Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
6/10

Marvel vs. Capcom: Infinite, nieskończona nuda – recenzja gry

Na najnowszą odsłonę Marvel vs Capcom przyszło nam czekać ładnych parę lat. Czy powrót marki można uznać za udany?

Ocena końcowa

6/10

Fabuła

7/10

Gra wieloosobowa

5/10

Grywalność

7/10

Oprawa

5/10

Seria Marvel vs Capcom ciągnie się z nami już od przeszło 2o lat. Pamiętam, jak sam pod koniec lat 90. zagrywałem się na PlayStation w protoplastę, czyli X-Men vs Street Fighter. Połączenie tych dwóch światów było czymś nowym, świeżym, zaś możliwość skopania Ryu zadka jako Wolverine dawała masę satysfakcji. Przez lata seria ewoluowała, dodawano nowe postacie i uniwersa z obu marek, aż w końcu, po 5 latach przerwy, otrzymaliśmy najnowszą odsłonę. Szkoda tylko, że właściwie każda zmiana, jaką przez ten czas dokonano, wyszła produkcji na złe.

Długo starałem się znaleźć jakiś większy pozytyw w tym tytule i jedyne, co mi przychodzi do głowy, to fabuła. Historia wojny połączonego uniwersum Domu Pomysłów i Capcomu z Ultronem-Sigmą jest dokładnie tym, czego można spodziewać się po twórcach. Nie pozbawiono jej wzlotów, upadków, zdrad i zawirowań fabularnych. Nie chcę zdradzać szczegółów, by nie zepsuć Wam zabawy, jest to opowieść warta poznania. Jednak tutaj pojawia się również pierwszy zgrzyt. Mianowicie opowieść jest mocno pospieszona. Na dzień dobry trafiamy w środek już trwającego konfliktu i dopiero z czasem poznajemy jego kulisy. A w momencie, gdy już w pełni zrozumiemy, o co tu chodzi to… Następuje koniec gry. Cały tryb fabularny to od dwóch do trzech godzin. Delikatnie mówiąc, trochę za mało.

Fabuła

7/10

Gra wieloosobowa nie wygląda lepiej. Jest mało trybów, mało zawodników (nie ma nawet niektórych z kampanii – będą dostępni jako płatne, i to sporo, DLC), dodatkowo wcale nie tak łatwo znaleźć kogoś do wspólnej gry, a jak się już to stanie, to nie raz i nie dwa zdarzy się, że połączenie zostanie zerwane. Problem z liczbą trybów tyczy się również, a raczej przede wszystkim, gry dla jednego gracza. Jeżeli ktoś skończył kampanię, a nie uśmiecha mu się gra online, to tak naprawdę właściwie nie ma, co robić.

Gra wieloosobowa

5/10

Wielka szkoda, że wspomniane maksymalne trzy godziny na przejście kampanii to czas, jaki nad produkcją spędzą tylko najbardziej niedzielni gracze. Tu pojawia się kolejny problem Marvel vs Capcom Infinite: gra jest po prostu za łatwa. Może brzmi to durnie, ale przypomnijcie sobie wszystkie te partie Street Fightera, skomplikowane ciosy i sekwencje. Mechanikę, którą poprzednie odsłony Marvel vs Capcom tak dobrze zaimplementowały, sprawiając że, gry wyciskały z nas siódme poty. Pamiętacie? To teraz wywalcie te wspomnienia za okno, bo najnowsza część to spacer w parku, za rączkę z wielkim i muskularnym gościem który zrobi dla Was wszystko. Nawet ataki dystansowe i specjalnie zwykle nie wymagają nic więcej niż wciśnięcie jednego przycisku. Ja rozumiem chęć dotarcia do nowego odbiorcy, ale problem jest taki, że ten stary nie znajdzie tu raczej wyzwania, nawet na najwyższym poziomie trudności.

Grywalność

7/10

Nawet oprawa graficzna pozostawia sporo do życzenia. Przesiadka na Unreal Engine była gigantycznym błędem ze strony twórców i ośmielę się stwierdzić, że poprzednia część, wydana jeszcze na konsole starej generacji, wyglądała po prostu lepiej. Jedyną rzeczą do której nie mogę się przyczepić to dźwięki i muzyka. Te zostały wykonane naprawdę dobrze, jednak nie wystarczy to, żeby uratować całą produkcję.

Oprawa

5/10

Podsumowując, Marvel vs Capcom Infinite to gra słaba, niedokończona, ze zmarnowanym potencjałem, nudna i zrobiona dla wyraźnego skoku na kasę. Gdyby nie przyzwoita historia, oprawa dźwiękowa i niektórzy bohaterowie, ocena byłaby znacznie niższa.

PLUSY
+ niezła, choć krótka fabuła,
+ niektórzy bohaterowie,
+ oprawa dźwiękowa,

MINUSY:
– w zasadzie wszystko inne.

 

Źródło: fot: Capcom

Poznaj recenzenta

Aleksander Mazanek
Redaktor prowadzący działu gier i technologii naEKRANIE.pl. Z zamiłowania nie tylko dziennikarz, ale także po prostu widz, gracz i czytelnik. Przez lata związany w różnej formie z wojskowością i na niej skupiający swoją uwagę w szeroko pojętej popkulturze. Nie stroni także od dobrego kina kopanego, Sci-Fi ani Fantasy.

Najlepsze z 24h

Adam Siennica
-

Epickie widowisko Netflixa. Zwiastun filmu Król…

Król wyjęty spod prawa to nowa oryginalna superprodukcja Netflixa opowiadająca o królu Szkocji walczącym z…

Piotr Piskozub
-

Seksistowskie okładki komiksów? Artystka je przerobiła,…

Hinduska artystka postanowiła sparodiować okładki komiksów, przedstawiając w swoich pracach mężczyzn w pozach zazwyczaj przypisywanych…

Paweł Krzystyniak
-

Polska konkurencja dla serii Battlefield? Zobacz…

Materiał, który trafił do sieci z okazji targów Gamescom 2018 pozwala zapoznać się z tym,…

Norbert Zaskórski
-

Nowości na wrzesień w HBO. Pełna…

We wrześniu na antenach HBO, HBO 2 i HBO 3 wyemitowanych zostanie wiele ciekawych tytułów…

Michalina Reda
-

Insatiable: sezon 1 – recenzja

Insatiable to nowy serial Netflixa, który jeszcze przed premierą wywoływał duże kontrowersje. Czy warto obejrzeć?…

Ocena recenzenta:
5
Piotr Piskozub
-

Thanos zabity przez Kapitan Marvel. Avengers…

W sieci pojawił się fanowski plakat do filmu Avengers 4, na którym Thanos zostaje zabity…

Co o tym sądzisz?