zmienić temat i wrócić do głównego trójkąta. Przyznam szczerze, że jak nie lubię takich historii, to nie mogłam tutaj znielubić żadnej z postaci. Kasia jest cudowna, Lois jest cudowna, nawet mogłam zrozumieć Harry’ego, choć jako kobieta, było to dla mnie ciężkie.

 To prawda (śmiech).

Jednak właśnie ta sympatia jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Nie ma tego dobrego i złego wyboru, gdzie ten lub ta dobra powodują, że jesteśmy lepsi, a ten typowy „bad guy” wyzwala w nas nowe cechy. I to jest coś zupełnie, wydaje mi się, nowego.

Peter (Bowker, scenarzysta) starał się nie pokazywać bohaterów, tylko ludzi z krwi i kości, z zaletami i wadami. Nie ma tutaj okropnej postaci, Harry również nie chce zrobić czegokolwiek, co mogłoby skrzywdzić Lois. Dlatego myślę, że można ich zrozumieć, postawić się w ich sytuacji, zobaczyć zupełni współczesne sytuacje u tych bohaterów.

Bardzo spodobało mi się ukazanie perspektywy zarówno polskiej i brytyjskiej. I zastanawiam się, czy rozmawialiście na ten temat jako obsada. I czy według ciebie te perspektywy są podobne czy zupełnie różne.

Właśnie podobało mi się to, że serial pokazuje te dwie różne perspektywy i sam serial to była dla mnie niezła lekcja historii. Dużo dowiedziałam się o Drugiej Wojnie Światowej i o tym, co musieli przeżyć Polacy. Dużo rozmawiałam z Zofią (Wichłacz) na temat przeszłości jej rodziny i Jonah (Hauer-Kinga), którego dziadkowie pochodzą z Polski. Myślę, że najbardziej połączyło nas to, że każdy zna inną historię o wojnie od swoich dziadków. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że mimo różnych wspomnień wszyscy ludzie są podobni i przeżywają podobne rzeczy w podobny sposób i to w jakiś sposób ich jednoczy.

Julia, grałaś w wielu różnych gatunkach seriali. Jaki teraz chciałabyś spróbować? Horroru? Romansu?

Tak, zwłaszcza, że już grałam w serialu historycznym. Myślę, że chciałabym zagrać w jakimś thrillerze, bo tego jeszcze nie robiłam. I zagranie kogokolwiek współczesnego byłoby dla mnie super.

Myślisz, że to ważne, aby nadal mówić o II wojnie światowej?

JULIA BROWN: Tak, na pewno, myślę, że musimy szanować to co ludzie przeszli i również myśleć nad tym, by nie wydarzyło się to ponownie. Dzisiejszy klimat polityczny jest bardzo trudny i musimy pamiętać o okropnych rzeczach, które ludzie przeszli, a także że jedna polityczna decyzja może doprowadzić do wojny.

Gdybyś mogła w kilku słowach powiedzieć, dlaczego warto obejrzeć wasz serial.

To trudne pytanie (śmiech). Serial pokazuje ludzkie doświadczenia i emocje z przeróżnych perspektyw etnicznych, rasowych, orientacji seksualnych, więc każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

To mnie zdziwiło, że pokazano bohatera, który jest czarnoskóry i w dodatku innej orientacji. Mam wrażenie, że w historii Drugiej Wojny Światowej często mówiono o tych osobach jako o ofiarach, ale chyba pierwszy raz mamy bohatera, którego oczami możemy zobaczyć tę historię.

To jest właśnie piękne, że możemy odsłonić tę część historii, pokazać ją z innej perspektywy. Że tacy ludzie i takie relacje istniały. Zwłaszcza takie historie jak Alberta Webstera (jeden z bohaterów serialu), które mogły się wydarzyć i możemy się z nich wiele uczyć. I to jest ważne, aby pokazać nowe historie.

I muszę zapytać. Jako, że w naEKRANIE kochamy superbohaterów to chciałabym się zapytać, kogo ty byś chciała zagrać? Czy jesteś zupełnie tym nie zainteresowana?

Jeśli jest damski Spider-Man, nie wiem, Spider-Woman, to z chęcią bym zagrała, bo kocham tę przemianę pomiędzy ludzką formą a superbohaterską. I tajemnicę, kim ta osoba jest.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV