Menu

Artykuły

Przez Grę o tron trafiłem do więzienia – rozmawiamy z Lukiem Robertsem z serialu Okup

Luke Roberts grał już pirata, rycerza, a nawet Draculę. Teraz w serialu Okup pokazywanym na AXN wciela się w postać negocjatora.

DAWID MUSZYŃSKI: Zacznijmy od tego, że serial Okup nie ma nic wspólnego z filmem pod tym samym tytułem, w którym gra Mel Gibson.

Luke Roberts: Nic a nic.

To o czym jest produkcja, w której to ty grasz główną rolę?

Opowiadamy o bardzo nowoczesnej firmie zajmującej się negocjacjami wszelkiego rodzaju. Najczęściej są to sytuacje, w których ktoś jest porwany i trzeba tak poprowadzić rozmowy, by wrócił do domu cały i zdrowy. Nasza drużyna składa się w sumie z czterech osób: mnie, Maxine (Sarah Green), Zary (Nazneen Contractor) i Olivera (Brandon Jay McLaren). Wynająć może nas każdy, dlatego latamy w tym serialu po całym globie, starając się pomóc różnym ludziom i instytucjom.

Twój bohater nie nosi broni. Można nawet powiedzieć, że się nią brzydzi.

Jest negocjatorem. Ten zawód sam z siebie wyklucza noszenie i używanie broni. Moim orężem jest rozmowa i argumenty.

foto. CBS
foto. CBS

Na planie był zatrudniony prawdziwy negocjator, który miał cię instruować podczas gry. Dużo się od niego nauczyłeś?

Naszym ekspertem był Loue Converter, jeden z najlepszych negocjatorów na świecie. To jego postać była inspiracją dla naszych producentów. Myślałem, że wszystko, co pokazujemy, to fikcja, ale nie. Porwań dla okupu jest ponad 10 tysięcy w każdym roku na całym świecie. Większość z nich musi zostać rozwiązania w ciągu 48 godzin, a żądania porywaczy są niewyobrażalne. Zorganizowanie w 10 godzin 5 milionów dolarów w gotówce, czy w tak samo krótkim czasie uwolnienie 10 więźniów politycznych jest niemożliwe. Jestem pewien, że wielu widzów, tak samo jak ja, zastanawiało się, w jaki sposób udaje się rozwiązać te problemy bez spełniania tych wygórowanych żądań. Loue posiada podobną grupę do tej, którą prowadzi mój bohater. A czy się od niego czegoś nauczyłem? Na pewno, gdy wchodzę do danego pomieszczenia jestem bardziej uważny. Zwracam uwagę na masę szczegółów: gdzie są dodatkowe drzwi wyjściowe, ile osób jest w danym pomieszczeniu, w co są ubrane.

Ale po co ci te wszystkie informacje?

Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Musisz być przygotowany na wszystko. Na przykład może wybuchnąć pożar. Dobrze wiedzieć, gdzie są wszystkie drogi ewakuacyjne i ile osób było w pomieszczeniu. Oczywiście sytuacja skrajna, ale możliwa.

W kontaktach z innymi ludźmi też korzystasz z jakiś „sztuczek”, których cię nauczył?

Zdarza się, że podczas rozmowy staram się sterować jej biegiem. Zwłaszcza gdy jestem na spotkaniu, które szybko chcę zakończyć. Wtedy – stosując pewne, jak to nazwałeś, „sztuczki” –  staram się nakierować mojego rozmówcę tak, by szybciej doszedł do sedna sprawy. Kilka razy też udało mi się dzięki nowym umiejętnością, uniknąć kłótni z moją partnerką (śmiech). Choć Loue uczulił mnie, by nie nadużywać tych nowych umiejętności, bo druga osoba może się na nie uodpornić i wtedy zaczną się prawdziwe problemy.

Mogliśmy cię zobaczyć również w Gra o tron, gdzie zagrałeś Artura Dayne.

To była piękna przygoda i moja najfajniejsza letnia praca. Mówię, że letnia, bo kręciliśmy całe lato. Jedno z fajniejszych doświadczeń w mojej zawodowej karierze, a pamiętaj, że grałem też w serialu Piraci czy filmie Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach.

foto. HBO
foto. HBO

Ciągnie cię do produkcji kostiumowych widzę.

Trochę tak (śmiech). Dlatego ucieszyłem się, że akcja Okupu dzieje się w obecnych czasach. Ale wracają jeszcze na chwilę do Gry o tron – zapamiętam ją nie tylko ze względu na to, że to jeden z najlepszych seriali w historii telewizji, ale też dlatego, że przez niego trafiłem do więzienia.

Jak to?

Chciałem nauczyć się, jak najlepiej władać mieczem. Brałem nawet lekcje u jednego z najlepszych szermierzy w Europie, a może i nawet na świecie. Czułem jednak, że one nie wystarczają. Udałem się więc raz do parku, by poćwiczyć. Ktoś się przestraszył „fanatyka” wymachującego mieczem i wezwał policję, która bez jakichkolwiek pytań mnie zgarnęła.

Ile spędziłeś w celi?

Może pięć minut. Aż tak daleko się nikt nie posunął. Spisali mnie na komisariacie i wystawili mandat.

Miecz oddali?

Na szczęście tak. Nie wiem, jakbym jego brak wytłumaczył ludziom od ekwipunku i kostiumów (śmiech).

Źródło: foto. CBS
Przejdź do komentarzy (0)
Komentarze